Pozytywne emocje

Biała Gwiazda do końca nie wie, czego się spodziewać po piątkowym rywalu. Przede wszystkim chce narzucić swój styl.

Kibice Wisły czekają na kolejne gole Angela Rodado. Fot. Gleb Soboliev / Press Focus

WISŁA KRAKÓW

W ostatnich latach Krakowianie rzadko wygrywali pierwsze domowe spotkanie w roku. Na inaugurację 2025 przy Reymonta wygrał Znicz Pruszków.

Nowe rozwiązania

 – Zawsze przed pierwszym meczem, po dłuższej przerwie, jest  delikatna niewiadoma. To jest naturalne, jeżeli się długo nie rozgrywa spotkań o stawkę. Sparingi nigdy tego nie są w stanie zastąpić – mówi Mariusz Jop, trener Wisły. Biała Gwiazda postawiła na stabilizację, dlatego przyszedł tylko jeden zawodnik, a odeszło trzech. Dwóch młodych, Olivier Sukiennicki i Wiktor Staszak, zostało wypożyczonych, a Igor Łasicki wybrał ofertę z Tychów. 

Obrońca świetnie wie, na jakich zasadach funkcjonuje krakowska szatnia i drużyna. Trener Łukasz Piszczek na pewno mógł liczyć na jego wiele cennych uwag. – Zna nas bardzo dobrze, zna niuanse, o których rozmawialiśmy wewnątrz zespołu. Natomiast to też nie jest tak, że my wszystko jeden do jednego będziemy powtarzać. Mamy na najbliższe spotkanie kilka innych rozwiązań, o których Igor nie wie – podkreśla były reprezentant Polski. Po raz kolejny w ostatnich tygodniach nie kryje, jak bardzo ceni nowego lidera drużyny z województwa śląskiego za walory sportowe i za to jakim jest człowiekiem. – To, że tak szybko został kapitanem GKS-u, też jest bardzo wymowne  – wskazuje.

Pewni siebie

Jakiego rywala się spodziewa? To zespół, który bardzo mocno się zmienił i trudniej będzie szukać analogii do poprzedniej rundy, a nawet końcówki pod wodzą Łukasza Piszczka. – Sam jestem ciekawy, jak się będą prezentowali nasi przeciwnicy. Natomiast tak jak zawsze my skupiamy się na swoich działaniach i na tym, co my mamy robić. Gramy u siebie, jesteśmy pewni siebie, wiemy, na co nas stać. Oczywiście bierzemy pod uwagę rywala, szanujemy go, natomiast gramy o trzy punkty i od razy chcemy narzucić swój sposób grania. Myślę, że też przyjdzie – jak na te warunki pogodowe – dużo kibiców i my ze swojej strony chcemy dać im emocje; pozytywne emocje – zapowiada Jop.

Goście będą musieli się zmierzyć z najlepszym atakiem po 19 jesiennych kolejkach. W przerwie wzmocnił go Jordi Sanchez – rosły napastnik, który ma dać nowe możliwości w ofensywie. Pół żartem, pół serio można zapytać, jak niekwestionowany lider Wisły, Angel Rodado, radzi sobie z konkurencją w ataku. – Myślę, że on sobie radzi bardzo dobrze. Jest to piłkarz, który jest pewny siebie i cały czas trenuje z bardzo dużym zaangażowaniem. Nie jest powiedziane, że to Jordi będzie jego konkurentem, bo bierzemy pod uwagę ich wspólną grę. To wszystko zależy od tego, jak się będą prezentowali, albo może jak się będzie Jordi prezentował w trakcie treningów – tłumaczy Jop.

Spieszą się powoli

Lider I ligi niemal suchą stopą przeszedł przez zimowe przygotowania. Podobnie jak latem i w trakcie rundy, zdarzały się tylko pojedyncze problemy zdrowotne. Jeszcze przez około cztery tygodnie niedostępny będzie Marko Bożić, a pozostali zawodnicy mieli co najwyżej krótsze przerwy. – Urazów mięśniowych praktycznie w ogóle nie mamy, absencje były spowodowane albo infekcjami, albo bardziej mechanicznymi kontuzjami związanymi z kontaktem z rywalem. Takie rzeczy trudno jest wyeliminować, więc jestem bardzo zadowolony z pracy działy medycznego. Kontynuujemy to, co było rozpoczęte na początku tego sezonu – zdradza Jop. Sztab ma rozpisane protokoły działania i nie chce przyspieszać powrotów. W Wiśle w tym aspekcie stawiają na cierpliwość, ze strony trenera nie ma presji, by grali zawodnicy, którzy nie czują się w pełni sił.

Michał Knura

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się