Pomysły Walida Regragui

KOMENTARZ "SPORTU" - Michał Zichlarz z Maroka

Zanim piłkarze Lwów Atlasu zaczęli właściwą rozgrzewkę na Prince Moulay Abdellah Stadium przed półfinałem z Nigerią, cała drużyna - łącznie z rezerwowymi - zrobiła rundę honorową wokół boiska, pozdrawiając dziesiątki tysięcy swoich fanów. Tak jest przed każdym meczem Maroka na majestatycznym i pięknie wyglądającym obiekcie w Rabacie.

Mnie przypomina to trochę Euro i postawę selekcjonera Szwajcarii Murata Yakina, która też była dla mnie zaskoczeniem. Przed spotkaniami ten były reprezentant Helwetów wychodził na boisko, szedł w kierunku sektorów, gdzie siedzieli kibice szwajcarscy i machał do nich, dziękując za przybycie.

Wróćmy jednak do Afryki i zachowania piłkarzy gospodarzy. Przypadku tutaj nie ma, widzę w tym rękę i pomysł ich szkoleniowca Walida Regragui. Na konferencjach z jego udziałem da się usłyszeć: - Team spirit na boisku i poza nim to dla mnie najważniejsza rzecz – podkreśla szkoleniowiec, który już ma swoje miejsce w historii nie tylko afrykańskiego futbolu. Jest przecież pierwszym trenerem, który wprowadził reprezentację z tego kontynentu do półfinału mistrzostw świata, co miało miejsce podczas mundialu w Katarze w grudniu 2022 roku.

Odpowiednie podejście, nastawienie, taktyka. Także na te aspekty zwracał uwagą Claude Le Roy, inna z afrykańskich legend (francuski szkoleniowiec w Pucharach Narodów prowadził zespoły rekordowe 9 razy!). W rozmowie ze „Sportem” podkreślał perfekcyjne taktyczne ustawienie Lwów Atlasu, ch organizację gry, która - jego zdaniem - przewyższa innych.

W rozgrzewce Marokańczyków zwróciłem uwagę na jeszcze jeden szczegół. Podczas sprintów, jakie wszyscy wykonują przed pierwszym gwizdkiem, zawodnicy w parach wzajemnie się przepychają, walczą ze sobą na odcinku dwóch, trzech metrów, po czym następuje kilkumetrowe przyśpieszenie. To pewnie ćwiczenie na pobudzenie graczy. Sprytna i pożyteczna zagrywka, jaka niejednej drużynie się przydaje, żeby od pierwszej sekundy wejść pobudzonym w spotkanie.

50-letni Walid Regragui kieruje reprezentacją od prawie 4 lat, kiedy tuż przed MŚ w Katarze zastąpił skonfliktowanego z graczami Vahida Halilhodzicia. Wcześniej z sukcesami pracował w piłce klubowej. Z Wydad Casablanca wygrał afrykańską Champions League. Ma jużswoje miejsce w historii, ale chce jeszcze więcej. Pamiętam go jeszcze z czasów, kiedy grał w piłkę. Byłem na Pucharze Narodów w Tunezji w 2004, gdzie Maroko z nim w składzie (był obrońcą) zostało wicemistrzem kontynentu, przegrywając w finale z gospodarzami.

Jeżeli już jesteśmy przy szkoleniowcach - kwartet afrykańskich półfinalistów na XXXV Coupe d’Afrique prowadzą wyłącznie lokalni trenerzy, bo oprócz Regragui są jeszcze Malijczyk Eric Chelle (Nigeria), Hossam Hassan (Egipt) i Pape Thiaw (Senegal). Jaka to zmiana wobec przeszłości! W wywołanym PNA 2004 połowę półfinalistów prowadzili europejscy szkoleniowcy, Tunezję słynny Francuz Roger Lemerre, a Mali inny trener znad Sekwany Henri Stambouli. Teraz zagranicznym trenerom coraz trudniej o angaż na Czarnym Kontynencie.

Trener Walid Regragui (z lewej) już ma miejsce w historii futbolu. Fot. Michał Zichlarz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się