Przegrali, ale... wygrali
Porażka nieszczególnie zabolała warszawiaków, którzy i tak zajęli miejsce w czołowej ósemce i awansowali od razu do 1/8 finału.
Paweł Wszołek uratował honor drużyny ze stolicy.
Błędów nie brakowało
Problemem warszawiaków było wczoraj zabezpieczenie przestrzeni między obroną a pomocą. Zupełnie nie radził z tym sobie Claude Goncalves, jeden z największych zawodów Legii w tym sezonie. W 24 minucie, czyli około 5 minut po wznowieniu gry, w tym sektorze znalazł się niepilnowany Tokmac Nguen i mierzonym strzałem umieścił piłkę w siatce. Goście mieli problemy ze stwarzaniem zagrożenia i momentami byli tłamszeni przez nieźle zorganizowany kontrpressing gospodarzy. Dopiero w drugiej doliczonej minucie (a więc w praktyce około 32) po nieco fartownym dryblingu piłkę z linii bramkowej po uderzeniu Marca Guala wybił Keita Kosugi. Postraszenie Szwedów na niewiele się zdało, bo po kilkudziesięciu sekundach pięknym strzałem z dystansu popisał się najgroźniejszy na papierze zawodnik Djurgarden, Deniz Huemmet, i do przerwy było 2:0.
W drugiej połowie Legia zaatakowała odważniej, przejmując inicjatywę. Zasłużone owoce dało to w 56 minucie, kiedy po centrze Kacpra Chodyny pojedynek z obrońcą wygrał kapitan Paweł Wszołek, głową zdobywając bramkę kontaktową. Legia starała się doprowadzić do remisu, ale Djurgarden liczyło na podwyższenie, mecz zrobił się dynamiczny i nieprzewidywalny. Nieprzewidywalna była też strata piłki przez Patryka Kuna, po której „Duma Sztokholmu” wyszła z kontrą. Wprowadzony z ławki Patric Aslund „wbił” się w pole karne i strzelił płasko, a Gabriel Kobylak, choć miał piłkę na rękawicy, musiał ją wyciągać z siatki.
Mogą trafić na... „Jagę”!
Mniej więcej kwadrans przed końcem jasne stało się, że mimo wyniku 1:3 zarówno Legia, jak i Djurgarden skończą fazę ligową Ligi Konferencji w czołowej ósemce. Przez dymne komplikacje mecz w Sztokholmie miał opóźnienie względem reszty, która przecież nie miała zamiaru na niego czekać. Końcówka była więc dla stołecznych relatywnie bezstresowa, bo tak czy siak mieli zapewnione siódme miejsce w stawce (Szwedzi finiszowali lokatę wyżej). Jasne stało się więc, że Legia nie będzie musiała grać w play offie i od razu trafi do 1/8 finału. Wiadomo też kogo może się na tym etapie spodziewać. Wszystko wskazuje na to, że „Wojskowi” zagrają z kimś z czwórki: Molde, TSC Baczka Topola, Shamrock Rovers i... Jagiellonia Białystok. Zespoły te utworzą dwie pary play offów – Molde i TSC będą dziś losowały Shamrock lub „Jagę”. Jedna para zagra z Legią, druga – z Cercle Brugge. Do gry w europejskich pucharach legioniści wrócą dopiero w marcu.
Nie narzekają
A ile jak na razie zarobili warszawiacy? Na dokładne obliczenia przyjdzie czas po definitywnym zakończeniu europejskiej kampanii, ale – jak wyliczył portal legia.net – przed meczem z Djurgarden mogli już doliczyć 5,3 mln euro, do czego należy dodać jeszcze środki za ranking dziesięcioletni i prawa TV. Zajęcie siódmego miejsca to również zysk liczony na blisko 2 mln. Tak więc pomimo drugiej porażki, w Warszawie raczej nie narzekają.
Piotr Tubacki
◼ Djurgarden – Legia Warszawa 3:1 (2:0)1:0 – Nguen, 24 min, 2:0 – Huemmet, 45+4 min, 2:1 – Wszołek, 56 min, 3:1 – Aslund, 76 min
DJURGARDEN: Rinne – Stahl, Larsson, Danielson, Kosugi – Stensson (84. Schueller), Sabović – Wikheim (89. Radetinac), Gulliksen (62. Aslund), Nguen (90+3. Fallenius) – Huemmet (90+3. Haarala). Trener Roberth BJORKENSJO.
LEGIA: Kobylak – Wszołek, Barcia, Kapuadi (64. Ziółkowski), Kun – Goncalves (63. Alfarela), Celhaka (72. Jędrzejczyk) – Chodyna (81. Szczepaniak), Morishita, Luquinhas (81. Adkonis) – Gual. Trener Goncalo FEIO.
Sędziował David Smajc (Słowenia). Żółte kartki: Sabović, Danielson – Gual, Morishita, Kapuadi, Chodyna.
