Powrót na stare śmieci

Michał Żewłakow po raz drugi został dyrektorem sportowym Legii. Czeka go sporo pracy.

Choć zaczynał w Polonii, teraz Michał Żewłakow (z prawej) jest kojarzony głównie z jej największym rywalem z Łazienkowskiej. Fot. legia.com

LEGIA WARSZAWA

Odkąd Jacek Zieliński został odsunięty od funkcji dyrektorskiej (zostając doradcą zarządu, cokolwiek to znaczy), jasne stało się, że prędzej czy później ktoś wejdzie w jego buty. Niewielu myślało jednak, że będzie to Michał Żewłakow, 102-krotny reprezentant Polski, który boiskową karierę kończył właśnie w Legii, choć zaczynał ją... w stołecznej Polonii.

Musi się rozejrzeć

Dla Żewłakowa to powrót do doskonale znanej roli, bo dyrektorem sportowym „Wojskowych” był już w latach 2015-17, wcześniej – tuż po zakończeniu kariery piłkarskiej – kierując działem skautingu. Ma więc pojęcie o tej robocie, tym bardziej że za jego kadencji Legia zdobyła trzy mistrzostwa, dwa Puchary Polski i grała w fazie grupowej Ligi Mistrzów. – Powrót do Legii to dla mnie ogromne wyzwanie. Znam ambicje tego klubu i jego kibiców. Wspólnie będziemy pracować nad tym, aby Legia osiągała kolejne sukcesy zarówno na krajowym podwórku, jak i w europejskich pucharach – powiedział „Żewłak” po podpisaniu kontraktu do czerwca 2027 roku. Jako że mamy koniec marca, na ten moment nowy dyrektor zbytnio na rynku transferowym nie podziała. Jego głównym zadaniem będzie rozeznanie się w sytuacji wewnątrz klubu, a także podjęcie decyzji personalnych dotyczących pionu sportowego i skautingowego, a w nieco dalszej perspektywie – także jeśli chodzi o kadrę pierwszego zespołu. – Będę musiał poznać to, co dzieje się w drużynie, poznać relacje między sztabem a piłkarzami. Więcej będę mógł powiedzieć za dwa-trzy tygodnie, ale cele mam takie same, jak za pierwszym razem. Chciałbym, aby Legia była regularna, zdobywała mistrzostwa i grała w pucharach – dodał Żewłakow.

Feio oczekuje

Nowy dyrektor będzie musiał podjąć decyzję, co począć z trenerem Goncalo Feio, którego umowa wygasa po sezonie. – Miałem okazję być w Legii, gdy Michał był dyrektorem. Na tym stanowisko wygrywał tytuły, na innych stanowiskach również, o karierze piłkarskiej nawet nie mówię. Cieszę się, bo to kierunek. A każdy projekt musi posiadać kierunek. Myślę, że nasza współpraca będzie bardzo dobra. Michał zadzwonił do mnie krótko po oficjalnej informacji, gdy byliśmy po treningu przed piątkowym meczem z Pogonią – mówił Feio, który wypowiedział się także na temat swojego kontraktu. – Sprawy muszą nabrać rozpędu, albo w jedną, albo w drugą stronę, bo nie zostało wiele czasu. To, co mogę robić, to pracować najlepiej, jak umiem i inspirować ludzi dookoła, by robili tak samo – odparł Portugalczyk.

Decyduje odwaga

Poza ujarzmieniem Feio Żewłakow musi też przyjrzeć się kadrze „Wojskowych”. Wiele z transferów, jakie wykonał klub jeszcze pod wodzą Zielińskiego (ale też zimą, po jego odsunięciu) nie rzucało na kolana. Kilku piłkarzy jest wypożyczonych lub kończą się im kontrakty, kilku przyciąga uwagę zagranicznych klubów, kilku wróci do Warszawy po wypożyczeniach. Nowy dyrektor musi zabrać się za to już teraz, zerkając jednocześnie, czy Legii uda się załapać na europejskie puchary – bo nie jest to obecnie takie pewne. – Pomogą dobre rzeczy i te, które się sprawdziły. To coś, co stanowi wiedzę i doświadczenie. Futbol zmienia się jednak na tyle, że trzeba reagować na nowe aspekty. Młodzież, która wychodzi z akademii, to element, który trzeba bardziej wziąć pod uwagę. Uważam, że o wielu kwestiach decyduje odwaga. Na wprowadzanie młodych piłkarzy trzeba się po prostu zdecydować i postawić na nich, dać im czas – wskazał jeden z ważnych dla siebie elementów Żewłakow. Jedno jest pewne: w Legii idzie nowe.

Piotr Tubacki

Nie żyje Antoni Trzaskowski

W wieku 83 lat odszedł były obrońca, który w latach 1963-72 zaliczył 218 spotkań dla Legii w ówczesnej I lidze. Zdobył z nią dwa mistrzostwa i dwa Puchary Polski, zagrał też jeden mecz w reprezentacji naszego kraju.