Poznańska ośmiornica
Trzy punkty Warcie dał gol z początku spotkania i świetny w bramce Leo Przybylak.
Leo Przybylak zasłużył na nagrodę od kolegów. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
– W każdym z nas jest sportowa złość po takim meczu jak w Mielcu, bo jesteśmy świadomi, że tam po prostu nie zagraliśmy dobrze. Jest w nas ta sportowa złość, żeby to odwrócić i mamy wpływ na to, aby rozegrać ten mecz zupełnie inaczej – mówił na konferencji przedmeczowej trener Zielonych, Maciej Tokarczyk.
Rówieśnicy w bramkach
Wspomnianą sportową złość widać było w piłkarskiej pazerności Jakuba Apolinarskiego. Pomocnik Zielonych wykorzystał fatalny błąd Bartłomieja Eizencharta, który zbyt lekko zgrał piłkę do bramkarza. Po golu na boisku zapanował jednak chaos.
Z czasem oba zespoły zaczynały się jednak rozkręcać. Szanse na gola miało kilku zawodników, ale ich strzały były blokowane albo świetnie spisywali się bramkarze. Pojedynek golkiperów był bardzo ciekawy, bo naprzeciw siebie stanęło dwóch rówieśników. Zarówno Leo Przybylak, jak i Stanisław Pruszkowski urodzili się w 2004 roku. Co ciekawe, obaj urodzili się także w miastach swoich klubów. Pod względem czystych kont lepszy jest jednak Przybylak, który zachował ich trzy, a golkiper Unii dwa.
Bez zmiany wyniku
Golkiper Warty w drugiej połowie pomógł sobie, żeby dołożyć kolejne spotkanie bez straty gola. 22-latek niczym ośmiornica uwijał się w bramce i nie dał sobie strzelić gola. A tych szans Unia miała bardzo dużo. Głównie dlatego, że zawodnicy trenera Kamila Sochy po przerwie wyszli zdecydowanie odważniejsi. Przełożyło się to na obraz spotkania, w którym Warciarze w drugiej części nie oddali ani jednego celnego strzału.
Spotkanie zakończyło się skromnym zwycięstwem gospodarzy, którzy w tym sezonie są drużyną zdecydowanie bezkompromisową, ponieważ nie zanotowali ani jednego remisu! Ponadto poznaniacy u siebie są niepokonani i w trzech spotkaniach zdobyli komplet punktów.
Z kolei beniaminek ze Skierniewic po raz kolejny może pluć sobie w brodę. Pomimo wielu świetnych okazji zabrakło spokoju i lepszej skuteczności. Te dwa czynniki przekładają się jednak na to, że Unia przegrała po trzech spotkaniach bez porażki (dwa remisy) i nie wydostanie się ze strefy spadkowej. Ba, musi zerkać także w kierunku Niecieczy, ponieważ w poniedziałek zwycięstwo Puszczy Niepołomice może oznaczać, że piłkarze trenera Sochy wylądują na samym dnie ligowej tabeli.
Miłosz Cebo
OCENA MECZU⭐⭐⭐
◼ Warta Poznań – Unia Skierniewice 1:0 (1:0)
1:0 – Apolinarski, 8 min
WARTA: Przybylak – Lelito, Azackyj, Kalata – Apolinarski, Łysiak (75. Najemski), Niedzielski, Stefaniak (67. Kendzia) – Kusztal (75. Wołczek), Stanek, Młynarczyk (55. Szymanek). Trener Maciej TOKARCZYK.
UNIA: Pruszkowski – Woliński, Hawrylenko, Straus – Mierzwa (88. Czarnecki), Kosior (46. Dudek), Makuch (64. Wolsztyński), Eizenchart (46. Szmyd) – Burkiewicz (82. Toporkiewicz), Bida, Gąska. Trener Kamil SOCHA.
Sędziował Łukasz Karski (Słupsk). Widzów 2000. Żółte kartki: Kalata – Burkiewicz, Dudek.