Portugalski poliglota

Za częstochowianami najtrudniejszy okres pracy w Marbelli, teraz obciążenia idą już mocno w dół. Zespół nabiera świeżości, dlatego dużo ćwiczy w siłowni.

Piłkarze Rakowa zimą ciężko pracują, by wiosną podbić ekstraklasę. Fot. Grzegorz Misiak / Press Focus

RAKÓW CZĘSTOCHOWA 

Powoli dobiega końca zimowe zgrupowanie wicelidera ekstraklasy w Hiszpanii. Jeszcze tylko dwa dni lżejszych już treningów, w piątek dwa sparingi ze Slovanem Liberec i kanadyjskim Vancouver Whitecaps i tego samego dnia przewidziany jest powrót do kraju. W sobotę 1 lutego czeka „Medaliki” pierwszy w tym roku mecz ligowy – trudny, na wyjeździe z Cracovią. 

Zawodnicy Marka Papszuna pracowali w Marbelli na początku bardzo ciężko, teraz obciążenia poszły mocno w dół. Zespół nabiera świeżości, dlatego dużo ćwiczeń w siłowni. – Początek był mocny, teraz obciążeń jest mniej, za to jest więcej grania – relacjonuje Grzegorz Mazur ze sztabu medycznego Rakowa. – Po meczach sparingowych mamy klasyczny dzień regeneracyjny. Ci, którzy grają więcej niż 45 minut, mają kompleksową odnowę biologiczną. Pozostali oraz rekonwalescenci po urazach czy operacjach trenują na boisku już nawet dość intensywnie.

Pierwszy raz Brunesa

Pierwszy obóz z Rakowem zalicza Norweg Jonatan Brunes wypożyczony z belgijskiego Oud-Hevelee Leuven. – Zgodnie z przewidywaniami była ciężka praca – przyznaje 24-letni środkowy napastnik. – Było dużo sesji treningowych, wiele sparingów, dzięki którym możemy nabrać formy. W Belgii było podobnie. Zajęcia były zbliżone na boisku i na siłowni do tych, jakie mamy tutaj w Hiszpanii. Już teraz czuję, że jesteśmy w dobrej dyspozycji. Na zgrupowaniu jest okazja, by lepiej się poznać. Czuję się dobrze i nie mogę się doczekać pierwszego meczu.

Klimat Półwyspu Iberyjskiego doskonale leży południowcom w kadrze Rakowa, zwłaszcza urodzonemu w Hiszpanii Jean Carlosowi Silvie. – Pogoda w Marbelli jest teraz bardzo dobra. Jest dużo słońca. Dla mnie, Iviego Lopeza, czy Jesusa Diaza idealna, bo to nasz klimat. Jak wrócimy, będzie gorzej, ale jestem w Polsce już pięć-sześć lat. Zaadoptowałem się i choć nie lubię zimna, to będzie OK – mówi wyluzowany hiszpański pomocnik, wracając do ostatniego wygranego 2:0 sparingu z aktualnie trzecim zespołem węgierskiej ekstraklasy Diosgyori VTK, w którym zdobył jedną z bramek. – Dobrze było, zwłaszcza pierwsza połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniu. Dużo więcej graliśmy na ich połowie. Mieliśmy mecz pod kontrolą, udokumentowałem to bramką. Druga połowa może już nie była tak dobra. Odczuwaliśmy mocne treningi, dlatego trochę brakowało precyzji w naszych zagraniach, ale mimo to trzymaliśmy do końca dużą intensywność w grze. Węgrzy prezentowali poziom zespołów ekstraklasy, co też jest dla nas ważne. Takie sprawdziany będą procentować w lidze. Myślę, że jesteśmy w dobrej formie, a będzie jeszcze lepiej. Na pewno jesteśmy na dobrej drodze.

Zna siedem języków

W tym miejscu trzeba zauważyć, że podobno właśnie Carlosem, a także Władysławem Koczerginem jest obecnie duże zainteresowanie na rynku. Działacze z Częstochowy jednak zapewniają, że nikt w zimowym okienku nie odejdzie z drużyny, bo głównym celem jest walka o mistrzostwo Polski. Z takim nastawieniem „Medaliki” przystępują do rundy wiosennej, po to między innymi częstochowianie sprowadzili z Radomiaka za 700 tysięcy euro Leonardo Rochę, który – jak się okazuje – jest prawdziwym poliglotą. – Znam wiele języków. Głównie rozmawiamy w drużynie po angielsku. Z Ivim dogaduję się po hiszpańsku, z Carlosem i Adriano (Amorimem) rozmawiamy po portugalsku, znam także włoski, francuski czy neapolitański. Ten ostatni to bardziej kontakt ze strony mojej żony. W sumie znam siedem języków, a polski poznam wkrótce – uśmiecha się Portugalczyk. – Rozmawiam z wieloma zawodnikami, ale najlepszy kontakt mam z Ivim, z Peterem (Barathem) i Stratosem Svarnasem, ale dogaduję się dobrze z całą drużyną. Chłopcy tworzą bardzo dobre środowisko, a Raków to bardzo profesjonalnie zorganizowany klub. Cieszy mnie, że mogę tu być i skupiać się tylko na treningach.

Kontuzja Otieno

Na testach w Rakowie przebywa obecnie 20-letni Ibrahima Seck. Senegalczyk dobrze prezentuje się w sparingach, więc jest blisko podpisania kontraktu. Na tym jednak „Medaliki” nie chcą poprzestać i intensywnie pracują nad kolejnymi wzmocnieniami. Jest wiele otwartych tematów, mocno penetrowany jest skandynawski rynek, ale klub wstrzymuje się z informowaniem o zaawansowaniu rozmów.

Nie tylko dobre wieści napłynęły z Marbelli. Jak zdradził trener Marek Papszun, kontuzji na jednym z treningów doznał Erick Otieno. Co się stało Kenijczykowi i jak poważny jest uraz, trudno jeszcze wyrokować. Na razie trwają badania, ale występ Otieno stanął pod znakiem zapytania nie tylko w piątkowych sparingach z czeskim Slovanem oraz kanadyjskim Vancouver, ale także w ligowym meczu z „Pasami”...

Zbigniew Cieńciała