Popłynęły ciurkiem łzy

Trudno się spodziewać, że zajmujący po trzech konkurencjach 10. miejsce reprezentanci Polski zdołają awansować do finału konkursu drużynowego.

Jekaterina Kurakowa niemal stawała na głowie, by zyskać przychylność sędziów. Fot. PAP/EPA

ŁYŻWIARSTWO FIGUROWE

Dla debiutujących w rywalizacji drużynowej Biało-czerwonych już sam start w igrzyskach należy uznać za sukces. Nie ma więc co zaklinać rzeczywistości, tylko się z nią pogodzić i przyjąć z godnością. Piątkowe zmagania pokazały, że znacznie odstajemy od światowej czołówki i prawdę mówiąc, trudno nam będzie ją dogonić.

Tancerze Sofija Dowhal i Wiktor Kulesza tak bardzo się ucieszyli z olimpijskiej nominacji, że z szerokimi uśmiechami wjechali na taflę i zaprezentowali się na miarę aktualnych możliwości. Program obowiązkowy pojechali z gracją, szykiem, w niezłym tempie rytmicznym. Radości nie ukrywała ich trenerka Sylwia Nowak-Trębacka, łez wzruszenia nie kryła prezes PZŁF, Magdalena Tascher. Problem w tym, że sędziowie widzieli to inaczej, a 60,23 pkt dało im 10., ostatnie miejsce i na tym zakończyli udział w igrzyskach, bo jako 25. para mistrzostw Europy kwalifikacji do konkursu indywidualnego nie uzyskali.

Nieco lepiej (60,20 pkt) spisała się para sportowa Julia Szczecinina i Michał Woźniak, a ich 8. lokata wywindowała naszą drużynę na 9. pozycję. Nie była na nim zbyt długo, bo choć Jekaterina Kurakowa pojechała najlepszy program w tym sezonie, to 57,76 pkt pozwoliło jej wyprzedzić tylko jedną rywalkę. - Jestem bardzo zadowolona, bo udało mi się wykonać potrójną kombinację skoków, a to dobry prognostyk przed konkursem indywidualnym - powiedziała Katia, która konkurs drużynowy potraktowała jako solidne przetarcie. - Bardzo się z tego cieszę. Pamiętam, że cztery lata temu w Pekinie tak się stresowałam, że aż się popłakałam przed startem. Nie radziłam sobie ze stresem, do tego doszła wielka hala. Teraz halę już znam, więc mam nadzieję na jeszcze lepszy występ.

W sobotę o 19.45, na zakończenie programu krótkiego drużynówki, wystąpią soliści, a wśród nich Władimir Samojłow. Po trzech startach prowadzą broniący tytułu Amerykanie (25 pkt), wyprzedzając Japończyków (23) i Włochów (22).

Marek Hajkowski

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się