Pożegnanie z prokurentem

PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA

Michał Miąc to piąty pracownik, który w ciągu ostatnich tygodni pożegna się z bielskim klubem. Jego decyzja o odejściu najprawdopodobniej podyktowana jest wyborem rady nadzorczej spółki, która tydzień temu w konkursie na prezesa wybrała raciborzanina Krzysztofa Sałajczyka. – To moja świadoma i przemyślana decyzja. Podbeskidzie to mój klub, od zawsze. Pasja i zaangażowanie sprawiły, że otrzymałem szansę realizacji marzeń w jego współtworzeniu. Jako pracownik spędziłem w tym klubie ponad 12 lat. Stadion Miejski przy ulicy Rychlińskiego stał się dla mnie drugim domem. Teraz czas na zmianę – poinformował 36-latek, którego do pozostania nie przekonała propozycja, by nadal pełnił funkcję prokurenta spółki, ani mgliste słowa jednego ze współwłaścicieli, który sugerował, że w niedalekiej przyszłości może być konieczność powołania wiceprezesa. Były dyrektor zarządzający w Podbeskidziu pozostanie do końca lutego. Jak mówi w rozmowie ze „Sportem”, na razie nie ma żadnych propozycji, ale rozgląda się za nową pracą.

Dziś dwutygodniowy okres roztrenowania zakończą piłkarze drugoligowca, którzy w samo południe rozegrają sparing z trzecioligową Podlesianką Katowice Od kilku dni z zespołem trenera Krzysztofa Bredego trenuje m.in. 24-letni Mateusz Borowski. To wychowanek i napastnik Chojniczanki, który obecnie gra w czwartoligowym Gromie Nowy Staw i na półmetku sezonu ma 24 gole w 17 meczach ligowych. Po meczu zawodnicy rozjadą się na urlopy i do Bielska-Białej wrócą dopiero za miesiąc. Przygotowania do drugiej części sezonu mają się rozpocząć 6 stycznia. Ze względów finansowych drużyna nie wyjedzie na obóz w cieplejszy rejon Europy i będzie się przygotowywać głównie na sztucznym boisku w Wapienicy. Ma także rozegrać kilka sparingów, m.in. z Hutnikiem Kraków.

(gru)