Przegrali, ale... wygrali

Porażka nieszczególnie zabolała warszawiaków, którzy i tak zajęli miejsce w czołowej ósemce i awansowali od razu do 1/8 finału.

Paweł Wszołek uratował honor drużyny ze stolicy.

Legia przystępowała do ostatniego spotkania fazy ligowej Ligi Konferencji wyraźnie osłabiona. Czy weszła dobrze, czy źle w mecz w Sztokholmie – trudno powiedzieć, bo po niecałych 5 minutach rywalizacja została przerwana na ponad kwadrans. Powodem była pirotechnika hucznie odpalona przez ultrasów gospodarzy oraz... zamknięty dach. Tele2 Arena była wczoraj w praktyce halą, na której temperatura przekraczała ponad 20 stopni, podczas gdy na zewnątrz wynosiła niewiele powyżej zera. Zamknięta przestrzeń uniemożliwiała fioletowemu dymowi rychłe opuszczenie stadionu, dlatego trzeba było czekać. Zresztą nawet kiedy gra została wznowiona, niewiele było widać. UEFA uwielbia karać za tego typu wykroczenia, szczególnie Legię, która wielokrotnie za analogiczne zajścia płaci nieco więcej niż pozostali. Szwedzi też mogą oczekiwać kary, tym bardziej że pojedyncze race pojawiały się w trakcie całego spotkania (swoje, lecz w znacznie mniejszej skali, odpalili też kibice gości).

Błędów nie brakowało

Problemem warszawiaków było wczoraj zabezpieczenie przestrzeni między obroną a pomocą. Zupełnie nie radził z tym sobie Claude Goncalves, jeden z największych zawodów Legii w tym sezonie. W 24 minucie, czyli około 5 minut po wznowieniu gry, w tym sektorze znalazł się niepilnowany Tokmac Nguen i mierzonym strzałem umieścił piłkę w siatce. Goście mieli problemy ze stwarzaniem zagrożenia i momentami byli tłamszeni przez nieźle zorganizowany kontrpressing gospodarzy. Dopiero w drugiej doliczonej minucie (a więc w praktyce około 32) po nieco fartownym dryblingu piłkę z linii bramkowej po uderzeniu Marca Guala wybił Keita Kosugi. Postraszenie Szwedów na niewiele się zdało, bo po kilkudziesięciu sekundach pięknym strzałem z dystansu popisał się najgroźniejszy na papierze zawodnik Djurgarden, Deniz Huemmet, i do przerwy było 2:0.

W drugiej połowie Legia zaatakowała odważniej, przejmując inicjatywę. Zasłużone owoce dało to w 56 minucie, kiedy po centrze Kacpra Chodyny pojedynek z obrońcą wygrał kapitan Paweł Wszołek, głową zdobywając bramkę kontaktową. Legia starała się doprowadzić do remisu, ale Djurgarden liczyło na podwyższenie, mecz zrobił się dynamiczny i nieprzewidywalny. Nieprzewidywalna była też strata piłki przez Patryka Kuna, po której „Duma Sztokholmu” wyszła z kontrą. Wprowadzony z ławki Patric Aslund „wbił” się w pole karne i strzelił płasko, a Gabriel Kobylak, choć miał piłkę na rękawicy, musiał ją wyciągać z siatki.

Mogą trafić na... „Jagę”!

Mniej więcej kwadrans przed końcem jasne stało się, że mimo wyniku 1:3 zarówno Legia, jak i Djurgarden skończą fazę ligową Ligi Konferencji w czołowej ósemce. Przez dymne komplikacje mecz w Sztokholmie miał opóźnienie względem reszty, która przecież nie miała zamiaru na niego czekać. Końcówka była więc dla stołecznych relatywnie bezstresowa, bo tak czy siak mieli zapewnione siódme miejsce w stawce (Szwedzi finiszowali lokatę wyżej). Jasne stało się więc, że Legia nie będzie musiała grać w play offie i od razu trafi do 1/8 finału. Wiadomo też kogo może się na tym etapie spodziewać. Wszystko wskazuje na to, że „Wojskowi” zagrają z kimś z czwórki: Molde, TSC Baczka Topola, Shamrock Rovers i... Jagiellonia Białystok. Zespoły te utworzą dwie pary play offów – Molde i TSC będą dziś losowały Shamrock lub „Jagę”. Jedna para zagra z Legią, druga – z Cercle Brugge. Do gry w europejskich pucharach legioniści wrócą dopiero w marcu.

Nie narzekają

A ile jak na razie zarobili warszawiacy? Na dokładne obliczenia przyjdzie czas po definitywnym zakończeniu europejskiej kampanii, ale – jak wyliczył portal legia.net – przed meczem z Djurgarden mogli już doliczyć 5,3 mln euro, do czego należy dodać jeszcze środki za ranking dziesięcioletni i prawa TV. Zajęcie siódmego miejsca to również zysk liczony na blisko 2 mln. Tak więc pomimo drugiej porażki, w Warszawie raczej nie narzekają.

Piotr Tubacki

◼  Djurgarden – Legia Warszawa 3:1 (2:0)

1:0 – Nguen, 24 min, 2:0 – Huemmet, 45+4 min, 2:1 – Wszołek, 56 min, 3:1 – Aslund, 76 min

DJURGARDEN: Rinne – Stahl, Larsson, Danielson, Kosugi – Stensson (84. Schueller), Sabović – Wikheim (89. Radetinac), Gulliksen (62. Aslund), Nguen (90+3. Fallenius) – Huemmet (90+3. Haarala). Trener Roberth BJORKENSJO.

LEGIA: Kobylak – Wszołek, Barcia, Kapuadi (64. Ziółkowski), Kun – Goncalves (63. Alfarela), Celhaka (72. Jędrzejczyk) – Chodyna (81. Szczepaniak), Morishita, Luquinhas (81. Adkonis) – Gual. Trener Goncalo FEIO.

Sędziował David Smajc (Słowenia). Żółte kartki: Sabović, Danielson – Gual, Morishita, Kapuadi, Chodyna.