Potrzebują wzmocnień

Odra Opole przygotowania rozpocznie 5 stycznia.

Trener Jarosław Skrobacz wie, że jego drużyna wymaga dopływu „świeżej krwi”. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus

Wprawdzie gol strzelony przez Jakuba Szreka w 90 minucie meczu z Pogonią Siedlce dał Odrze awans na 14. miejsce w tabeli, ale trener Jarosław Skrobacz zdaje sobie sprawę z tego, że zima w Opolu będzie gorąca. Dlatego przygotowania Niebiesko-czerwonych do rundy wiosennej, w której ich domem stanie się nowy i nowoczesny stadion, trzeba dobrze zaplanować. - Po ostatnim meczu dałem zawodnikom dwa tygodnie wolnego - mówi trener opolan. - Całkowity spokój i okres „nicnierobienia”. Przed Świętami Bożego Narodzenia zaczną już jednak indywidualne zajęcia według rozpisek, które otrzymali jeszcze w trakcie rundy jesiennej, a 5 i 6 stycznia, czyli w niedzielę i w Święto Trzech Króli, niestety, ale tak trzeba, mamy badania wydolnościowe. No i od 7 stycznia ruszamy pełną parą.

Zgrupowanie w Wałbrzychu

W planie sparingów na razie widnieją dwa sprawdziany - zaplanowany na 18 stycznia mecz z Rekordem Bielsko-Biała i przewidziane na 1 lutego spotkanie z Polonią Bytom, ale to nie koniec zimowych potyczek.

- W sumie zagramy 5 albo 6 gier kontrolnych - dodaje szkoleniowiec Odry. - Od 18 do 25 stycznia będziemy w Wałbrzychu na zgrupowaniu. Nie wybieramy się na żadne zagraniczne wojaże, bo taki kierunek nie spotkałby się z euforią wśród kibiców. Najważniejsze jest to, żeby w tym okresie dobrze wykonać swoją pracę, obojętnie gdzie się jest.

Skoro wiemy już od czego zaczną i gdzie będą się przygotowywać piłkarze Odry, to teraz czas na temat zimowych transferów. Problemy kadrowe, z którymi borykał się sztab szkoleniowy opolskiej drużyny pod koniec rundy jesiennej, były tak bolesne, że bez solidnego wzmocnienia nikt nie wyobraża sobie „Niebiesko-czerwonych” w przyszłym roku.

Czterech-pięciu nowych

- Wystarczy przypomnieć mecz w Chorzowie, gdzie musieliśmy zmienić nasz system gry, bo po prostu do naszego tradycyjnego modelu gry zabrakło wykonawców - wyjaśnia opiekun Odry. - Jak się to skończyło - niestety - pamiętamy. To, że Odra jest w takim miejscu w jakim jest w tabeli, a to miejsce nikogo nie zadowala, nie wzięło się bez przyczyny. Problemy zdrowotne zawodników odegrały bardzo istotną rolę. Ciągła nieobecność podstawowych piłkarzy, a ich brak dochodził czasem nawet do 50 procent składu, nie pomagała w normalnej pracy na treningach. Teraz jesteśmy mądrzejsi o te doświadczenia i wiemy co trzeba zrobić. Zresztą rozmowy transferowe toczyły się już w listopadzie. Mamy grono wytypowanych zawodników, którymi jesteśmy zainteresowani. Z częścią rozmowy już są przeprowadzane. Z niektórymi są już nawet w zaawansowanym stopniu, ale znając realia i specyfikę zimowego okienka transferowego wiem, że lepiej się wstrzymać z podawaniem nazwisk aż do chwili, kiedy już będzie coś wiadome na 100 procent. Pewne jest tylko jedno - potrzebujemy zawodników, którzy nie przyjdą, żeby walczyć o miejsce w składzie, ale będą konkretnymi wzmocnieniami i poprawią rywalizację o wyjściowy skład. Tego nam zabrakło w ostatnim czasie i grali wszyscy zdrowi, więc wyniki były konsekwencją tego stanu. Myślę więc, że czterech-pięciu nowych piłkarzy powinno się w Opolu pojawić.

Kosztem kogoś

- Z tym wiązać się też będzie konieczność pożegnania z niektórymi zawodnikami. Takie decyzje trzeba podjąć, bo jeżeli ktoś przyjdzie, to kosztem kogoś. Te decyzje są już planowane, ale pierwsi o tym dowiedzą się zawodnicy. Bardzo bym chciał, żebyśmy już 5-6 stycznia na badaniach wyglądali kadrowo naprawdę w dużym stopniu tak, jak miałoby to wyglądać wiosną. Wiem, że to będzie trudne , a ruchy transferowe mogą się przeciągać do samego startu ligi. Liczę jednak, że wrócą po kontuzjach Mateusz Spychała i Jirzi Piroch, bo po rozmowie z lekarzem powiało optymizmem, ale ani Din Sula, ani Adrian Łyszczarz na razie nie są w stanie nam pomóc. Potrzebujemy więc wzmocnień - zakończył Jarosław Skrobacz.

Jerzy Dusik