Poprawione celowniki

Napastnicy opolskiej jedenastki pokazują, że też potrafią trafić do bramki rywala.

Szymon Kobusiński zdobył z ŁKS-em trzeciego gola w sezonie. Fot. Artur Kraszewski / Press Focus

ODRA OPOLE

Co prawda Odra nadal zajmuje ostatnie miejsce w klasyfikacji strzeleckiej, bo Opolanie w 25 meczach zdobyli tylko 25 bramek, ale w ostatnich dwóch meczach – już pod wodzą Piotra Plewni – zespół może się pochwalić czterema trafieniami.

Zaczęli strzelać

Co istotne, po dwa ciosy zadali rywalom napastnicy. W dodatku Szymon Kobusiński i Michał Feliks przy swoich bramkach korzystali z dokładnych wrzutek wykonującego stałe fragmenty gry i przekwalifikowanego podczas zimowego okresu przygotowawczego na „dziesiątkę” Damiana Tronta. Dwie asysty pierwszego stopnia oraz jedna, po której „wrzutkę” wykonał jeszcze Szymon Mida, to także plusy nowego trenerskiego rozdania po odejściu Jarosława Skrobacza. Nic więc dziwnego, że coraz mniej słychać w Opolu głosów o czekaniu na nowego trenera, a słowo „tymczasowy” przy nazwisku Plewni już mocno wyblakło. Wszak cztery punkty w dwóch trudnych wyjazdowych spotkaniach to dorobek więcej niż przyzwoity, a tylko kilku minut zabrakło, żeby po zwycięstwie w Pruszkowie i z Łodzi niebiesko-czerwoni wrócili z kompletem punktów.

– Szanujemy mocno ten punkt. To nie podlega dyskusji – stwierdził po meczu z ŁKS-em trener Odry. – Gospodarze po tym spotkaniu są pewnie zdecydowanie mniej zadowoleni z remisu niż my, choć to nam tak naprawdę trzy punkty uciekły sprzed nosa. W pierwszej połowie chcieliśmy zrobić, ile się da, żeby ŁKS nie kontrolował całkowicie gry przez posiadanie, ale oddaliśmy mu piłkę. Jednak na miarę możliwości przy wyniku 0:0 – korzystnym dla nas – udawało się nam trochę dłużej przytrzymać piłkę, choć niestety nie stworzyliśmy sobie z tego żadnej sytuacji bramkowej. Mimo to przed przerwą, po stałym fragmencie gry, zdobyliśmy bramkę i w szatni w przerwie rozmawialiśmy dużo o tym, jak mamy grać w drugiej połowie. Tyle że rozmowa to jedno, a możliwości i realizacja to zupełnie inne sprawy.

Zachowania do poprawy

W Łodzi po przerwie opolanie nie byli już tak groźni i widoczni z przodu jak wcześniej. – ŁKS osiągnął dużą przewagę. Było kilka zbyt nerwowych zachowań w sytuacji, w której to my prowadziliśmy, ale to się łatwo mówi z boku. Gdy serce bije 150, 160 czy nawet 170 uderzeń na minutę zachowania są do… poprawy. Musimy w takich momentach grać trochę inaczej, z większą mądrością. Zabrakło nam jej i dlatego straciliśmy gola w końcówce, ale – tak jak powiedziałem – szanujemy ten punkt i mam duży szacunek za postawę dla naszych chłopaków, bo ŁKS bardzo mocno się napędził i do końca walczył o zwycięstwo. W tym meczu – w przeciwieństwie do tego, co było jeszcze kilka lat temu, jeżeli na zapleczu ekstraklasy ktoś chce grać o wysokie cele – było widać, z czym trzeba się zmierzyć, żeby myśleć o wysokich miejscach – zakończył szkoleniowiec Odry.

Jerzy Dusik

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się