Przełamanie

Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado

Nagle ten mecz z Rumunami zrobił się wyjątkowo ważny. Przed spotkaniem zdumiało mnie, gdy doszła do mnie rozbrzmiewająca w przestrzeni publicznej narracja, że to dla Jana Urbana mecz o wszystko. Mnie wydawałoby się raczej, że to raczej mecz o wszystko - oczywiście w kontekście reprezentacji - dla Roberta Lewandowskiego, rozgrywającego 170. spotkanie w 19. sezonie bytności w kadrze.. Można było uważać ten mecz za ostateczny sprawdzian, decydujący, czy może się jej jeszcze przydać, czy raczej czas już się pożegnać - oczywiście w znacznie lepszym stylu niż zrobił to Cristiano Ronaldo z „Selecao das Quinas”.

Okazało się, że... RL9 ciągle może się przydać. Zdobył bramki nr 90, 91 i 92 w reprezentacji w sposób wręcz modelowy. Pierwszy gol od początku do końca był jego dziełem. Wystartował do podania na dobieg niczym rączy jeleń i nie dość, że bardzo sprytnie dał się sfaulować doświadczonemu, wydawałoby się, stoperowi gości Radu Dragushinowi, nie dość, że rumuński obrońca wyleciał za to przewinienie boiska, to jeszcze RL9 w modelowy sposób wykorzystał karnego. A tuż po przerwie i tuż przed końcemzachował się jak powinien zachować się każdy rasowy sęp w polu karnym...

Polacy zagrali z Rumunami starym, dobrym, oldskulowym 4-4-2. Nie zmartwiłem się z tego powodu. Nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że nowe-stare ustawienie chyba Lewandowskiemu sprzyjało, bo przestał być tak niewidoczny, jak miało to miejsce w ostatnich meczach, w których grał. Czy system zdał egzamin? Cóż, niech świadczy o tym nie tylko wynik. Na plus także fakt, że nie było, przynajmniej nie dostrzegłem tej zdumiewającej amplitudy nagłych wzlotów i gwałtownych upadków w ciągu ledwie jednego meczu. Nie będzie miał jednak okazji się potwierdzić w następnym meczu, bo do Bośni, z powodu żółtej kartki, nie pojedzie. 

Polska mogła odetchnąć. Druga połowa to nie był już niepokój, a przyjemność. Nasi piłkarze grali płynnie, odważnie, z fantazją i zaangażowaniem. Wszystko weszło na właściwie obroty. Mogli podobać się właściwie wszyscy, a jeśli nie - nie ma sensu tych za plecami chłostać. Zdumiewało mnie, że w ogóle nie było widać braku reprezentacyjnego doświadczenia u WiktoraNowaka, czysto odbiera, podaje, jest wszędobylski. Jest symbolem świeżego powiewu w kadrze. A mam przeczucie, że będzie ten wiaterek jeszcze bardziej rześki... Tematu Jana Urbana w ogóle nie podejmuję, bo nigdy go dla mnie nie było. 

A Lewandowski? Wkrótce odejdzie. Ale zapewne... jeszcze nie teraz.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się