Popis w derbach Teksasu

Victor Wembanyama nie do zatrzymania! To głównie dzięki fantastycznemu Francuzowi Spurs pokonali u siebie Maverics.

Derby Teksasu dla drużyny z San Antonio! Fot. San Antonio Spurs

NBA

Wydarzeniem ostatniej kolejki były niesamowicie zacięte derby Teksasu. Po emocjonującym finiszu Spurs ostatecznie pokonali Mavericks, a bohaterem spotkania był Victor Wembanyama, który ustrzelił aż 52 punkty, zaliczył 24 zbiórki i 8 bloków. Spotkanie od początku przebiegało pod dyktando Wemby’ego, który jeszcze przed przerwą zebrał 29 punktów, 15 zbiórek i 5 bloków (w tym 3 w zaledwie 13 sekund). Gdy odpoczywał, Mavericks natychmiast odrabiali straty, jednak po powrocie lidera Spurs schodzili na przerwę, prowadząc 68:51.

W drugiej połowie ekipa z Dallas – napędzana przez Kyrie'go Irvinga i Naji'ego Marshalla – rzuciła się do pościgu, wykorzystując fatalną skuteczność gospodarzy zza łuku (zaledwie 5/36 za trzy, co daje marne 13,9%). W zaciętej końcówce decydujący punkt z rzutu wolnego na 112:111 zdobył Wembanyama (24,2 sekundy przed syreną), a próba rzutu z odchylenia Irvinga na 3 sekundy przed końcem okazała się niecelna.

Ostateczny wpływ Wembanyamy na ten mecz najlepiej obrazuje statystyka plus/minus: Spurs byli +23, gdy Francuz przebywał na parkiecie, oraz -22 w minutach, w których odpoczywał. Wemby po raz pierwszy w karierze przekroczył barierę 50 punktów w jednym meczu sezonu regularnego (wcześniej rzucił dokładnie 50). Nowy rekord dotyczy też zbiórek – poprawił swój dotychczasowy najlepszy wynik o jedną (wcześniej 23). Warto dodać, że zebrał aż 9 piłek w ataku. Choć 8 bloków robi potężne wrażenie, jego oficjalny rekord życiowy w sezonie zasadniczym wynosi 10 (uzyskany w debiutanckim sezonie przeciwko Toronto Raptors).

Po meczu zdradził, że w ostatnich dniach zmagał się z uciążliwym wirusem. – Ostatnio nie czułem się najlepiej, byłem chory. Dzisiaj miałem wrażenie, że w końcu odzyskuję nogi. Chciałbym, żeby tak było znacznie częściej – przyznał z ulgą. Zapytany na gorąco o to, jak opisałby ten mecz, postawił na cechy mentalne zespołu: – W większości sytuacji podejmowaliśmy właściwe decyzje. Kluczem była bezwzględna nieustępliwość. Po prostu chcieliśmy tego zwycięstwa bardziej.

Tej samej nocy Luka Dončić rozegrał genialne spotkanie w barwach Lakers, zdobywając aż 40 punktów i prowadząc swój zespół do wygranej 116:103 nad Sacramento Kings. Słoweniec, który latem został liderem ekipy z Los Angeles po odejściu LeBrona Jamesa, notuje niesamowity start sezonu – mecz z Kings był już jego trzecim z rzędu z dorobkiem minimum 40 punktów. Stał się też pierwszym zawodnikiem od czasów Michaela Jordana (sezon 1988/89), który w pierwszych ośmiu meczach sezonu zdobył łącznie ponad 300 punktów. Poza punktami Doncić uzbierał 7 asyst i 9 zbiórek.

Nie zawodzi także gwiazda Oklahoma City Thunder, Shai Gilgeous-Alexander. Kanadyjczyk rozegrał kolejny kapitalny mecz, zdobywając aż 42 punkty i prowadząc swoją drużynę do domowego zwycięstwa 124:116 nad Cleveland Cavaliers. Był to już drugi jego z rzędu występ z dorobkiem ponad 40 „oczek” (zaledwie dwa dni wcześniej rzucił tym samym rywalom 43 punkty na wyjeździe). Thunder, mimo gry bez trzech kontuzjowanych graczy pierwszej piątki (w tym Cheta Holmgrena), poprawili bilans sezonu do 6-2.

WYNIKI

Washington - Atlanta 105:120, Detroit - Philadelphia 106:112, Brooklyn - Charlotte 114:104, New York - Chicago 135:105, Oklahoma City - Cleveland 124:116, Memphis - Indiana 103:107, New Orleans - Utah 120:113, Houston - Minnesota 107:117, Denver - Toronto 128:109, Phoenix - Portland 119:132, San Antonio - Dallas 112:111, Sacramento - LA Lakers 103:116, LA Clippers - Miami 116:117.

(pp)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się