Polskie szczęście Holendra
Olav Kooij wygrał inauguracyjny etap, a w sumie już piąty w naszej narodowej imprezie.
Sprint z peletonu po etapowe zwycięstwo – to raczej nie będzie częsty widok. Fot. PAP/Maciej Kulczyński
TOUR DE POLOGNE
Po prezentacji trasy 82. edycji naszego największego wyścigu scenariusz tylko jednego z siedmiu odcinków był łatwy to przewidzenia. Chodziło o ten otwierający imprezę, ze startem we Wrocławiu i metą w Legnicy, długi, bo liczący blisko 200 km, ale – w odróżnieniu od pozostałych – zupełnie płaski. Można było więc w ciemno obstawiać, że peleton nie pozwoli daleko odjechać ucieczce i będzie ją w pełni kontrolować, w końcówce zaś, oczywiście po doścignięciu harcowników, uaktywnią się grupy ze świetnymi sprinterami, a najszybszy z nich wygra finiszową rozgrywkę.
Stolica Dolnego Śląska przywitała kolarzy siąpiącym deszczem. Potem jednak rozpogodziło się i 154 zawodników (w tym 11 Polaków) z 22 grup, którzy dokładnie o 11.40 wystartowali spod Hali Stulecia, mogło ścigać się w dobrych warunkach. W ucieczce dnia, która zawiązała się na pierwszych kilometrach, początkowo kręciło czterech śmiałków, ale ostatecznie zostało ich trzech – Holender Lars Boven (Alpecin-Deceuninck), Francuz Donavan Grondin (Arkea-B&B Hotels) i Patryk Stosz (reprezentacja Polski). Rozdzielili oni między sobą punkty w klasyfikacji na najaktywniejszego i czasowe bonifikaty na trzech lotnych premiach kolejno w Kątach Wrocławskich, Środzie Śląskiej i Polkowicach. O dziwo, żadnej z nich nie wygrał Stosz, który dotąd dwukrotnie triumfował w tym rankingu (2022 i 2023), gromadząc w sumie aż 10 zwycięstw. Teraz Polak nie dołożył jednak kolejnego, mając przede wszystkim za rywala świetnego na torze Grondina, a po ostatnim finiszu poczekał na peleton, który wkrótce wchłonął także dwóch pozostałych uciekinierów. Przed finałem do rozegrania została jeszcze tylko raczej symboliczna, bo po niewielkim podjeździe, premia górska w Prochowicach, którą zgarnął, po samotnym rajdzie, Holender Bauke Mollema (Lidl-Trek).
Już na ulicach Legnicy, w nerwowej końcówce, doszło do kraksy, w której ucierpiał jeden z tych, którzy mielipowalczyć o zwycięstwo, Irlandczyk Sam Bennett (Decathlon AG2R La Mondiale). Nie zahamowała ona jednak kolarzy drużyny Visma-Lease a Bike, którzy na dobrej pozycji przed ostatnią prostą wyprowadzili Olava Kooija, a ten popisał się piorunującym finiszem. Holender, który był zdecydowanym faworytem poniedziałkowego sprintu, nieznacznie wyprzedził Francuza Paula Magniera (Soudal Quick-Step), a trzecie miejsce zajął Australijczyk Jensen Plowright (Alpecin-Deceuninck).
– Wygląda na to, że ściganie w Polsce przynosi mi szczęście. To dla mnie wyjątkowe miejsce – uśmiechał się Holender. – Dzisiejszy etap wbrew pozorom nie był prosty, ale jakoś dałem radę wygrać. Drużyna wykonała niesamowitą pracę, koledzy byli mocni przez cały dzień, kontrolowali ucieczkę i zrobili wszystko, żebym w końcówce jechał na jak najlepszej pozycji. Wszyscy zapracowaliśmy na to zwycięstwo – podkreślał 23-latek, który wygrywał w Polsce jeszcze przed podpisaniem zawodowego kontraktu (w 2018 Puchar Prezydenta Grudziądza, a dwa lata później Orlen Wyścig Narodów). Tour de Pologne to dla niego stały, ważny punkt sezonu – przyjeżdża do naszego kraju rok w rok od 2021 i tylko za pierwszym razem nie udało mu się wygrać. W każdej kolejnej edycji zwyciężał za to przynajmniej raz, a teraz, po raz drugi w karierze, założył żółtą koszulkę lidera.
Najlepszy z Polaków, Stanisław Aniołkowski, zajął szóste miejsce. Bojowo nastawiony do tego odcinka kolarz grupy Cofidis taki wynik przyjął z rozczarowaniem, bo liczył na podium. – To był jedyny typowo sprinterski etap, więc bardzo mi zależało, żeby się pokazać. Sprinty zawsze mają jednak w sobie trochę loterii – w końcówce zostałem delikatnie zamknięty i to zadecydowało, że nie udało mi się skończyć w pierwszej trójce – relacjonował. – Tour de Pologne to dla mnie wyjątkowy wyścig, więc jeszcze powalczę i zamierzam to zrobić na czwartym etapie (z Rybnika do Cieszyna – przyp. gak) – zadeklarował Polak.
Dzisiaj pierwszy test dla tych, którzy chcą zająć wysokie miejsca w klasyfikacji generalnej – prawie 150 km wokół Karpacza po sudeckich szosach, w tym w sumie cztery wspinaczki na przełęcze Kowarską i pod Średnicą (dwukrotnie na jedną i drugą), a meta na legendarnym Orlinku, gdzie Tour de Pologne kończył się w latach 1999-2007.
Wyniki 1. etapu, Wrocław - Legnica (199,7 km):
1. Olav Kooij (Holandia, Visma-Lease a Bike) 4:26.36,2. Paul Magnier (Francja, Soudal-Quick Step),
3. Jensen Plowright (Australia, Alpecin-Deceuninck),
4. Maikel Zijlaard (Holandia, Tudor),
5. Ethan Vernon (Wielka Brytania, Israel-Premier Tech),
6. Stanisław Aniołkowski (Cofidis)... 18. Michał Pomorski, 20. Patryk Stosz (obaj reprezentacja Polski), 37. Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers), 96. Rafał Majka (UAE Team Emirates-XRG) wszyscy ten sam czas.
Klasyfikacja generalna:
1. Kooij 4:26.262. Donavan Grondin (Francja, Arkea-B&B Hotels) strata 2 s.
3. Magnier 4
4. Stosz
5. Lars Boven (Holandia, Alpecin-Deceuninck) obaj 5
6. Plowright 6
(gak)
