Poszedł w ślady Szczęsnego
Piotr Zieliński po raz pierwszy w karierze zgarnął krajowy dublet, czyli doppiettę – jak mówią w Italii. Dokonał tego jako drugi Polak w historii włoskiej piłki.
„Zielu” odżył w Mediolanie. To dobra informacja dla reprezentacji Polski. Fot. IPA/SIPA USA / Press Focus
Inter Mediolan zdominował krajowe rozgrywki na Półwyspie Apenińskim: zwyciężył zarówno w lidze, jak i w Pucharze Włoch. Zawodnicy trenera Cristiana Chivu w finale nie dali szans Lazio i skromnie, bo tylko 2:0, ale w pełni zasłużenie zwyciężyli. Rumun został pierwszym szkoleniowcem Nerazzurrich od rozgrywek 2009/10, który wywalczył krajowy dublet. Poprzednim był Jose Mourinho. – Rozegraliśmy bardzo dobry sezon. Jesteśmy szczęśliwi z tego, co osiągnęliśmy – dla siebie, dla kibiców i dla klubu, który zawsze nas wspierał – mówił po meczu wzruszony Chivu.
Jednym z architektów sukcesów Interu był Piotr Zieliński. I chociaż w finale Polak nie odegrał znaczącej roli, to w przekroju całego sezonu zasłużył na pochwały. 107-krotny reprezentant naszego kraju dostał zaufanie od trenera i odwdzięczył się za nie. Środkowy pomocnik w 47 spotkaniach strzelił siedem goli i zaliczył cztery asysty. Tym samym nawiązał do swoich najlepszych rozgrywek w karierze, gdzie w sezonie 2022/23 w barwach Napoli zdobył tyle samo bramek co teraz, ale dołożył aż 11 ostatnich podań. – Był najbardziej konsekwentnym zawodnikiem środka pola Interu – powiedział Antonio Cassano, były reprezentant Włoch, komplementując obecny sezon w wykonaniu Polaka.
Dla Zielińskiego to drugi Puchar Włoch w karierze. Pierwszy zdobył w sezonie 2019/20 w barwach Azzurrich. 31-latek jest także drugim Polakiem w historii włoskiej piłki, który wygrał dublet. W rozgrywkach 2017/18 ta sztuka udała się Wojciechowi Szczęsnemu w Juventusie.
Zieliński nie krył zadowolenia ze zdobycia dwóch pucharów. – Cieszę się, że mogłem pokazać, na co mnie stać, czułem się dobrze i omijały mnie kontuzje. Jestem bardzo zadowolony z tego, co udało nam się osiągnąć. Dublet to coś wspaniałego – powiedział w wywiadzie pomeczowym. Nie zabrakło także komplementów dla drużyny. – Chcę podziękować kolegom, bo jesteśmy niesamowitą grupą i mam nadzieję, że będziemy dalej wspólnie wygrywać. Od trenera i sztabu, przez zawodników dających z siebie wszystko na boisku, aż po naszych kibiców, którzy są wszędzie. To jest wyjątkowy team – podsumował „Zielu”.
31-letni zapewne pozostanie jednym z najważniejszych zawodników w drużynie prowadzonej przez Chivu, ale jednocześnie może spodziewać się wzrostu konkurencji w środku pola. Już teraz włoskie media sugerują powrót Aleksandara Stankovicia. 20-letni Serb latem zamienił Inter na belgijski Clubu Brugge za 9,5 miliona euro i okazał się rewelacją tamtejszych rozgrywek. Nerazzurri, którzy stawiają na odmłodzenie kadry, zabezpieczyli swój interes i zastrzegli sobie prawo odkupienia piłkarza za 23 miliony euro, natomiast rok później suma ta może wzrosnąć do 25 milionów euro. Nie spodziewali się jednak, że tak szybko będą chcieli zawodnika z powrotem u siebie.
Miłosz Cebo
1 MILION EURO czyli około 4,24 mln zł mogła dodatkowo dostać Pogoń Szczecin, gdyby Puchar Włoch zdobyło Lazio. Portowcy zapewnili sobie taki bonus przy sprzedaży Adriana Przyborka. Kwota transferu wyniosła około 4,5 miliona euro, a mogła wzrosnąć nawet do 7,5 miliona (przy założeniu, że wspomniany bonus za puchar by się pojawił). Pieniędzy jednak nie ma, podobnie... jak Polaka na boisku. 19-latek wciąż nie zadebiutował w zespole Biancocelestich, a jedyny występ zanotował w młodzieżowej drużynie. Trener Maurizio Sarri zapowiadał, że da szansę pomocnikowi. Tyle żee do końca sezonu zostały już tylko dwie kolejki...
