Prolog lepszy niż etap

Po dobrym dla Polaków odcinku testowym, prawie 700 km z Agadiru do Zagory dało się mocno we znaki.

Eryk Goczał w Toyocie to już historia... Fot. IPA/SIPA USA/PressFocus

SPORTY MOTOROWE

Jadący Fordem Raptorem Eryk Goczał z pilotem Szymonem Gospodarczykiem uzyskali drugi czas odcinka testowego, tzw. shakedownu, poprzedzającego Rajd Maroka, czwartą rundę terenowych mistrzostw świata. Wśród motocyklistów 11. w prologu był Konrad Dąbrowski, a w klasie Rally 2 - piąty.

Uczestnicy Rajdu Maroka mieli do pokonania w okolicach Agadiru krótki, kilkunastokilometrowy odcinek. Kierowcy samochodów mogli go potraktować treningowo, ponieważ wyniki nie wliczały się do klasyfikacji generalnej. Motocykliści natomiast rywalizowali w klasycznym prologu.

21-letni Eryk Goczał, podobnie jak pilotowany przez Macieja Martona jego ojciec Marek, w Maroku debiutują za kierownicą Fordów. W styczniowym Rajdzie Dakar jechali Toyotami.

- Jesteśmy drudzy i to po bardzo dużym błędzie, bo wracałem po jednego waypointa (punkt nawigacyjny na trasie). Czujemy się w tym samochodzie świetnie, nie da się opisać uczucia, jak to auto idzie. Jesteśmy zadowoleni - przekazał na mecie Eryk Goczał, który w 2023 roku wygrał Rajd Dakar w klasie lekkich pojazdów SSV, zostając najmłodszym triumfatorem w historii tej najtrudniejszej terenowej imprezy świata.

Cztery sekundy szybciej od niego pojechał teraz Adam Kuś (z pilotem Maciejem Giemzą), który uzyskał świetny drugi wynik w klasie lekkich pojazdów challenger.

Wśród motocyklistów najszybszy był Australijczyk Daniel Sanders (KTM). Powracający do startów po wielomiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją Konrad Dąbrowski (KTM) stracił do niego minutę i dwie sekundy, co dało mu 11. miejsce łącznie, a piąte w klasie Rally 2 dla zawodników spoza zespołów fabrycznych.

Pierwszego etapu z Agadiru do Zagory polscy uczestnicy nie zaliczą do udanych. E. Goczał i Gospodarczyk zajęli 14. miejsce, a Dąbrowski był 21. łącznie i 12. w klasie Rally 2.

Najszybszy w najmocniejszej klasie samochodów Ultimate okazał się obrońca tytułu mistrza świata, Brazylijczyk Lucas Moraes (Dacia). E. Goczał z Gospodarczykiem stracili do niego 8:11. Druga załoga Energylandii, którą tworzą ojciec Eryka Marek Goczał i Maciej Marton, zajęła 23. miejsce - 17.02 straty. Dąbrowski może mówić o pechu, bo zaciął mu się tablet i musiał ręcznie przewijać roadbooka (pokazuje zawodnikom trasę), co kosztowało go sporo czasu.

Etap wygrał Amerykanin Ricky Brabec (Honda), który o 23 sekundy wyprzedził triumfatora poniedziałkowego prologu Australijczyka Daniela Sandersa (KTM). Dąbrowski stracił do zwycięzcy 18:06. 61. miejsce zajął Tomasz Orwat, 73. Sławomir Sypień, a 81. Marek Halamunda.

Biwak na piaskach koło Zagory będzie bazą rajdu już do końca. Stąd zawodnicy będą ruszali na kolejne etapy, aż do ostatniego w sobotę. Organizatorzy przygotowali na miejscu namioty w stylu berberyjskim, wyposażone nawet w łazienki. To duża odmiana w porównaniu ze słynnym Rajdem Dakar, gdzie większość osób towarzyszących imprezie śpi we własnych namiotach.

Na środę zaplanowano drugi etap o długości 423 km, z czego 300 to odcinek specjalny.

Kryspin Dworak/PAP

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się