Polak na zakręcie
Nowe rozdanie w Trail Blazers. Czy Jeremy Sochan przekona do siebie nowego trenera?
Jeremy Sochan duma nad kolejnym wyzwaniem... Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
Za niespełna tydzień rozpoczyna się przedsezonowe zgrupowanie Portland Trail Blazers. Media Day zaplanowano na 28 września 2026 roku, a tuż po nim nowy trener, Micah Nori, oraz jego sztab oficjalnie otworzą obóz przygotowawczy w ośrodku treningowym w Tualatin.
Dla Noriego będzie to pierwszy sprawdzian w roli głównego trenera, a presja na osiągnięcie dobrego wyniku – ogromna. Jego kontrakt jest gwarantowany jedynie na sezon, dlatego musi od razu udowodnić, że potrafi stworzyć zwycięski zespół.
Klub ma trzy gwiazdy dużego formatu – Deniego Avdiję, wracającego po kontuzji Damiana Lillarda oraz sprowadzonego latem Ja Moranta. Nori musi natychmiast znaleźć sposób na zbalansowanie gry między nimi. Zarówno Morant, jak i Lillard to zawodnicy najlepiej czujący się z piłką w rękach, dominujący w akcjach pick-and-roll. Dodatkowo, słabszy rzut z dystansu Moranta oznacza, że Nori będzie musiał otoczyć swoje trio bezbłędnymi strzelcami, co jeszcze bardziej utrudnia sytuację graczom bez stabilnego rzutu, takim jak nasz Jeremy Sochan.
W NBA rzadko zdarza się, aby nowo zbudowany zespół od pierwszego dnia grał idealnie. Nori nie ma jednak luksusu „sezonu przejściowego” na naukę i eksperymenty. Brak gwarancji na drugi rok kontraktu oznacza, że jeśli Blazers zaliczą słaby start w niezwykle silnej Konferencji Zachodniej, pozycja trenera będzie zagrożona.
Czy Sochan przetrwa zgrupowanie i zagra w sezonie zasadniczym w Portland? Na razie nie wygląda to optymistycznie. Jeremy Brener ze „Sports Illustrated” analizuje taktyczne możliwości zespołu z Oregonu pod wodzą nowego trenera. Dziennikarz skupia się na tym, jak przebudowana kadra Blazers – wzmocniona pozyskaniem Moranta oraz powrotem Lillarda – może stworzyć ekscytujące, eksperymentalne ustawienia.
Dziennikarz zaproponował trzy warianty piątek zespołu, ale nazwisko Polaka nie pojawiło się w żadnej z nich. Nawet w ultradefensywnym zestawieniu rezerwowym wyżej stoją akcje jego bezpośredniego konkurenta na skrzydle, Sidy'ego Cissoko. Francuz, dysponujący świetnymi warunkami fizycznymi i instynktem defensywnym, ma nad Polakiem przewagę stabilniejszej sytuacji w strukturach drużyny. Umieszczenie go przez Brenera w formacji „obronnego rygla” obok takich graczy jak Jrue Holiday czy Toumani Camara jasno pokazuje, że w oczach lokalnych ekspertów to Cissoko jest obecnie naturalnym wyborem do zadań specjalnych na skrzydle. Najbardziej bolesny dla pozycji Sochana jest fakt, że pomijany jest w schematach, które teoretycznie powinny być jego największym atutem. Jako gracz słynący z wszechstronnej defensywy i nieustępliwości, polski koszykarz powinien być brany pod uwagę jako fundament formacji nastawionej na destrukcję. Wybranie innego zawodnika do tej roli udowadnia, jak niskie są obecnie notowania Sochana.
Inni dziennikarze (m.in. Kyler Fox z portalu Roundtable) podkreślają, że Blazers byli jedną z najgorszych drużyn NBA pod względem celności za trzy punkty (34,3%) i popełniali najwięcej strat. Sprowadzenie zawodników takich jak Morant (ostatnio 23,5% z dystansu) sprawia, że sztab nie może pozwolić sobie na jednoczesne trzymanie na parkiecie drugiego gracza bez rzutu. Amerykańscy eksperci wprost piszą, że dopóki Polak nie poprawi rzutu, jego potencjał minutowy będzie drastycznie ograniczony.
Kibice również nie wróżą mu spektakularnego powrotu. W ankiecie przeprowadzonej przez społeczność SB Nation (Blazers Edge) zapytano fanów, czy Polak będzie grał średnio chociaż kilkanaście minut w meczu. Aż 74 procent respondentów odpowiedziało negatywnie, uważając, że Sochan nie odegra w tym roku większej roli w Portland.
Sean Deveney z serwisu Heavy zauważa jednak mały plus – linia podkoszowa Blazers jest bardzo wąska, a kontuzja kolana Shaedona Sharpe’a jeszcze mocniej uszczupliła rotację na skrzydłach. Media zgadzają się, że to właśnie gabaryty i defensywna wszechstronność (zdolność krycia wielu pozycji) to jedyne atuty, którymi Sochan może wywalczyć sobie uznanie trenera podczas obozu.
Na dziś kibice Portland widzą w Sochanie wyłącznie tzw. defensive wizarda (czarodzieja defensywy) na niegwarantowanym kontrakcie, który w hierarchii zespołu startuje z bardzo dalekiej pozycji i najpierw musi „przeżyć" obóz przygotowawczy.
Tuż po jego zakończeniu Trail Blazers rozegrają cztery mecze przedsezonowe: 7 października z Golden State Warriors i 12 z BC London Lions – oba u siebie, oraz 13 z Sacramento Kings i 16 października ponownie z Wojownikami – oba na wyjazdach.
(pp)
