Połowiczna satysfakcja

Drużyna trenera Ireneusza Mamrota utrzymała pozycję wicelidera, ale jej przewaga nad rywalami zmalała.

Iwo Kaczmarski (z lewej strony, w niebieskim stroju) nie do końca był zadowolony z remisu z liderem. Fot. Ernest Kołodziej/miedzlegnica.eu

MIEDŹ LEGNICA

Legniczanie wracali z Niecieczy z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony byli blisko zagrania liderowi na nosie i zgarnięcia kompletu punktów na jego boisku, z drugiej strony mogli dziękować za nieskuteczność przeciwnikom, którzy – pod względem statystyk – dosłownie ich zmiażdżyli. Goście w trakcie całego meczu oddali tylko cztery strzały na bramkę rywali, z czego trzy uderzenia były celne. Niecelny był strzał w doliczonym czasie gry Jacka Podgórskiego, po którym futbolówka „ostemplowała” słupek bramki Bruk-Betu. Kuriozalny jest również fakt, że zespół znad Kaczawy w tym spotkaniu nie egzekwował ani jednego rzutu rożnego! Na dodatek z powodu kontuzji przedwcześnie opuścili boisko pomocnik Kamil Drygas i stoper Bartosz Kwiecień (w tej chwili trudno powiedzieć, jak groźne są to urazy).

Dramatyczne okoliczności

– Zawsze, w każdym meczu, chcemy wygrywać – powiedział pomocnik „Miedzianki”, Iwo Kaczmarski, którego jednak trener Mamrot w meczu przeciwko „Słonikom” desygnował do gry w ataku, czyli na pozycji numer „9”. – Trzy zdobyte punkty są zawsze dla nas priorytetem, jednak w Niecieczy nie udało nam się zrealizować tego celu i nie jesteśmy z tego zadowoleni, zwłaszcza że okoliczności straty kompletu punktów były z naszego puntu widzenia dramatyczne. Nie możemy jednak już nic na to poradzić i musimy zaakceptować wynik – stwierdził 20-latek.

Wyczerpujący pojedynek

Po czerwonej kartce dla Michaela Kostki w 64 minucie Termalica miała nieco ułatwione zadanie, lecz gola na wagę remisu gospodarze strzelili dopiero w piątej minucie doliczonego czasu, praktycznie w ostatniej akcji meczu. – Takie rzeczy się zdarzają, jesteśmy przecież zespołem – powiedział Kaczmarski. – Musimy to wziąć na „klatę”, chociaż uważam, że dobrze się broniliśmy. Niestety, pod koniec meczu zabrakło nam koncentracji i z tego powodu straciliśmy bramkę. Czy przerwę na mecze reprezentacji spożytkujemy na oczyszczenie głowy po tym nieszczęśliwym remisie? Na pewno potrzebny jest nam odpoczynek, bo mecz w Niecieczy był bardzo wyczerpujący, zarówno pod względem fizycznym, jak i mentalnym. Dostaliśmy od sztabu szkoleniowego kilka dni wolnego, a potem wrócimy do zajęć treningowych w pełni skoncentrowani. Chcemy wyciągnąć wnioski z analizy naszego ostatniego występu i jedziemy dalej. W meczu z Bruk-Betem wystąpiłem na nietypowej, niecodziennej dla siebie pozycji. Myślę, że jakoś sobie poradziłem i moim zdaniem nie wyglądało to źle. Mieliśmy bowiem kilka sytuacji, mogliśmy wynik podwyższyć na 2:0, a nawet 3:0. Niestety, nie udało się i wyjechaliśmy z Niecieczy bogatsi tylko o punkt – przekazał wychowanek Korony Kielce.

Czekając na „Nafciarzy”

W następnej kolejce piłkarze „Miedzianki” zmierzą się na Stadionie imienia Orła Białego w Legnicy z Wisłą Płock. Spotkanie rozpocznie się w poniedziałek, 25 listopada, o godzinie 19. Być może do tego czasu zdąży wykurować się napastnik zielono-niebiesko-czerwonych, Wiktor Bogacz. Trener Mamrot na pewno jednak nie będzie mógł skorzystać z usług 21-letniego obrońcy Michaela Kostki, który w Niecieczy dwukrotnie został ukarany żółtą kartką (w sumie ma cztery) i musi pauzować w jednej kolejce.

Bogdan Nather