Pożegnanie człowieka, który zmienił futbol

To naprawdę się stało: Leo Messi już niczego więcej nie dokona z reprezentacją Argentyny.

To nie był łatwy moment dla Leo Messiego: to już koniec. Fot. PAP/EPA.

Trudno uwierzyć; już nic nie będzie takie samo. Lionel Andres Messi po raz ostatni zagrał w pasiastej koszulce! Nie było być może bardziej emocjonalnego pożegnania w całej historii futbolu. Już jadąc na Estadio Monumental, piłkarz płakał. Przed towarzyskim meczem z Beninem czekała na niego wielka, kilkudziesięciometrowa rozłożona na murawie reprezentacyjna koszulka z numerem 10 i hasłem „GRACIAS” zamiast nazwiska.

– Ta koszulka była moim marzeniem i dumą – mówił jeszcze przed spotkaniem Messi. Rozczulona publika na jego powitanie zaśpiewała słynną pieśń „Muchachos”, więc znów oczy mu się zaszkliły... Hymn państwowy z kolei zaśpiewał piosenkarz Fabio Santana.

W podstawowym składzie wyszli w większości kumple z najlepszych czasów, kiedy wspólnie w 2022 roku zdobyli mistrzostwo świata. Argentyńczycy zagrali w nietypowych koszulkach – z jednym białym pasem na środku otoczonym przez błękit. W 10. minucie (najwłaściwszej, bo przecież w której innej) mecz został na chwilę przerwany. Piłkarza żegnał i fetował cały Estadio Monumental, a wśród publiczności byli trzej synowie – Thiago, Mateo i Ciro, którzy wyszli z ojcem wcześniej na murawę na odegranie hymnów, oraz ukochana żona – Antonela Roccuzzo Blanco.

Wbił ich w dumę

A przecież wszystko mogło potoczyć się inaczej... Pierwszy raz Messi żegnał się z reprezentacją już 10 lat temu, sfrustrowany i rozczarowany po przegranym finale Copa America Centenario z Chile. Przerwa trwała wtedy 6 tygodni, jednak nie wytrzymał. Wrócił! Na szczęście! Pod jego wodzą udało się wszystko odwrócić, bo wcześniej wszystko układało się drużynie narodowej raczej niepomyślnie: przestała zdobywać trofea. Także o tym Argentyńczycy pamiętają, bo Messi wbił ich w dumę.

Warto dodać słowo o człowieku, bez którego nie byłoby tego wszystkiego. Selekcjoner Lionel Scaloni, którego ogromną zasługą jest wypracowanie modelu współdziałania z Messim, był wyraźnie wzruszony, podobnie jak tysiące na Estadio Monumental i miliony na świecie.

Benińczycy, którzy pierwszy raz zagrali z rywalem z Ameryki Południowej, wcale nie chcieli być tłem, nie zamierzali kłaść się na murawie. Jako pierwsi stworzyli świetne okazje na zdobycie bramki. Messi miał szansę w 19. minucie – poszedł wślizgiem, ale piłka minęła słupek. W 32. minucie strzelał efektownie z woleja – znów obok. Z kolei jego strzał z wolnego bramkarz Marcel Dandjinou wybił w aut. Messi grał w swoim stylu, jeździł z piłką jak mały chłopiec na rowerku; gdyby nie wrzawa, z pewnością usłyszelibyśmy skrzypienie tego rowerka: ugć-ugć-ugć... Smuteczek! Już nigdy nie będę miał okazji sobie w ten sposób pożartować...

Długo w noc...

Druga połowa rozpoczęła się znakomicie. W 48 minucie efektownym strzałem popisał się również kończący karierę reprezentacyjną Nicolas Otamendi (140. występ). Z rogu dogrywał właśnie Messi, który od razu z uśmiechem pobiegł do kumpla z gratulacjami. Asystował też przy wspaniałym golu Nico Paza, napastnika Como, który jest przyszłością argentyńskiej piłki. Wreszcie spełnienie: efektowny gol z karnego po ewidentnym faulu i strzale w górny róg. Cała publika śpiewała. Ludzie nie mieli wątpliwości: Messi to G.O.A.T.! „Greatest Of All Time”, największy w historii... Po meczu pożegnanie trwało jeszcze długo w noc – śpiewy, świetlna iluminacja, przemówienia... To już koniec.

Argentyna - Benin 3:0 (0:0)

1:0 - Otamendi, 48 min 2:0 - Paz 61 min, 3:0 - Messi, 70 min (karny)

Argentyna: E. Martinez - Giay, Romero (80. Mastantuono), Otamendi (52. Lisandro Martinez) Taglialafico (52. Medina) - De Paul (59. Paz), Fernandez (79. Lo Celso), Mac Allister (90. Barco), Messi - Lautaro Martinez (79. Flores), Alvarez (59. Gonzalez) 

Benin: Dandjinou (76 Allagbe) - Omore, Roche (90.+1 Amadou), Tijani, T. Ourou (76. Azongnitode) - Aloko (90+1 Ngobi), Hassane (90.+1 Samadou), D'Almeida, Y. Ourou (64. Olugbade)- Olaitan (64. Ahlinyi), Tosin

Sędziował Fernando Vejar (Chile). Widzów 85000. Żółte kartki: Otamendi - Tijani.


LICZBY MESSIEGO

7720 dni przeżył jako reprezentant Argentyny;

208 razy wystąpił w reprezentacji;

133 razy wyprowadził ją na murawę jako kapitan;

126 goli strzelił dla Albicelestes 46 rywalom, 26 z nich zdobył z rzutu karnego;

67 asyst zaliczył w narodowej drużynie; 

16 goli, najwięcej, wbił Boliwii;

11 hat tricków ustrzelił w barwach reprezentacji (dwa razy uczynił to w meczach z Boliwią).


ZŁE MIŁEGO POCZĄTKI

Messi debiutował  w reprezentacji 17 sierpnia 2005, kiedy selekcjonerem był Jose Maria Pekerman. Było to w Budapeszcie podczas meczu towarzyskiego z Węgrami. Wszedł za Lisandro Lopeza w 63 minucie i po... 45 sekundach dostał czerwoną kartkę od sędziego Markusa Merka. Powód? Uderzył wtedy łokciem ciągnącego go za koszulkę obrońcę Vilmosa Vanczaka. Ogółem dostał dwie czerwone kartki w reprezentacji (jeszcze w 2019 roku w meczu z Chile po starciu z Garym Medelem)

Paweł Czado

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się