Postrach piłkarskiej Łodzi
Przy Piłsudskiego balon pękł z dużym hukiem! Na razie jest to grupa sprowadzonych za miliony piłkarzy, a drużynę trzeba dopiero stworzyć.
Pozory mylą: Afimico Pululu czasami przyglądał się tylko poczynaniom rywali. Ale jak już był przy piłce, pokazywał łodzianom, co się z nią naprawdę powinno robić! PAP/Marian Zubrzycki
Spodziewaliśmy się nadzwyczajnej gry za nadzwyczajne pieniądze, a tymczasem widzowie oglądali Widzew taki sam, jak w rundzie jesiennej, a może nawet... gorszy. Jagiellonia przeważała jako zespół, a indywidualnie każdy z piłkarzy z Białegostoku był lepszy od swojego odpowiednika wśród rywali. No, może tylko Sebastian Bergier dotrzymał kroku Afimico Pululu.
Wiele łódzkiego bólu autorstwa Pululu
Obaj tak samo pewnie strzelali karne, ale Pululu ma udział także w pozostałych bramkach swojego zespołu: został sfaulowany przez Juljana Shehu, a wcześniej przyczynił się do objęcia prowadzenia przez gości. Wokół niego koncentrowała się też cała gra Jagiellonii – w dobrym i negatywnym sensie tego określenia, bo nie można pominąć faktu, że swoją pantomimą po faulach doprowadzał do tego, że piłkarze Widzewa „wychodzili z nerwów” i reagowali w sposób, który określa się w przepisach niesportowym zachowaniem.
Rozgrywający swój trzeci sezon w Polsce Pululu jest istnym postrachem Łodzian, nie tylko tych z okolic ulicy Piłsudskiego. Widzewowi strzelił pięć goli, a jedyna jego wizyta na stadionie ŁKS zakończyła się dwiema bramkami dla Jagiellonii. Nie ma obecnie w ekstraklasie drugiego piłkarza, który tak skutecznie wykorzystywałby jedenastki: na 19 prób w meczach ligowych i pucharowych trafił z 11 metrów 17 razy!
Siedmiu (niekoniecznie) wspaniałych
Siódemka nowych widzewiaków z zimowego zaciągu statystowała w tym meczu i była tłem dla solowych popisów rywali. Bartłomiej Dąbrowski przepuścił trzy piłki na trzy celne (!) strzały gości, Przemysław Wiśniewski wszedł na boisko w 91 minucie, czemu nie można się dziwić, bo tylko raz trenował z nowymi kolegami. Mało kto zapamiętał, że był on już chwilę w Widzewie w 2017 roku, gdy przyjechał na testy jako zawodnik III-ligowych rezerw Górnika i odesłany został do domu po pięciu dniach przez znanego i na Śląsku, i w Łodzi trenera, którego nazwiska przez sympatię dla niego nie wymienimy. „A rok później zadebiutowałem w pierwszej drużynie Górnika, i to w meczu Ligi Europy” – wspominał ten incydent w miniony piątek po podpisaniu kontraktu.
Mazurek podlaski - palce lizać
„Sport” przewidział w sobotnim wydaniu, że dojdzie do rywalizacji dwóch ludzi z Białegostoku: Drągowskiego i rozpoczynającego dopiero swoją karierę Bartosza Mazurka. Młody wygrał z rutyniarzem: pierwszy gol w dużym stopniu ustawił mecz. Tak jak dla Pululu, także i dla niego Łódź będzie pewnie drugim po Białymstoku ulubionym miastem w Polsce – debiutował w pierwszym zespole rok temu w meczu z Widzewem, w sobotę strzelił swojego pierwszego gola w ekstraklasie. W tej bramkowej akcji jak na dłoni widać było zespołową wyższość Jagiellonii, bo na liście asystentów należałoby jeszcze umieścić Pululu, Romanczuka, Jóźwiaka i Wdowika. Drużynowy chaos Widzew pokazał z kolei przy bramce numer trzy, gdy sześciu obrońców nie zdołało się uwolnić w polu karnym spod pressingu dwóch rywali, aż wreszcie wybitą na oślep piłkę dostał Norbert Wojtuszek i strzelił nie do obrony.
Jeden wiedział, drugi się dziwił
- Nie wystarczy dobiegać pod bramkę rywala, ale też trzeba być skutecznym. Jagiellonia od kilku lat gra o najwyższe cele i dzisiaj nam to pokazała na boisku – trafnie ocenił ten mecz Bartłomiej Pawłowski.
- Najważniejsze, ze zaczęliśmy ten rok od zwycięstwa. Wiedzieliśmy, z jakim przeciwnikiem będziemy się mierzyć i jaka jest skala jego oczekiwań na ten sezon – trener Adrian Siemieniec skutecznie przygotował zespół pod względem mentalnym. A jego kolega po fachu z widzewskiej ławki dziwił się, że „Jagiellonia zmieniła styl gry w porównaniu do tego, co grała wcześniej…”
- Nic się nie stanie, jeśli nie dostaniemy się w tym sezonie do pucharów. To jest projekt długofalowy – uspokaja kibiców Widzewa właściciel klubu, Robert Dobrzycki.
Wojciech Filipiak
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Widzew – Jagiellonia 1:3 (0:2) – trzy gwiazdki
0:1 – Mazurek, 36 min. (asysta Imaz), 0:2 – Pululu, 52 min. (karny), 0:3 – Wojtuszek, 80 min. (bez asysty), 1:3 – Bergier, 89 min. (karny)
WIDZEW: Drągowski 4 – Krajewski 3 (65. Isaac 2), Andreu 4 (90+1. Wiśniewski niesklas.), Visus 5, Cheng 5 – Bukari 4, Lerager 4, Shehu 4, Pawłowski 3 (56. Kornvig 4) – Zeqiri 3 (56. Fornalczyk 2), Bergier 5. Trener Igor JOVICEVIĆ. Rezerwowi: Ilić, Kikolski, Kozlovsky, Żyro, Alvarez, Gallapeni, Selahi, Klukowski.
JAGIELLONIA: Abramowicz 6 – Wojtuszek 6, Vital 6, Pelmard 7, Wdowik 6 – Pozo 4 (81. Flach niesklas.), Romanczuk 6, Imaz 7, Mazurek 7 (81. Bażdar niesklas.), Jóźwiak 4 (60. Leiva 3) – Pululu 7 (89. Montoia niesklas.). Trener Adrian SIEMIENIEC. Rezerwowi: Damasiewicz, Kobayashi, Rallis, Sylla, Konstantopulos, Kozłowski, Kuczyński.
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa) – 7. Asystenci: Adam Kupsik (Poznań) i Filip Sierant (Warszawa). Czas gry - 97 min, (46+51). Widzów 16645. Żółte kartki: Lerager (59. niesportowe zachowanie), Fornalczyk (68. niesportowe zachowanie), Shehu (75. niesportowe zachowanie), Isaac (90+3. faul), Visus (90+4. faul) – Jóźwiak (14. faul), Abramowicz (85. opóźnianie gry), Pelmard (90+1. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| Widzew | Jagiellonia | |
| 54 | posiadanie piłki | 46 |
| 13 | strzały niecelne | 2 |
| 3 | strzały celne | 3 |
| 5 | rzuty rożne | 2 |
| 16 | faule | 16 |
| 0 | spalone | 2 |
| 5 | żółte kartki | 3 |
