Porażka FIS czy ruska maskirowka?

PARAGRAFY I SPORT - Robert Kiłdanowicz

Jestem przekonany, że Pierre de Coubertin, reaktywując nowożytną ideę olimpizmu, nie przewidywał, że na ostateczny sportowy wynik tak może wpływać prawo. Bynajmniej nie chodzi tutaj o reguły współzawodnictwa ściśle sportowego. Chodzi mi bardziej o przepisy prawa międzynarodowego dotyczące organizacji i funkcjonowania sportowego ruchu olimpijskiego, za który w świecie odpowiada MKOl, na zasadach wyłączności. Cała wspólnota olimpijska poprzez światowe federacje dyscyplin sportowych zrzeszona w MKOl dobrowolnie akceptuje taki stan rzeczy.

MKOl w roku 2023, po inwazji Rosji na Ukrainę, wykorzystując do tego terytorium Białorusi (w sensie prawa międzynarodowego jest współodpowiedzialna za działania wojenne), wykluczył sportowców obu tych krajów z olimpijskich rywalizacji. W ramach przyjętego wyjątku dopuścił sportowców z Rosji i Białorusi do współzawodnictwa olimpijskiego po spełnieniu ściśle określonych warunków. Tacy zawodnicy/czki, spełniając kryterium m.in. neutralności wobec wojny na Ukrainie, braku dobrowolnych powiązań z siłami militarnymi albo bezpieczeństwa Rosji lub Białorusi, będą mogli wystąpić we współzawodnictwie sportowym jako Neutralni Indywidualni Sportowcy (z angielskiego AIN), to jest bez prawa do występowania w emblematach (hymn, flaga) Rosji i Białorusi, po wypełnieniu kwalifikacji olimpijskich.

Jaki jest więc teraz konkretnie problem? Odtwarzając przebieg wydarzeń, trzeba przypomnieć, że największa federacja sportów zimowych - Międzynarodowa Federacja Narciarska i Snowboardowa (FIS) - w październiku 2025 wykluczyła z rozgrywek i kwalifikacji do igrzysk w Mediolanie-Cortinie 2026 wszystkich sportowców z Rosji i Białorusi reprezentujących sporty zrzeszone w tejże federacji. Krajowe związki Rosji i Białorusi, wspierane swoimi merytorycznymi ministerstwami (ds. sportu), odwołały się od tej decyzji do międzynarodowego sportowego sądu „ostatniego słowa”, jakim jest Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie (CAS). Trybunał (02.12.2025 r.) częściowo uchylił decyzję FIS i dopuścił kilku reprezentantów sportów indywidualnych z Rosji i Białorusi do kwalifikacji olimpijskich i ewentualnie występów we Włoszech w trybie neutralnych indywidualnych sportowców (AIN). Co ciekawe, ta decyzja CAS była podyktowana brakiem podstawy prawnej orzeczenia FIS do wyeliminowania wszystkich sportowców z Rosji i Białorusi poprzez rażące naruszenie statutu FIS, polegającej, z „grubsza”, na niedyskryminowaniu i zachowaniu politycznej neutralności. Wnet, w ślad za rozstrzygnięciem CAS, odezwali się Rosjanie. Minister sportu, Michaił Diegtariew, z dezynwolturą godną najlepszych ruskich propagandystów, odtrąbił sukces, że Rosja wygrała proces w CAS przeciwko FIS. Teraz FIS jest zobowiązana do umożliwienia rosyjskim sportowcom udziału w międzynarodowych zawodach.

Rosjanie, jako najwybitniejsi specjaliści od „zakrzywiania rzeczywistości”, uznali taką okoliczność za swój jurysdykcyjny sukces. Pozostała część demokratycznego świata uznała taką deklarację za propagandową papkę potrzebną na użytek wewnętrzny homo sovieticus w 4-letniej „specjalnej operacji wojskowej” Rosji na Ukrainie. To można zrozumieć jako deklarację polityczną ministra, który chce się przypodobać carowi.

Trudno zrozumieć natomiast oburzenie, które przetoczyło się przez demokratyczną przestrzeń publiczną również w Polsce, także przez polskie Ministerstwo Sportu i Turystyki, jakież to skandaliczne orzeczenie podjął CAS. Abstrahując od idei niezawisłości arbitrów, którą aktualna władza wykonawcza w Polsce nieustannie eksponuje, a która również dotyczy arbitrów w CAS; a są to wybitni specjaliści prawa dodatkowo posiadający wiedzę specyfiki domeny sportowej. Przekładając język orzeczenia CAS na debatę publiczną i publicystyczną uważam, że Rosjanie i Białorusini de facto przegrali proces z FIS przed CAS. Trybunał w Lozannie bowiem przyznał części sportowcom z Rosji i Białorusi prawo do uczestnictwa w kwalifikacjach olimpijskich i ewentualnie w samych igrzyskach. Skarga Rosjan i Białorusinów przeciwko FIS została uznana tylko w minimalnym stopniu przez CAS, nakładając na nich status wspomnianych neutralnych indywidualnych sportowców. To rzekome zwycięstwo procesowe Rosjan to tzw. „ściema”, czyli ruska maskirowka, w czym są chyba najlepsi na świecie. A okolicznością przesądzającą o fakcie, że obiektywnie rzecz ujmując FIS nie przegrał tego procesu przed CAS, tylko nie wygrał zdecydowanie, jest brak dalszego ciągu w sprawie. FIS, kierując się tzw. inżynierią procesową, a nie posądzam, przedstawicieli światowej federacji o ignorancję, mógł zaskarżyć to orzeczenie CAS do Szwajcarskiego Sądu Najwyższego (Swiss Federal Supreme Court) i czekać na decyzję 2 do 3 lat (wraz 
z właściwym wnioskiem rzetelnie uzasadnionym ci sportowcy pozostawaliby poza olimpijskim współzawodnictwem do czasu rozstrzygnięcia sprawy). Jestem przekonany, że Międzynarodowa Federacja Narciarska i Snowboardowa, czując się wygraną w sporze, nie składała skargi do Sądu Najwyższego również dlatego, że prewencyjnie dopuszczając nielicznych Rosjan i Białorusinów wskazała licznym ich rodakom wzorce należytego postępowania (w czasie wojny napastniczej) - to chyba jeszcze ważniejsze. Homo sovieticus tego nie „sczytują”, lecz że polskie elity polityczne tego nie rozumieją to już trochę smutne.

_______________________________________
* Robert Kiłdanowicz jest doktorem nauk prawnych. W przeszłości występował m.in. w I-ligowych (wg dzisiejszego nazewnictwa ekstraklasowych) zespołach Stomilu Olsztyn, Widzewa Łódź czy Śląska Wrocław.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się