Powodzenia w 's-Hertogenbosch!
W ostatnim sprawdzianie przed rozpoczynającymi się w środę mistrzostwami świata Biało-czerwone wygrały turniej w Chorwacji. To pozytywny zwiastun tego, co może je czekać na parkietach Niemiec i Holandii.
Monika Kobylińska rzuciła w Chorwacji 10 bramek. Fot. FB/ZPRP
REPREZENTACJA KOBIET
Przed inauguracją tegorocznych mistrzostw świata Polki poleciały do Chorwacji, aby w weekend w hali Sportska Dvorana w Novigradzie wziąć udział w turnieju z udziałem gospodyń oraz reprezentacji Senegalu. To był ostatni sprawdzian przed mundialem „siedemnastki” norweskiego selekcjonera Arne Senstada i wypadł on w miarę przekonująco. W sobotę Biało-czerwone zremisowały w historycznym spotkaniu z Afrykankami, a dzień później pokonały Chorwatki i zasłużenie cieszyły się z okazałego pucharu. To dobry prognostyk przed najważniejszą imprezą roku. Nic więc dziwnego, że nasze panie udały się do Holandii w bardzo dobrych humorach. Kolejny raz zobaczymy je na parkiecie w 's-Hertogenbosch, gdzie zmierzą się kolejno z Chinami (28.11., godz. 18.30), Tunezją (30.11., godz. 15.30) i Francją (2.12., godz. 21.00).
Egzotyczny przeciwnik
Sobotni mecz z Senegalem, srebrnym medalistą mistrzostw Afryki z 2024 roku, był pierwszą konfrontacją obu reprezentacji. W składzie rywalek znaleźć można było bardzo wiele zawodniczek z silnej ligi francuskiej. O potencjale ekipy z Senegalu świadczyło też jej piątkowe zwycięstwo 29:27 z Chorwatkami. Trener Senstad skorzystał w tym spotkaniu ze wszystkich 17 zawodniczek powołanych na mundial.
Pierwsza bramka padła dopiero w 4 minucie po rzucie Moniki Kobylińskiej. Choć Biało-czerwone przejęły inicjatywę (4:2), to mecz układał się po myśli rywalek, które po kwadransie prowadziły 8:5. Pięć minut przed końcem pierwszej partii siódemka z Afryki powiększyła przewagę (16:12), ale Polki zeszły na przerwę z dwiema bramkami do odrobienia.
Jeszcze w trakcie pierwszej połowy selekcjoner dokonał zmiany w bramce. Barbarę Zimę zastąpiła Paulina Wdowiak. Norweg chętnie stosował też manewr gry 7 na 6 w ataku, a na skrzydle aktywna była Magda Balsam, która razem z Natalią Nosek - w sobotę zdobyła 100. bramkę w kadrze - i Kobylińską były najjaśniejszymi punktami naszej drużyny.
Plus za wynik
Po powrocie do gry Polki odzyskały kontakt (17:18). Dobrze spisywała się Wdowiak, skuteczna na lewym skrzydle była Daria Michalak. Biało-czerwone wywierały presję i były bliskie wyrównania, ale Senegalki za każdym razem uciekały. Taki stan trwał do 50 minuty. W tym momencie nasze rywalki rzuciły dwie bramki i odskoczyły na 25:22. Na szczęście Polki zareagowały błyskawicznie (24:25). W tym momencie obie drużyny zacięły się; przez kilka minut nie trafiły do siatki. W 57 minucie impas przerwała Aleksandra Olek, doprowadzając do remisu 25:25. Przy stanie 26:26, na 55 sekund przed końcem meczu, Biało-czerwone wykorzystały kolejny błąd Senegalek i Katarzyna Cygan dała nam prowadzenie. Niestety, w samej końcówce rywalki znalazły sposób, aby zakończyć mecz remisem. - Pierwsza połowa była nieudana, zwłaszcza w obronie. Straciłyśmy 17 bramek, co świadczy, że nie funkcjonowała dobrze. W takiej sytuacji, nawet mimo dobrych akcji w ataku, do gry wkradała się niepewność – analizowała kapitan zespołu, Monika Kobylińska. - Druga połowa była już zdecydowanie lepsza, przede wszystkim w defensywie. Goniłyśmy wynik praktycznie przez cały mecz, dlatego plusem było to, że pod koniec przejęłyśmy inicjatywę i mogłyśmy nawet wygrać. Dobrze było zmierzyć się z nietypowo grającym rywalem tuż przed mistrzostwami świata.
Remis za remisem
W niedzielę Polki stanęły naprzeciw Chorwatek, czyli 14. drużyny świata sprzed dwóch lat. Biało-czerwone walczyły nie tylko o zwycięstwo, ale i o 1. miejsce w turnieju; by wyprzedzić siódemkę z Afryki, potrzebowały wygranej różnicą co najmniej trzech bramek. Ostatni mecz turnieju długo był bardzo wyrównany. Do przerwy żadnej z drużyn nie udało się wypracować przewagi większej niż dwa gole. Najczęstszym wynikiem był remis. Co ciekawe, przy 7:6 dla Chorwacji w 15 minucie obie drużyny przez 10 minut nie zdobyły bramki. Remis utrzymał się do końca pierwszej połowy. Na wyróżnienie zasłużyły skuteczna na obrocie Olek, tradycyjnie biorąca na siebie ciężar rozgrywania Kobylińska oraz efektywna w bramce Adrianna Płaczek. Po powrocie do gry dalej trwała zażarta walka i żadna z ekip nie mogła odskoczyć. Tablica wyników wskazała kolejno remis po 12, po 13, po 14, po 15 i po 16…
Na wyższym biegu
Na szczęście w tym momencie nasze zawodniczki wrzuciły wyższy bieg. Dzięki bramkom Balsam, Michalak i bardzo dobrze dysponowanej Pauliny Uścinowicz na kwadrans przed syreną wyszły na najwyższe dotąd prowadzenie – 19:16. Chorwatki nie odpuszczały (19:20 w 48 min), ale w 54 minucie ponownie przegrywały trzema trafieniami (23:20). Był to początek bardzo dobrej końcówki meczu, a dzięki serii trzech bramek na 120 sekund przed końcem spotkania było już 26:21 i sukces w turnieju był nasz!
Zbigniew Cieńciała
◼ Polska - Senegal 27:27 (15:17)POLSKA: Płaczek, Zima, Wdowiak - Balsam 6, Kobylińska 4, Kochaniak 1, Olek 2, Cygan 3, Michalak 4, Janas 2, Głębocka, Pankowska, Rosiak, Granicka, Nosek 3, Uścinowicz 2, Nocuń.
SENEGAL: F. Camara, Toubissa, Ndeye - Ndoye, Cissokho 1, N’Diaye, Da Silva, Diawara 3, Dasylva, Abdourahim 1, Dienaba Sy 1, Niombla 1, Fall 6, Ndiaye 1, Dapina 6, Cisse 2, Kebe 5, C. Camara.
◼ Chorwacja - Polska 22:27 (11:11)
CHORWACJA: Besen, Zetovic – Burić 1, Barisić 8, Zrilić, Senvald 2, Milosavljević 1, Jurina, Pavlović 1, Simara 2, Barbara, Malec 1, Petika 1, Balasko, Vuković, Bule 3, Vuljak 2, Prkacin.
POLSKA: Płaczek, Zima, Wdowiak - Janas 1, Nosek, Granicka, Pankowska 1, Uścinowicz 5, Nocuń 1, Kobylińska 6, Rosiak, Cygan 1, Balsam 4, Głębocka, Olek 3, Kochaniak 1, Michalak 4.
