Powrót na ścieżkę
Nathan MacKinnon zaliczył 1100 punktów i jest drugim pod tym względem hokeistą w historii klubu z Denver.
Nathan MacKinnon strzela gole i podaje, a zespół Colorado znów wygrywa. Fot. SIPA/USA / Press Focus
NHL
Hokeiści Colorado Avalanche, po dwóch porażkach na własnej tafli z Nashville (3:7) oraz Toronto (3:4 po dogrywce), powrócili na zwycięską ścieżkę. Tym razem w Ball Arenie pokonali Washington Capitals 5:2 (1:1, 2:1, 2:0). Przewaga gospodarzy była wyraźna (w strzałach 44-24), a ponadto we własnych szeregach mają indywidualności, co się zowie.
Nathan MacKinnon, niewątpliwie kandydat na MVP sezonu zasadniczego, zdobył dwa gole (28, w przewadze i 57 min) oraz zaliczył asystę przy trafieniu Artturiego Lehtonena (53). W tym sezonie w 47 spotkaniach zaliczył 85 pkt (38 goli+47 podań), zaś w sumie w 917 potyczkach osiągnął 1100 punktów (405+695) i jest drugim w historii klubu, jeśli chodzi o zdobycze punktowe. Na razie niekwestionowanym liderem pozostaje Jose Sakić, który w 1378 meczach zdobył 1641 pkt (625+1016), ale przed 30-letnim Kanadyjczykiem jeszcze sporo grania.
W Denver tylko momentami gra była wyrównana. Zaczęło się od gola Petera Kelley'go (6), ale Jakob Chychurn (8, w przewadze) doprowadził do wyrównania. Potem trafienia wspomnianego MacKinnona oraz Victora Olafssona (37) wyprowadziły gospodarzy na prowadzenie 3:1. Wprawdzie Ethen Frank (37) zmniejszył straty, jednak to było wszystko, na co było stać Stołecznych. W ostatniej odsłonie do bramki Charliego Lindgrena (39 obron) trafiali gospodarze: Lehtonen i MacKinnon. Martin Necas zaliczył dwa podania przy bramkach lidera zespołu i w tym sezonie może się pochwalić 60 pkt (22+38). W tej chwili jest drugim graczem punktującym po MacKinnonie. Natomiast Scott Wedgewood zaliczył 22 skuteczne interwencje.
Jared Bednar, trener zwycięzców, miał pretensje do zespołu jedynie za zbyt dużą ilość kar (14 minut i w efekcie strata gola). Walerij Niczuszkin, napastnik gospodarzy, nie mógł wystąpić w meczu, bo w drodze na spotkanie uczestniczył w wypadku samochodowym. Wprawdzie nie ucierpiał, ale sztab szkoleniowy uznał, że po takich emocjach należy mu się przerwa. Jego koledzy jednak nie zawiedli i stanęli na wysokości zdania.
W tabeli zdecydowanie prowadzi Colorado (76 pkt) przed Caroliną (66) i Minnesotą (65).
Colorado – Washington 5:2, Carolina – Buffalo 2:1, Seattle Pittsburgh 3:6, Florida – San Jose 1:4, Vegas – Philadelphia 1:2, Chicago – Winnipeg 2:0, Anaheim – NY Rangers 5:3, Toronto – Minnesota 3:6, Vancouver – NY Islanders 3:4, Calgary – New Jersey 2:1 po dogrywce.
(ws)
