Polsko, ty nad poziomy wzlatuj!
Chcemy pokazać wszystkim, że robimy postępy, możemy rywalizować z najlepszymi, a Polska jest ważną drużyną na mapie Europy – zapowiada przed inauguracyjnym meczem z Węgrami podekscytowany selekcjoner Biało-czerwonych, Jota Gonzalez.
Przybijamy piątkę, jak Mikołaj Czapliński, i ruszamy po europejskie marzenia! Fot. Paweł Bejnarowicz / Press Focus
Chcemy pokazać, że robimy postępy i możemy rywalizować z najlepszymi oraz sprawić, że polscy kibice będą dumni z naszej gry – powiedział selekcjoner Jota Gonzalez przed piątkowym meczem z Węgrami, którym jego podopieczni rozpoczną udział w mistrzostwach Europy.
Orły do poprawki
Poprzednie mistrzostwa Europy w 2024 roku w Niemczech Biało-czerwoni pożegnali wcześnie, bo już na etapie fazy grupowej. Rok później, podczas mistrzostw świata, ich gra również nie dała kibicom wielu powodów do radości. Skończyło się na porażce w grupie i zwycięstwie w... Pucharze Prezydenta, dającym najgorsze w historii występów na mundialu, 25. miejsce. Teraz polskie Orły będą miały okazję, by się poprawić i wzlecieć nad słabe, poprzednie poziomy. Zadanie nie będzie łatwe, gdyż w turnieju rozgrywanym w Szwecji, Norwegii i Danii trafiliśmy do trudnej grupy ze zdecydowanie wyżej notowanymi Węgrami i Islandczykami, którzy są wymieniani w gronie faworytów i mogą lub nawet powinny znaleźć się w strefie medalowej. Zagramy też z robiącymi stałe postępy Włochami, a dodatkowa trudność pierwszego etapu rywalizacji polega na tym, że do kolejnej fazy przechodzą tylko dwa zespoły, więc musimy się postawić przynajmniej Madziarom, albo szczypiornistom z Wyspy Gejzerów, a najlepiej obu tym nacjom.
Nadzieja na dobre granie
- Na myśl o mistrzostwach już jestem podekscytowany - szczerze wyznaje hiszpański selekcjoner Polaków. - Nie tylko dlatego, że to będzie mój pierwszy raz w takiej roli, ale też dlatego, że jestem dumny, że mogę tu być i mogę reprezentować Polskę, razem z zawodnikami. Mam nadzieję, że w Szwecji zagramy dobre mecze. Kiedy zaczynaliśmy okres przygotowawczy, czułem się inaczej niż teraz. Punktem zwrotnym były towarzyskie mecze z Serbią (32:32, 33:32 - przyp. red.). Chciałem pokazać zawodnikom, że możemy rywalizować z tak silnymi drużynami i, co bardzo ważne dla mnie, że osiągnęliśmy w tych spotkaniach dobre wyniki. To pokazuje, że możemy powtórzyć to także na Euro.
Startujemy!
Tak więc startujemy! Na pierwszy ogień mamy bratanków, dla których będzie to 15. występ w ME. W ostatnich latach Węgrzy uważani byli za tzw. czarnego konia w walce o półfinał w dużych turniejach, jednak nie udało im się dotrzeć do strefy medalowej. Podobnie było w poprzedniej edycji imprezy, w której zajęli 5. miejsce - ich najlepszym wyniku w historii tego turnieju. Teraz też aspiracje mają wysokie, a oliwy do ognia dolała federacja węgierska, która przed turniejem postawiła drużynie za cel dotarcie do czołowej ósemki. - Czekają nas wymagające mecze – zdaje sobie sprawę trener Gonzalez. - Węgrzy to według mnie jeden z najlepszych zespołów. Rywale mają dobrych zawodników i to na każdej pozycji. Do tego długo pracują już w podobnym składzie z tym samym trenerem, co znaczy, że perfekcyjnie wiedzą, jak grać.
Batalia dobrych znajomych
Węgrzy zdecydowanie rozwinęli się od momentu objęcia funkcji selekcjonera przez Chemę Rodrigueza. Były wybitny rozgrywający - mistrz i brązowy medalista mistrzostw świata z 2005 i 2011 roku - z długoletnią przygodą w węgierskim potentacie z Veszprem objął kadrę w 2022 roku. Jego drużyna obecnie stanowi interesujące połączenie młodości z doświadczeniem. Młodzi zawodnicy, jak skrzydłowy Bence Imre (THW Kiel), bramkarz Kristof Palasics (MT Melsungen) czy rozgrywający Gergo Fazekas i Zoran Ilić (obaj Orlen Wisła Płock), zdążyli już ograć się w bardzo mocnych klubach i zdobyć doświadczenie w Bundeslidze, Lidze Mistrzów lub Lidze Europejskiej. W połączeniu z doświadczonymi liderami, jak kolejny przedstawiciel Nafciarzy Zoltan Szita, Adrian Sipos z MT Melsungen czy jeden z najlepszych obrotowych świata Bence Banhidi z OTP-Bank Picku Szeged (wybrany najlepszym obrotowym Ligi Mistrzów oraz Euro w 2020 roku), węgierska kadra wydaje się gotowa, by wreszcie zrobić kolejny krok i awansować do decydującego weekendu turnieju. - Węgrzy mają bardzo doświadczony i wyrównany skład, ponieważ wielu zawodników gra w europejskich pucharach, w Lidze Mistrzów czy w Lidze Europejskiej. Mają też bardzo dobrego trenera, który - podobnie jak nasz selekcjoner - bardzo lubi taktykę. Szykuje się więc batalia między nimi na tym polu, bo trenerzy znają się bardzo dobrze – przypomina kapitan Biało-czerwonych Arkadiusz Moryto, zapewniając, że atmosfera w drużynie jest bardzo dobra. - Mamy bardzo silny blok defensywny, więc to ma być nasz duży plus, ale chciałbym, żeby naszą największą siłą była nie tylko dobra obrona, lecz szybkie przechodzenie do ataku i kontrataku, aby w ten sposób łatwo zdobywać bramki. Chciałbym też, żeby to była reprezentacja charakterna, walcząca i nie odpuszczająca rywalom ani na moment - dodaje prawoskrzydłowy.
Szansa w kontratakach
Dużą stratą u naszych dzisiejszych rywali jest kontuzja obrotowego Bence Banhidiego (206 cm, 120 kg), który nie mógł przyjechać na Euro z powodu problemów z kolanem. Kapitanem drużyny jest więc występujący na tej samej pozycji Sipos. - To będzie nasze pierwsze spotkanie w mistrzostwach. Będzie od niego dużo zależało - nie ukrywa lewoskrzydłowy Mikołaj Czapliński. - Węgrzy dużo grają w ataku do obrotowego. My swoich szans będziemy szukali w kontrach. To, że zabraknie Banhidiego, jest dla nas plusem, choć i bez niego w tej drużynie jest dużo jakości i zawsze ktoś weźmie na siebie ciężar gry. Jeśli do 50 minuty „będziemy” w tym spotkaniu, to nasze szanse będą rosły.
Zbigniew Cieńciała
CZY WIESZ, ŻE...
◼ Historia ostatnich dużych turniejów w wykonaniu drużyny znad Balatonu to pewna sinusoida: rozczarowujące Euro 2022 rozgrywane u siebie (15. miejsce), a następnie przegrana o włos walka do samego końca o miejsce w półfinale Euro 2024 (5. lokata). Jeśli dodać do tego dwa ósme miejsca podczas ostatnich mistrzostw świata (2023, 2025), to widać wyraźnie, że Węgrzy aspirują do grona ścisłej czołówki.
◼ Ambicje Madziarów sięgają nawet strefy medalowej, ale ostatnim razem reprezentacja Węgier awansowała do półfinału podczas igrzysk olimpijskich w 2012 roku w Londynie (4. miejsce).
◼ Węgrzy to jeden z rywali, z którymi reprezentacja Polski rywalizowała najczęściej na międzynarodowej arenie. Do tej pory obie drużyny zmierzyły się aż 76 razy, z czego 29 zwycięstw odnieśli Biało-czerwoni, 11 razy padł remis, a 36-krotnie triumfowali Madziarzy. Ostatnie starcia odbyły się dość dawno, bo w listopadzie 2023 roku. W ramach towarzyskiego dwumeczu na Węgrzech gospodarze triumfowali 31:27 i 36:26.
◼ - Początek turnieju z Polakami będzie oczywiście trudny. Drużyna mojego przyjaciela Joty Gonzaleza gra zupełnie coś nowego. Otwarcie jest kluczowe w każdych rozgrywkach, więc przygotowujemy się bardzo solidnie do meczu z Polską - właściwie od jesieni, i na razie nie wybiegamy myślami dalej - powiedział cytowany przez stronę federacji węgierskiej trener Chema Rodriguez.
Piątek, 16 stycznia, godz. 20.30
◼ Węgry - Polska; transmisja - Eurosport 1, TVP Sport
REPREZENTACJA WĘGIER
◼ Bramkarze: Arian Ando, Kristof Palasics, Laszlo Bartucz.◼ Skrzydłowi: Bendeguz Boka, Bence Imre, Bence Krakovszki, Pedro Rodriguez, Benjamin Szilagyi, Zoltan Szita.
◼ Rozgrywający: Richard Bodo, Gergo Fazekas, Egon Hanusz, Zoran Ilić, Patrik Ligetvari, Peter Lukacs, Mate Onodi-Janoskuti, Andrej Pergel.
◼ Obrotowi: Tamas Papp, Miklos Rosta, Adrian Sipos.
◼ Trener Chema RODRIGUEZ.
