Polskie Wembley
W tym roku Stadion Śląski świętować będzie 70-lecie i z tej okazji zorganizowany zostanie mecz gwiazd.
Z Chorzowem zdalnie połączył się Peter Shilton. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
LEGENDARNY MECZ
Władze Stadionu Śląskiego oraz województwa śląskiego wzięły sprawy w swoje ręce i w ramach obchodów 70-lecia Kotła Czarownic zorganizują mecz pokazowy z udziałem gwiazd reprezentacji Anglii i Polski. To na cześć pamiętnego meczu z 1973 roku, gdy w Chorzowie Polska wygrała 2:0 z Synami Albionu w eliminacjach MŚ '74. Później w turnieju Polacy zdobyli brązowy medal, a po drodze jeszcze zremisowali z Anglikami na Wembley. Z tego powodu na konferencję prasową przed wydarzeniem zaproszony został Jan Tomaszewski, uczestnik tamtych mistrzostw świata i eliminacji. Dla byłego golkipera wygrany mecz z Anglią sprzed 43 lat był debiutem na chorzowskim stadionie w narodowych barwach. - Mój pierwszy mecz na Stadionie Śląskim moi koledzy potraktowali bardzo poważnie, bo wcześniej w eliminacjach przegraliśmy z Walią. Tamta reprezentacja to tak naprawdę była Anglia B lub C. Jeśli w Walii ktoś garnął się do sportu, został przydzielony do rugby! Potrafili się z tego powodu rozpychać. Przegraliśmy z Walijczykami tylko dlatego, że nas pobili! Przyrzekliśmy sobie wtedy, że gdy na Stadion Śląski przyjadą Anglicy, to pokażemy Brytyjczykom, jak walczą Polacy! I tak było – wówczas w tym spotkaniu Robert Gadocha, który nie był walczakiem, miał pianę na ustach! Wygraliśmy 2:0 i od tego momentu polski futbol zaczął się rozwijać! To była trampolina, która odbiła Orły Górskiego. Zrozumieliśmy, że jeśli ktoś pokonał Anglików i zremisował z nimi na wyjeździe, ma prawo grać jak równy z równym z każdym zespołem na świecie. Stadion Śląski to nasze polskie Wembley – przekazał 78-latek.
Wrześniowe spotkanie na Stadionie Śląskim będzie połączeniem paru generacji piłkarzy. Wezmą w nich udział legendy sprzed kilkudziesięciu lat, ale także piłkarze, którzy jeszcze do niedawna biegali po boiskach w ramach profesjonalnych rozgrywek piłkarskich. - Nie chcieliśmy skupić się na jednej drużynie z jednej generacji. Postanowiliśmy dobrać ludzi, którzy są związani z naszym stadionem. Każdy ma inne wspomnienie z naszym obiektem. Stworzyliśmy fajne drużyny. Mamy jednak wiele niespodzianek, bo to nie będzie tylko mecz legend, ale także odbędą się koncerty. Sprzedaż biletów ruszy w najbliższy piątek – powiedział dyrektor Stadionu Śląskiego Adam Strzyżewski. W meczu wezmą udział m.in. Artur Boruc oraz Tomasz Hajto. Jakie oni mają historie związane z chorzowską areną? – Najlepsze wspomnienie to mecze z Portugalią i Belgią, po których awansowaliśmy na Euro 2008 za czasów trenera Leo Beenhakkera – powiedział Boruc. – Zawsze jak przejeżdżam obok, zatrzymuje się, pokazuje rodzinie stadion i mówię: „Spójrzcie, tutaj zdobyłem dwa gole w meczu z Rosją”. To jest Kocioł Czarownic. Na każdym stadionie w Polsce jest dobry doping, ale w Chorzowie zawsze fani są 12. zawodnikiem – przekazał Hajto. Przeciwko nim we wrześniu wystąpi m.in. Emile Heskey, były napastnik reprezentacji Anglii, który ma konkretne skojarzenie z polską piłką. – Grałem w Liverpoolu z Jerzym Dudkiem, mieszkaliśmy obok siebie i byliśmy kolegami! – stwierdził 48-latek, obok którego na Stadionie Śląskim wystąpią m.in. John Terry, Robbie Fowler czy Steve McManaman.
POLSKA – ANGLIA
POLSKA: Artur Boruc – Tomasz Wałdoch, Tomasz Hajto, Sławomir Peszko, Łukasz Piszczek, Euzebiusz Smolarek, Radosław Kałużny, Zbigniew Boniek. Trener Antoni PIECHNICZEK.
ANGLIA: David James – John Terry, Shaun Wright-Phillips, Robbie Fowler, Steve McManaman, Tony Adams, Gareth Bary, Glen Johnson, Emile Heskey. Trener Peter SHILTON.
Sklady zostaną jeszcze uzupełnione.
Kacper Janoszka
