Powrócił silniejszy

Po kontuzji Raphinhii nie ma śladu. Skrzydłowy znów wszedł na najwyższy światowy poziom.

Raphinha dubletem zapewnił Barcelonie trzy punkty. Fot. PAP/EPA

HISZPANIA

Raphinha to lider Barcelony. W poprzednim sezonie potwierdził, że potrafi grać na najwyższym światowym poziomie. Był zresztą jednym z głównych kandydatów do zdobycia Złotej Piłki. Brazylijczyk w rozgrywkach 2024/25 zdobył 18 goli w lidze i zanotował 12 asyst w 36 meczach. W Champions League zagrał w 14 spotkaniach, zdobywając w nich 13 bramek i dziewięciokrotnie asystując. Był filarem zespołu, a trener Hansi Flick doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Wielokrotnie Raphinha pełnił rolę kapitana pod nieobecność Marca-Andre ter Stegena. Był nie tylko zawodnikiem, który odpowiadał za zdobywanie bramek, ale także za zgranie w szatni. Presja, która została na niego nałożona, zadziałała na niego motywująco i sprawiła, że dołączył do grona najlepszych zawodników na świecie.

Wróciłem!

Bieżący sezon nie rozpoczął się jednak dla niego najlepiej. Wprawdzie w pierwszych sześciu spotkaniach w Primera Division zdobył trzy gole i dwa razy asystował, ale bardzo szybko doznał poważnej kontuzji uda. 29-latek pauzował od końcówki września do połowy listopada. Bez niego Blaugranie brakowało pazura. Widać było, że ofensywa nie jest już tak zgrana. Brakowało człowieka, który byłby dyrygentem. Gdy już jednak wrócił, gra zespołu nabrała jakości. I choć szkoleniowiec początkowo oszczędzał jego siły, to Raphinha już zdążył powiedzieć wszystkim rywalom w Hiszpanii: „Wróciłem, ostrzegam”. Na początku grudnia zaliczył fantastyczny występ przeciwko Atletico Madryt. Zdobył gola i był najlepszym zawodnikiem na boisku. Odpowiedział tym samym Hansiemu Flickowi na pytanie, czy zespół podąża w dobrym kierunku. Ledwie cztery dni przed tym spotkaniem Niemiec po rywalizacji z Deportivo Alaves (3:1) był nieomal załamany, bo czuł, że jego zespół może grać lepiej. Raphinha sprawił, że trener nie musiał się już zastanawiać nad przyszłością drużyny, a na jego twarzy pojawił się uśmiech.

Myśli o drużynie

Podobnie było zresztą w minioną sobotę. Raphinha ustrzelił dublet w starciu z Osasuną. Mecz zakończył się wynikiem 2:0. Brazylijczyk obie bramki zdobył po zmianie stron (co ciekawe, był to pierwszy mecz Barcelony od trzech miesięcy, w którym nie zdobyła gola w pierwszej połowie). Gdy zespół bił głową w mur, on wziął sprawy w swoje ręce i samodzielnie zapewnił mu trzy punkty. – Ważne dla mnie jest to, że zdobył dwa gole. To też ważne dla niego. Zawsze myśli o drużynie i jest jej bardzo ważną częścią. Jest wsparciem dla pozostałych zawodników. To było widać w sobotę – rywal bronił się nisko, trudno było stworzyć przestrzenie dla ofensywnych zawodników, ale kiedy już się pojawiły, potrafił je wykorzystać. To był pokaz jakości Pedriego (asystenta – przyp. red.) i Raphinhii – opowiadał o Brazylijczyku Hansi Flick.

Bez Polaków

Raphinha wyręczył napastników. W sobotę cały mecz na ławce przesiedział Robert Lewandowski, a jego miejsce w pierwszym składzie zajął Ferran Torres. Był to drugi mecz z rzędu, w którym polski napastnik nie wszedł na murawę. Nie zagrał też tydzień temu w starciu z Betisem, gdy Torres zdobył hat trick. Widać, że pozycja Lewandowskiego w Barcelonie ulega zmianie, a do gry wchodzi młodszy, bardziej perspektywiczny Hiszpan. W kadrze meczowej brakowało Wojciecha Szczęsnego, którego dopadł wirus. Polak niezależnie od choroby byłby na ławce, ale jego absencja jest o tyle nieprzyjemna, że przydarzyła się na chwilę przed meczem w Pucharze Króla. We wtorek Duma Katalonii zagra z Guadalajarą, a Szczęsny był przewidywany do gry w pierwszym składzie. Jeśli się nie wyleczy, miejsce w bramce może zająć ter Stegen, który latem doznał kontuzji, a następnie wdał się w konflikt z klubem.

Odwołali...

Jeden mecz 16. kolejki LaLiga został odwołany. W niedzielny wieczór w Walencji Levante miało zmierzyć się z Villarrealem. Na kilka godzin przed meczem mieszkańcy tego regionu otrzymali alert związany z zagrożeniem powodziowym. Było ono na tyle poważne, że mecz odwołano i zostanie on przełożony na inny termin.

Kacper Janoszka

◼ Real Sociedad – Girona 1:2 (1:0)

1:0 – Guedes (35), 1:1 – Cygankow (76), 1:2 – Cygankow (84)

Atletico Madryt – Valencia 2:1 (1:0)

1:0 – Koke (17), 1:1 – Beltran (63), 2:1 – Griezmann (74)

Mallorca – Elche 3:1 (1:1)

1:0 – Morlanes (5), 1:1 – Maffeo (21, samobójcza), 2:1 – Mascarell (82), 3:1 – Muriqi (89)

Barcelona – Osasuna 2:0 (0:0)

1:0 – Raphinha (70), 2:0 – Raphinha (86)

Getafe – Espanyol 0:1 (0:0)

0:1 – Cabrera (53)

Sevilla – Real Oviedo 4:0 (2:0)

1:0 – Adams (4), 2:0 – Sow (22), 3:0 – Mendy (51), 4:0 – Ejuke (89)

Celta – Athletic 2:0 (0:0)

1:0 – Swedberg (48), 2:0 – El- Abdellaoui (55)

Mecz Levante – Villarreal został odwołany z powodu alertu pogodowego.

1. Barcelona

17

43

49:20

2. Real M.

16

36

32:15

3. Villarreal

15

35

31:13

4. Atletico

17

34

30:16

5. Espanyol

16

30

20:16

6. Betis

15

24

25:19

7. Athletic

17

23

15:22

8. Celta

16

22

20:19

9. Sevilla

16

20

24:24

10. Getafe

16

20

13:18

11. Elche

16

19

19:20

12. Alaves

15

18

13:15

13. Rayo

15

17

13:16

14. Mallorca

16

17

18:23

15. Sociedad

16

16

20:24

16. Osasuna

15

15

14:20

17. Valencia

16

15

15:25

18. Girona

16

15

15:30

19. Oviedo

16

10

7:26

20. Levante

15

9

16:28

1-4 – LM, 5 – LE, 6 – elim. LK, 18-20 – spadek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się