Poszukiwania „nowej miotły”

Czy następcą duetu Michał Hetel - Marcin Dymkowski będzie Litwin Valdas Dambrauskas?

Serafin Szota jeszcze nie stracił nadziei na utrzymanie w ekstraklasie. Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus

ŚLĄSK WROCŁAW

We wtorek,12 listopada klub z Oporowskiej poinformował o zmianach w sztabie szkoleniowym. Z posadą trenera pierwszego zespołu pożegnał się Jacek Magiera, a jego miejsce zajął zaledwie 31-letni Michał Hetel, wspomagany przez bardziej doświadczonego Marcina Dymkowskiego. Sytuacja była o tyle kuriozalna, że tylko „Dymek” miał uprawnienia do prowadzenia zespołu w ekstraklasie (jest uczestnikiem kursu UEFA Pro), a Hetel może się pochwalić tylko licencją UEFA A. Piłkarze zapewne dostawali rozdwojenia jaźni, bo Dymkowski mówił co innego, a formalnie pierwszy trener miał inne spojrzenie na wiele kwestii i zmieniał ustalenia.

Żałosne spektakle

Wyglądało to nie tyle komicznie, co żałośnie - Hetel spotykał się z dziennikarzami na przedmeczowych konferencjach prasowych, a po meczu uczestniczył w nich Dymkowski! Czujecie państwo bluesa?

43-letni Dymkowski, mający za sobą dosyć bogatą karierę piłkarską (m.in. 127 meczów w ekstraklasie), o której jego „zwierzchnik” mógł tylko pomarzyć, uniósł się honorem i postawił ultimatum: albo on będzie miał decydujący wpływ przy ustalaniu składu i inne detale, albo niech młokos radzi sobie sam. Włodarze klubu twardo upierali się, że będzie rządził Hetel i teraz mają to, czego chcieli. I nie jest prawdą, że przebywający akurat na zwolnieniu lekarskim Marcin Dymkowski jest nadal pracownikiem klubu tylko dlatego, że jest w okresie wypowiedzenia. Nic z tych rzeczy, „Dymek” ma ze Śląskiem kontrakt ważny do 30 czerwca 2026 roku (!) i oczywiście kierownictwo klubu może się go pozbyć, ale najpierw musi z nim zawrzeć ugodę. Podejrzewam, że na warunkach trenera, bo byle ochłapami na pewno się nie zadowoli. A co stanie się z Hetelem? Po katastrofalnym pojedynku w wykonaniu jego drużyny z Radomiakiem, wrocławski Guardiola przyznał: - Dostałem informację od dyrektora sportowego Rafała Grodzickiego, że chce mnie w klubie. Nie wiem jeszcze w jakiej roli, ale chciałbym tu zostać.

Spojrzeć w lustro

Załamany po ostatnim występie przed własną publicznością był obrońca Serafin Szota: - Nie chcę mówić, że zabrakło nam koncentracji - powiedział 25-letni wychowanek Startu Namysłów. - W drugiej połowie popełniliśmy błąd przy wyprowadzeniu piłki, a jesteśmy teraz w takim momencie, że błędy kosztują nas bardzo wiele. Bardzo ciężki czas przed nami i przygotowania do rundy wiosennej. Wszyscy jesteśmy świadomi miejsca, w którym się znajdujemy. Na pewno będziemy musieli zrobić bardzo dużo, aby przywrócić Śląsk do miejsca, na jakie zasługuje. Przerwa zimowa nam się przyda. Chcemy jak najlepiej wykorzystać czas wolny, który przed nami. Przyda się odpoczynek i zresetowanie głowy, bo wiemy, jak wielkie wyzwanie czeka nas w kolejnej rundzie. Nie jestem w stanie wytłumaczyć naszego miejsca w tabeli. Dla mnie to naprawdę trudna sytuacja. Nie chcę mówić, o czym rozmawialiśmy w szatni, ale mogę powiedzieć, że nikt nie godzi się z obecną sytuacją. Póki tutaj będę, nie zaakceptuję takiej sytuacji. Tak jak wspominałem, zrobię wszystko, żeby Śląsk wrócił na miejsce, na jakie zasługuje. W takich sytuacjach, jak nasza, ciężko wyłonić lidera. Każdy z nas musi znaleźć lidera w sobie i to nie jest ważne, kogo uważamy za liderów. Fajnie gra się w piłkę, mając na koncie przykładowo pięć zwycięstw z rzędu, a trudniej, kiedy mecze regularnie się przegrywa. Każdy z nas musi brać odpowiedzialność na siebie. Podczas Świąt i przerwy każdy powinien spojrzeć na siebie w lustrze, otwarcie ze sobą porozmawiać i przyjechać po przerwie z nową energią. Każdy musi być świadomy tego, ile pracy przed nami.

Piłkarze Śląska powinni pozbyć się złudzeń, że wszyscy kibice we Wrocławiu trzymają za nich kciuki. Jest nie tylko Ślęza, ale są również Polonia, Unia, Różanka, Parasol. Ich sympatycy uważają piłkarzy Śląska za darmozjadów, którzy zarabiają nieprzyzwoicie dużo w stosunku do prezentowanych umiejętności. Co gorsza, są to w lwiej części pieniądze wypracowane przez podatników. Dlatego nie zdziwił mnie wpis jednego z internautów po porażce z Radomiakiem. „Zemsta zwierząt z wrocławskiego ZOO za to, że ich okradziono z jedzenia, żeby opłacić tych marnych kopaczy. Karma wraca”.

Kto następny?

O tym, że misja ratunkowa duetu Hetel - Dymkowski zakończy się fiaskiem, było wiadomo od dawna. Wśród ich następców widziano 40-letniego Tomasza Kaczmarka i o trzy lata młodszego Bartoscha Gaula. Pierwszy z wymienionych jest w tej chwili asystentem trenera Carla Hoefkensa w holenderskim NAC Breda, a w Polsce pracował w Pogoni Szczecin (asystent Kosty Runjaicia) i Lechii Gdańsk, gdzie był trenerem pierwszego zespołu. Drugi od 1 lipca 2022 roku do 18 marca 2023 roku był trenerem Górnika Zabrze.

Teraz podobno na czoło peletonu wysunął się 47-letni Litwin Valdas Dambrauskas. 29 listopada zakończył pracę w cypryjskiej Omonii Nikozja po porażce 0:3 z Legią Warszawa w LKE. W CV ma między innymi mistrzostwo Bułgarii i Litwy (dwa razy), Puchar Chorwacji, Łotwy i Litwy (trzykrotnie). Ja jednak na trenerskiej ławce Śląska widziałbym Janusza Górę...

Bogdan Nather