Postać pomnikowa

KOMENTARZ „SPORTU” – Piotr Tubacki

Wiem, że mnóstwo jest kibiców Ruchu z pokoleń pamiętających wielkie sukcesy Niebieskich minionego stulecia. Cóż, ja niestety tego nie pamiętam... Nie pamiętam nawet Waldemara Fornalika jako piłkarza, ale to przecież nic złego. Pamiętam za to Waldemara Fornalika jako trenera i tak naprawdę to on jest dla mnie symbolem, który wymieniłbym jako pierwszy, gdyby ktoś zapytał mnie o osobę najmocniej kojarzoną z Ruchem. I na odwrót – zapytany o to, z czym kojarzę trenera Fornalika, od razu rzucam: Ruch Chorzów! Może zdobył mistrzostwo z Piastem Gliwice, może prowadził reprezentację Polski, dla wielu najważniejszą drużynę w państwie – ale nie. Dla mnie „King” to zawsze Cicha i myślę, że doświadczony szkoleniowiec nie obraziłby się za takie postawienie sprawy. Zresztą nie bez kozery przy wielu okazjach otrzymywał od moich kolegów po fachu pytania dotyczące pracy u 14-krotnych mistrzów Polski, niezależnie gdzie pracował, co robił i jak mu się powodziło.

Waldemar Fornalik jest dla Ruchu postacią pomnikową. Po jego nominacji nie brakowało głosów, że „znowu czuję się, jakbym miał 10, 15, 20 lat”. Trzeba sobie uświadomić, że wielu sympatyków Niebieskich, którzy są już w pełni dojrzałymi osobami, wychowało się na Ruchu prowadzonym przez „Kinga”! Dla nich cała saga, która zaczęła się w 2009 roku, z medalami, finałami Pucharów Polski, z wyczekiwaniem na trzecie podejście – to pół życia, a czasem i pewnie więcej. Jasne, że są tacy, dla których Fornalik i Ruch to tylko jakiś ułamek, oni wspominają Cieślika, Marxa czy Benigiera, ewentualnie Śrutwę. Lecz jest też już pokolenie kibiców i obserwatorów górnośląskiego fusbalu, dla których Ruch i Fornalik to synonimy. Czas leci nieubłaganie.

Metaforyczny pomnik Fornalika lśni przy Cichej, która sama w sobie odchodzi już do historii. Oby tylko nie stało się tak z pomnikiem, bo nieraz już zdarzało się przecież, że ci, którzy wracali, fundowali sobie takimi powrotami rysy na piedestale. „King” zawsze będzie miał szacunek społeczności, lecz taki come back, jeśli nieudany, może ten szacunek nieco nadszarpnąć. Chociaż z drugiej strony patrząc... już raz Fornalik wrócił do Ruchu w potrzebie, więc kto, jak kto, ale on dobrze wie, z czym to się wiąże. W imieniu „Sportu” życzę trenerowi powodzenia i sukcesów!