Przegrały same ze sobą
W Polkach jest smutek i żal, bo odpadły z Kolumbijkami, choć pod względem piłkarskim prezentowały się lepiej.
Biało-czerwone dały z siebie wszystko, ale to nie wystarczyło… Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus
Po fazie grupowej każdy ostrzył sobie zęby na więcej. Nasze reprezentantki odniosły komplet zwycięstw, pokazały ofensywne oblicze i mówiły, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Przed spotkaniem z Kolumbią panował umiarkowany optymizm, ponieważ rywalki miały problemy.
Samo spotkanie w Bielsko-Białej nie zachwycało, ale kontrolę miały nasze dziewczyny. Sytuacje, których było mało, nasze zawodniczki powinny były zamienić na gole. Dobre okazje miały Krystyna Flis i Oliwia Związek, ale zabrakło im precyzji. Tej przy wybijaniu piłki zabrakło też Martynie Bartczak, która niefortunnie wpakowała ją do własnej bramki. Dla 19-latki to niełatwy moment, ponieważ było to drugie samobójcze trafienie podczas turnieju (pierwsze z Meksykiem). Dodajmy, że w tej sytuacji nie popisała się też kapitan Zuzanna Witek, która fatalnie straciła piłkę przed polem karnym.
Biało-czerwone debiutowały na imprezie tej rangi i od razu wyszły z grupy, a nawet były blisko awansu do ćwierćfinału. Teraz jest żal, smutek i rozgoryczenie, ale w perspektywie czasu każda z tych młodych dziewczyn doceni swoje osiągnięcie. - Jestem zadowolona i dumna z zespołu. Każda z nas przyjechała tutaj po to, żeby udowodnić sobie i innym, że potrafimy grać w piłkę. Trzy wygrane w fazie grupowej to historia, którą napisałyśmy razem. To jest ścieżka, którą powinny pójść kolejne pokolenia piłkarek – mówiła na gorąco Jagoda Cyraniak, zawodniczka Olympique Marsylia.
Miłosz Cebo
ĆWIERĆFINAŁY
◾ SOSNOWIEC, 18.30: Brazylia - Hiszpania; sport.tvp.pl
◾ ŁÓDŹ, 18.30: Korea Północna - Kanada; sport.tvp.pl
