Potrzeba radykalnych zmian

Wicemistrz Polski, chcąc pozostać w rywalizacji o najwyższe cele, musi zacząć grać zdecydowanie lepiej. Mecz z Pogonią Szczecin powinien udzielić odpowiedzi, czy w najbliższym czasie jest to realne.

Dokąd zmierzasz Rakowie? Zdaje się pytać Jonatan Brunes. Fot. Ireneusz Wnuk/PressFocus

RAKÓW CZĘSTOCHOWA

Raków pozostał ostatnim polskim klubem, który wciąż rywalizuje na trzech frontach, ale chyba już nikt nie ma złudzeń, że w Częstochowie nie wszystko funkcjonuje tak, jak powinno. Jeśli kilka problemów nie zostanie szybko opanowanych, może zakończyć się to przegranym sezonem – nie tylko bez trofeum, ale i poza europejskimi pucharami na kolejny. Znając ambicje Michała Świerczewskiego, byłaby to prawdziwa tragedia, zmuszająca prawdopodobnie do radykalnych kroków.

Po linii najmniejszego oporu

W czwartek Częstochowianie awansowali do półfinału Pucharu Polski (2:1 po dogrywce), więc teoretycznie przy Limanowskiego powinna panować duża radość. „Suchy” rezultat z pewnością cieszy, ale styl, w jakim go osiągnęli piłkarze Rakowa, powoduje olbrzymią zgagę i budzi niepokój na przyszłość. To, że drużyna z 3. ligi na tym etapie, w meczu o taką stawkę da z siebie wszystko, a nawet jeszcze więcej – było oczywiste. Ale już fakt, że wicemistrz Polski, najlepsza polska drużyna, biorąc pod uwagę pięć ostatnich sezonów, której kadra wyceniana jest na ponad 42 mln euro, zaprezentuje się tak mizernie, chcąc przepchnąć awans absolutnie najmniejszym nakładem sił, nie wystawia jej najlepszej rekomendacji. – Pewnie gdybyśmy wcześniej przycisnęli i zamknęli to spotkanie, mielibyśmy większy spokój. Na dogrywkę wyszliśmy poddenerwowani, udało się szybko strzelić gola, a potem już nie dopuściliśmy przeciwnika do groźnych sytuacji – próbował tłumaczyć kolegów po starciu z Avią Świdnik Kacper Trelowski, który powrócił między słupki na spotkanie pucharowe.

Z czego wynika tak głębokie cofanie się na boisku ze zdecydowanie niżej notowanym rywalem (podobnie wyglądała druga połowa meczu z Bruk-Betem Nieciecza), na pomeczowej konferencji pytany był zastępujący pauzującego za kartki Łukasza Tomczyka w roli pierwszego trenera Łukasz Ocimek. – Raków chce grać w każdej fazie boiska, w każdej tercji chcemy bronić nisko, żeby nie zabierać sobie takich elementów jak kontratak. W taki sposób czasami łatwiej zdobyć bramkę niż z ataku pozycyjnego – tłumaczył pierwszy asystent.

Nie ma stylu, nie ma punktów

Raków Marka Papszuna był krytykowany za styl, ale punkty przeważnie się zgadzały, jego gra była do bólu pragmatyczna. Obecny Raków nadal nie ma stylu, ale co zdecydowanie gorsze – nie zgadzają się również punkty (5 w pięciu meczach). Wymownym obrazkiem ze Świdnika była frustracja i rozkładanie rąk przez Jonatana Brauta Brunesa. Norweg bardziej dosadnie nie jest już chyba w stanie pokazać, że współpraca z kolegami nie układa się najlepiej. Piłkarze wydają się podzieleni na tych, którzy trzymają poziom i nadal im się chce (poza Brunesem to Ivi Lopez, Stratos Svarnas, Karol Struski czy Patryk Makuch) oraz tych, którzy albo są kompletnie bez formy, albo prezentują poziom, który w Rakowie jest nie do przyjęcia (Mitja Ilenić, Michael Ameyaw, Marko Bulat, Leonardo Rocha). Ten ostatni prezentuje się tak, jakby chciał zademonstrować, jak bardzo nie chce być w Częstochowie. Piłkarz, który przechodził z Radomiaka jako lider strzelców, jesienią w Lubinie zdobył 7 goli – totalnie nie pasuje do struktury, jaką jest Raków. Jego uderzenia kilkanaście metrów nad bramką wywoływały jedynie salwę śmiechu kibiców trzecioligowca.

Pogoń Szczecinian

Jeśli w niedzielę Pogoń podtrzyma zwycięską serię, zrówna się z Rakowem punktami. Wygrana dwoma bramkami pozwoli jej przeskoczyć Częstochowian lepszym bilansem bramek. Czy jeszcze kilka tygodni temu ktokolwiek uwierzyłby w taki scenariusz? Chcąc uratować ten sezon, w Rakowie już nie ma czasu, drużyna musi zacząć regularnie punktować od najbliższej kolejki.

Tomczyk zdaje się mieć swoją wizję Rakowa, ale w tym momencie brakuje mu wykonawców pasujących do tej koncepcji. Niewykluczone, że latem Michał Świerczewski będzie musiał zdecydować, czy radykalnie przebudować zespół, czy zmienić trenera. W drużynie ewidentnie nie widać dobrej energii i radości z gry w piłkę, a bez tego o jakikolwiek sukces może być bardzo trudno.

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się