Polka pożegnała Transylwanię
W ćwierćfinale w Kluż-Napoce Maja Chwalińska nie dała rady rozstawionej z „jedynką” Emmie Raducanu, a kilka godzin później odpadła też z debla.
Po pięciu kolejnych wygranych Maja Chwalińska musiała uznać wyższość rywalki. Fot. TransylvaniaOpen
TENIS
Pomimo czwartkowych porażek halowy turniej WTA 250 Transylvania Open w Rumunii (z pulą nagród 283,3 tys. dolarów) był życiowym osiągnięciem Mai Chwalińskiej w rywalizacji singlowej. 24-letnia tenisistka z Bielska-Białej (146. WTA) przebijała się do głównej drabinki z dwustopniowych kwalifikacji. Potem w krainie hrabiego Draculi napsuła dużo krwi Rumunce Anie Bogdan (była nr 39. na świecie) oraz Serbce Oldze Danilović (88.) i znalazła się w czołowej ósemce.
W debiucie na tym etapie turnieju z głównego cyklu tenisistek finezyjny i defensywny styl Polki zderzył się z siłą rozstawionej z „jedynką” Emmą Raducanu (30.). O rok młodsza Brytyjka rozbiła Chwalińską 6:0, 6:4. W pierwszym secie Maja wygrała tylko 7 akcji, a Emma 26.
Szkoda przełamania
W drugiej partii Chwalińska otrząsnęła się po raz pierwszy i przełamała serwis Raducanu (3:3), ale po podwójnym błędzie serwisowym – piątym w meczu – znów go straciła i po 72 minutach rywalka awansowała do półfinału. Raducanu nie straciła jeszcze seta w turnieju – choć w 1/8 finału ze Słowenką Kają Juvan (97.) przegrywała w pierwszym secie 0:5 (zwyciężyła 7:5) – i celuje w drugi tytuł w karierze; tym pierwszym, sensacyjnym, był wielkoszlemowy US Open w 2021 roku, jako kwalifikantka.
Po regulaminowej przerwie Chwalińska w Transylwanii ponownie wyszła w czwartek na kort, z którego niestety jeszcze raz schodziła pokonana. W parze z Juvan uległy w ćwierćfinale rywalizacji deblistek Kamilli Rachimowej z Uzbekistanu i Hiszpance Sarze Sorribes Tormo 2:6, 3:6.
Fręch i Kawa w Doha
W piątek ruszają dwustopniowe kwalifikacje do turnieju WTA 1000 w Doha, w których przebić się do głównej drabinki spróbują Magdalena Fręch (60.) i Katarzyna Kawa (136.). Ta druga zrezygnowała z tego powodu z występu i „jedynki” w imprezie ITF 75 w Pradze. Fręch (nr 4) zmierzy się w 1. rundzie z Turczynką Berfu Cengiz (490.), a Kawa z Niemką Ellą Seidel (83.).
W zawodach głównych, po rezygnacji liderki rankingu Aryny Sabalenki, z „jedynką” rozstawiona będzie druga na światowej liście Iga Świątek, trzykrotna triumfatorka tej imprezy w latach 2022-24; startu w kwalifikacjach uniknęła Magda Linette (39.). Losowanie drabinki w piątek w południe, pierwsze mecze w niedzielę. W deblu rywalizować będą Katarzyna Piter ze Słowenką Andreją Klepac.
Tomasz Mucha
Z Ukrainą w Polsce
Polska zagra u siebie z Ukrainą w dniach 11-12 kwietnia o awans do turnieju finałowego Billie Jean King Cup – poinformował Polski Związek Tenisowy (PZT). Pierwotnie gospodarzem miały być rywalki, ale względu na trwającą wojnę spotkanie musiałoby się odbyć na neutralnym terenie. Stawką meczu będzie awans do turnieju finałowego, który w dniach 21-27 września odbędzie się w chińskim Shenzhen.
– Rozpoczęliśmy rozmowy, kiedy poznaliśmy rywala. Przebiegły sprawnie, bo mamy z ukraińską federacją i prezesem Jewgienijem Żukinem bardzo dobre relacje. Zmianę gospodarza musiała jeszcze zatwierdzić Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF), formalności trwały kilka dni. Teraz możemy oficjalnie przekazać, że wielki tenis znów zagości w Polsce – powiedział cytowany w komunikacie prezes PZT Dariusz Łukaszewski.
W przyszłym tygodniu federacja ma wybrać arenę i nawierzchnię. – Cieszę się, że do meczu dojdzie w Polsce. To kolejna okazja, aby kibice zobaczyli tenis na wysokim poziomie. Dziękujemy Ukraińcom, że zgodzili się na rozwiązanie, które daje szansę występu przy pełnych trybunach. Postaramy się wspólnie stworzyć fajne widowisko – oznajmił kapitan reprezentacji Dawid Celt. Składy zostaną ogłoszone w połowie marca.
Polki z Ukrainkami – ale bez Igi Świątek, Magdy Linette i Magdaleny Fręch – po raz ostatni rywalizowały rok temu w Radomiu; przegrały 0:3 w turnieju kwalifikacyjnym do finałów BJKC edycji 2025, w których potem Ukrainki awansowały do półfinału.
