Poznański walec
Mistrzowska kapela pod batutą Alego Gholizadeha zagrała koncert i wybiła Legii z głowy... europejskie puchary.
Ali Gholizadeh to prawdziwy król Poznania! Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk
Przepaść
Lechici od pierwszego gwizdka ruszyli niczym wygłodniała wataha wilków. Pierwsza akcja to świetne odegranie Patrika Walemarka piętą do Alego Gholizadeha, który pięknym strzałem zza pola karnego dał prowadzenie mistrzom Polski. Kilka minut później Mikaela Ishaka zatrzymał bramkarz Legii. Sytuacja gości skomplikowała się jeszcze bardziej po wyrzuceniu Rafała Augustyniaka. Obrońca faulował Leo Bengtssona i sędzia Piotr Lasyk po analizie VAR zmienił żółtą kartkę na czerwoną. 32-latek kolanem przygniótł stopę skrzydłowego, ale mamy wątpliwości, czy ta sytuacja zasłużyła na pokazanie „cegły".
Zawodnicy trenera Frederiksena uśpili czujność Legionistów spokojnym rozgrywaniem i wyprowadzili trzy ciosy w kilka minut! Michał Gurgul po wrzutce przypadkowo plecami zgrał piłkę, do której dopadł Ishak i wcisnął ją do siatki. Dla Szweda to moment oczyszczenia, bo na gola w ekstraklasie czekał od czterech spotkań. Kolejna bramka to strzał Walemarka i dobitka Gurgula, a na deser Pereira posłał idealne prostopadłe podanie do wspomnianego Ishaka, który zanotował swoje drugie trafienie. Mistrzowie Polski w pierwszej połowie stłamsili zawodników Marka Papszuna.
Powroty i debiuty
- Czy teraz zwolnimy? Nie ma szans, mamy zamiar dalej cisnąć rywali – mówił w przerwie Ali Gholizadeh, który jednak trochę blefował. Gospodarze kontrolowali spotkanie i szukali szans, ale jednocześnie nie forsowali tempa, bo… nie musieli. Dobrą sytuację po rzucie rożnym miał Antoni Kozubal, ale jego strzał poleciał obok bramki. Dwukrotnie próbował także Ishak czy Filip Jagiełło, który trafił w słupek. Z kolei Wojskowi zaczęli szczelniej bronić i odpowiadali, ale tylko pojedynczymi i niecelnymi uderzeniami.
Najważniejsze wydarzenia drugiej połowy? Po pierwsze powrót Radosława Murawskiego po niemal roku! Poznański pomocnik ostatni raz na boisku wystąpił 27 kwietnia 2025 w meczu z Radomiakiem. Po drugie debiut 17-letniego Huberta Janyszki, który jest środkowym obrońcą, a jego wiodącą nogą jest lewa, czyli niezwykle cenna na piłkarskim rynku. Po trzecie mistrzowie Polski kończyli spotkanie obrony złożoną z wychowanków: Roberta Gumnego, Wojciecha Mońki, Huberta Janyszki i Michała Gurgula.
Niels Frederiksen ma powody do zadowolenia. Duński szkoleniowiec po raz pierwszy w karierze wygrał z Markiem Papszunem (wcześniej dwa remisy i porażka), a jego zespół umocnił się na pozycji lidera. Kolejorz ma trzy punkty przewagi nad Górnikiem i zdecydowanie lepszy bilans bramkowy. Z kolei Legia może powoli wybić sobie z głowy wyższe cele i skupić się na walce o utrzymanie.
Miłosz Cebo
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ Lech Poznań – Legia Warszawa 4:0 (4:0)
1:0 – Gholizadeh, 3 min (asysta Walemark), 2:0 – Ishak, 31 min (asysta Gurgul), 3:0 – Gurgul, 38 min (bez asysty), 4:0 – Ishak, 42 min (asysta Pereira)
LECH: Mrozek 6 – Pereira 7 (86. Janyszka niesklas.), Gumny 6, Mońka 6, Gurgul 7 – Kozubal 6, (65. Jagiełło 5), Ouma 7 (78. Murawski niesklas.) – Gholizadeh 8 (65. Palma 5), Walemark 7 (65. Hakans 5), Bengtsson 5 – Ishak 8. Trener Niels FREDERIKSEN. Rezerwowi: Andrejew, Pruchniewski, Agnero, Ismaheel, Milić, Moutinho.
LEGIA: Hindrich 5 – Piątkowski 2, Augustyniak 1, Pankov 2 (72. Reca niesklas.) – Wszołek 1, Elitim 2, Kun 2 (64. Kovacik 4) – K. Urbański 1 (46. Kapustka 4), Szymański 2 (64. W. Urbański 4) – Rajović 2, Adamski niesklas. (22. Jędrzejczyk 2). Trener Marek PAPSZUN. Rezerwowi: Tobiasz, Arreiol, Krasniqi, Leszczyński, Nsame, Żewłakow.
Sędziował Piotr Lasyk (Bytom) – 4. Asystenci: Marcin Boniek (Bydgoszcz) i Damian Rokosz (Będzin). Czas gry 92 min (47+45). Widzów 40 810. Żółta kartka Kapustka (61. faul), czerwona Augustyniak (21. faul).
GŁOS TRENERÓW
Niels FREDERIKSEN: - Mamy dziś sporo powodów do radości, bo wiele rzeczy w naszej grze wyglądało dobrze. Czerwona kartka oczywiście miała wpływ na przebieg meczu, ale już przed nią prowadziliśmy 1:0. Nie pozwoliliśmy Legii na realizację jej planu, sami mieliśmy dziś mnóstwo jakości, która okazała się kluczowa. Ten mecz skończył się już po 4:0.
Marek PAPSZUN: - To był specyficzny mecz, dużo się działo, ale niewiele dobrego dla nas. Szybko straciliśmy bramkę, jako drużyna zwykle potrafiliśmy z tego wyjść. Kluczowa była 20 minuta, bo czerwona kartka nie była uzasadniona, nie było podstaw, by VAR w tej sytuacji interweniował.
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| LECH | LEGIA | |
| 67 | posiadanie piłki | 33 |
| 7 | strzały celne | 0 |
| 17 | strzały niecelne | 5 |
| 5 | rzuty rożne | 2 |
| 11 | faule | 14 |
| 1 | spalone | 1 |
| 0 | żółte kartki | 1 |
| 0 | czerwone kartki | 1 |
