Pomścić mecz ze Slavią
Ze spokojem i poczuciem ulgi polecieli na mecz ze Spartą piłkarze Rakowa na starcie w Lidze Konferencji. – Kiedyś w Pradze nam się nie udało, teraz chcemy wygrać – słyszymy w częstochowskim klubie.
Ponad trzy lata temu Raków walczył w Pradze ze Slavią (na pierwszym planie Ivi Lopez) o fazę grupową Ligi Konferencji. Wtedy się nie udało.../Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
LIGA KONFERENCJI
Dobrym nastrojom w ekipie wicemistrza Polski trudno się dziwić. Częstochowianie pozostali w grze o Puchar Polski, w lidze wygrali na wyjeździe z Jagiellonią (2:1) wyraźnie dając do zrozumienia, że jeśli ktoś w tym sezonie już ich skreślił zrobił to zdecydowanie przedwcześnie. Gdyby wyciąć przegrane spotkanie z Cracovią (0:2) przy Kałuży, Raków miałby serię dziewięciu meczów bez porażki, z czego tylko trzy to remisy. To ewidentna fala wzrostowa i całkiem imponujący dorobek, jak na zespół, który miał „się skończyć”, a jeszcze kilka tygodni temu minimalnie wystawiał głowę ponad strefę spadkową.
Problemy kadrowe
Aby nie było jednak przesadnie różowo, trzeba spojrzeć też na ciemniejszą stronę medalu, jaką są kontuzje. Wygrana w Białymstoku okupiona została urazem Jeana Carlosa (w kontuzjowanym barku nie ma przemieszczenia, powinno obyć się bez operacji), co sprawia, że w czeskiej stolicy Marek Papszun może mieć spore problemy na wahadłach. Istnieją wprawdzie szanse, że do gry na lekach przeciwbólowych gotowy będzie już Fran Tudor, ale w obliczu bardzo przeciętnej formy Apostolosa Konstantopoulosa bardziej prawdopodobny (jeśli w ogóle) jest jego występ w obronie.
Szkoleniowiec na dobrą sprawę w tym momencie wyłączonych ma sześciu piłkarzy, którzy przed sezonem byliby pewniakami do wyjściowej jedenastki! Poza wspomnianymi mowa przecież o: Zoranie Arseniciu, Ivim Lopezie, Arielu Mosórze czy Władysławie Koczerginie. Wedle prognoz wszyscy (poza Ukraińcem leczącym zerwane więzadło) powinni być do pełnej dyspozycji w zimowym okresie przygotowawczym, a w przypadku Mosóra i Lopeza może nawet już po listopadowej przerwie na kadrę. Nie zmienia to faktu, że przy Letnej w czwartek ławka rezerwowych będzie prawdopodobnie równie krótka, jak w niedzielę, gdy znalazło się na niej tylko ośmiu zawodników.
Już nie potęga
Przed „dwumeczem” w Czechach Papszun zakładał zdobycie czterech punktów. Biorąc pod uwagę, że w Ołomuńcu z Sigmą (1:1) już dwa stracił, na Letną powinien się wybrać z myślą o trzech. Czy to jednak nie jest zbyt optymistyczny scenariusz? Sparta to od lat niezwykle uznana marka w Europie, 35-krotny mistrz Czech (wliczając 21 tytułów w czasie Czechosłowacji) i klub, który ma całkowicie realny potencjał do tego, aby zatriumfować w całej Lidze Konferencji. Dość powiedzieć, że w europejskich pucharach występuje nieprzerwanie od sezonu 1983/1984! Obecnie stanowi drugą siłę w Czechach, ustępując grającej w Lidze Mistrzów Slavii. Po 14 kolejkach oba kluby ze stolicy mają po 30 punktów, a walka o mistrzowski tytuł zapowiada się pasjonująco.
– Bez dwóch zdań to mocny zespół z niezłymi nazwiskami. Kiedyś w Pradze nam się nie udało, teraz jedziemy tam jednak wygrać i pomścić mecz na Slavii (Raków odpadł tracąc gola w ostatnich sekundach dogrywki – przyp. red.) sprzed ponad trzech lat. W Lidze Konferencji podstawą jest nie przegrywać na wyjeździe. Zaraz po losowaniu wydawało nam się, że z każdym z tych rywali jesteśmy w stanie powalczyć o zwycięstwo i na razie się to sprawdza. Nie ma w naszym zestawie przeciwników nie do pokonania, ani żadnej bardzo słabej drużyny – mówi nam Rafał Niewmierzycki, członek zarządu Rakowa.
Mówiąc najprościej - w Częstochowie do Sparty podchodzą z należytym szacunkiem, ale też bez specjalnych kompleksów. Po cichu w klubie liczą na trzy punkty, ale remis też będzie do zaakceptowania. Prosto po meczu drużyna uda się na lotnisko, aby jak najszybciej znaleźć się w Częstochowie. Pomeczowy rozruch nastąpi już na własnych obiektach, a w niedzielę kolejny mecz o ligowe punkty – z Koroną w Kielcach (14.45).
Mariusz Rajek
LIGA KONFERENCJI - 3. KOLEJKA◼ Sparta Praga - Raków Częstochowa
dziś, 18.45 – Polsat Sport 2
