Prawo Murphy'ego po radomsku
Goncalo Feio już spakowany, prawnicy obu stron negocjują warunki rozstania. Odchodzi sam, jego sztab zostaje w klubie, a Sławomir Stempniewski... zatrudniłby Portugalczyka raz jeszcze!
Wobec zawieszenia Goncalo Feio, Kiko Ramirez (pierwszy z prawej) prowadził już Radomiaka m.in. w meczu z Jagiellonią. Fot. Michał Kość / Press Focus
RADOMIAK
Eksplozja emocji, jaka w niedzielne popołudnie miała miejsce między trenerem Goncalo Feio a radomskim radnym, Dariuszem Wójcikiem, okazała się bombą z opóźnionym zapłonem. – Dzień po meczu trener przekazał sztabowi i zawodnikom informację, że nie będzie już prowadził drużyny – wyjaśnił we wtorkowe popołudnie prezes Radomiaka, Sławomir Stempniewski. I od razu wskazał następcę gorącokrwistego Portugalczyka. – Decyzją klubu funkcję pierwszego trenera powierzono Kiko Ramirezowi, dotychczasowemu asystentowi Feio. Wraz z nim zostaje cały dotychczasowy sztab – dodał były ligowy arbiter, zarządzający dziś ekstraklasowym klubem.
Z tej ścieżki nie zejdą
Ramireza przedstawiać polskim kibicom nie trzeba. Po pracy z drużynami niższych lig hiszpańskich był w 2017 trenerem krakowskiej Wisły, by – przed powrotem do niej w 2022 w roli dyrektora sportowego – zasiadać na szkoleniowej ławce greckiego Xanthi i zespołu Odisha z... Indii. Hiszpan podczas konferencji prasowej unikał deklaracji dotyczących celów klubu w tym sezonie. Właściwie jedyny konkret, jaki padł z jego ust, dotyczył sposobu gry Radomiaka. – Będziemy podążać dotychczasową ścieżką, bez wielkich zmian – zapowiedział Kiko Ramirez.
I jeszcze jeden, i jeszcze raz
Te słowa to – jak się wydaje – wyraz zaufania do pomysłów Goncalo Feio. Nie jest w tym Hiszpan osamotniony. – Straciliśmy dobrego trenera, wyniki drużyny mówią same za siebie – podkreślił dyrektor sportowy Radomiaka, Antonio Ribeiro. – Z tego powodu czuję rozczarowanie – dodał.
– Zespół gra lepiej, jest lepiej zorganizowany. Wiele aspektów, które wcześniej mnie mierziły, zostało usunięte. Więc... zatrudniłbym trenera Feio raz jeszcze. Wierzę, że ludzie potrafią się zmieniać – wtórował portugalskiemu działaczowi Stempniewski.
Gdy brakuje trawy...
To była strona sportowa prasowego briefingu Radomian. Jej ważnym aspektem była też kwestia jakości murawy na stadionie należącym do Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. – Stan murawy budził wątpliwości i odbiegał od standardów oczekiwanych na meczach ekstraklasy. Trudno mówić o dobrych warunkach gry, gdy brakuje trawy – prezes Stempniewski przypominał, że to MOSiR zobowiązany jest do dbania o jakość stadionowej płyty. A to na tym tle w niedzielę starli się – nie tylko słownie – Feio i Wójcik, dokładając kolejny element do wizerunkowej klęski klubu z Mazowsza w ostatnich tygodniach (zamieszki po meczu z Koroną, pięciomeczowe zawieszenie Feio za sugestię sędziowskiej korupcji).
Wysyp siwych włosów
– Czasem w ramach prawa Murphy'ego zbiega się kilka wydarzeń. Wizerunkowo sytuacja rzeczywiście była dynamiczna w ostatnim czasie, dzięki czemu mam więcej siwych włosów na głowie... – uśmiechał się (choć raczej przez łzy...) Stempniewski. – Ale w piłce szybko wizerunek można odbudować dwoma-trzema dobrymi meczami – przypominał. Najbliższa okazja – już w potyczce z Legią. W piątek, trzynastego...
Dariusz Leśnikowski
