POLACY ZA GRANICĄ+KOSZMARNE ŚWIĘTA W DETROIT
POLACY ZA GRANICĄ
W ubiegłym tygodniu rozegrano dwie kolejki Euroligi. Partizan grał w Hiszpanii: najpierw wygrał w Walencji (72:67), ale dwa dni później był już bez szans w Madrycie (75:91 z Realem). Przeciw Valencia Basket Mateusz Ponitka zdobył 5 pkt, miał zbiórkę i asystę, na parkiecie był blisko 13 min. W Madrycie natomiast kapitan naszej reprezentacji przebywał na boisku dwa razy dłużej (27 min) i poza 4 pkt miał 7 zbiórek (numer jeden pod tym względem w zespole), 2 asysty i przechwyt. Partizan jest na szóstym miejscu w tabeli. Ponitki zabrakło natomiast w rozgrywanym w Wigilię meczu ligowym z Zadarem (wysoka wygrana Chorwatów).
Wigilię na parkiecie spędził Aleksander Balcerowski, bo liga grecka rozgrywała kolejkę. Panathinaikos pokonał w Patras tamtejszy Promitheas (69:54). 23-letni środkowy wszedł na parkiet jako rezerwowy, grał przez 12 min, zdobył 4 pkt, miał 3 zbiórki i asystę. Panathinaikos jest liderem tabeli. Wcześniej ateńczycy rozegrali dwa mecze w Eurolidze: najpierw wygrali w Monaco (91:90), a potem triumfowali w Mediolanie (76:68). Balcerowski w pierwszym spotkaniu grał tylko 4 min i zdobył 2 pkt. We Włoszech natomiast nie pojawił się na parkiecie.
W ekstraklasie hiszpańskiej Casademont Saragossa tuż przed świętami przywiózł komplet punktów z Teneryfy. Zespół Tomasza Gielo wygrał z Lenovo 70:64, mimo że po pierwszej kwarcie bardzo dużą zaliczkę wypracowali sobie gospodarze (23:11). Gielo, 30-letni reprezentacyjny skrzydłowy, zdobył tylko punkt, na parkiecie przebywał 12 min, miał też 4 zbiórki. Nie trafił ani jednego rzutu z gry (0 z 2), pudłował też z linii osobistych (1 z 3). Casademont po tej wygranej jest na 11. miejscu w tabeli (bilans 7-8). Na czele pozostaje Real Madryt. Wyjazdową wygraną zanotował też Dreamland Gran Canaria, który pokonał trzeci od końca MoraBanc Andorra 98:77. Nie błyszczał AJ Slaughter, który mecz kończył z ledwie 2 pkt i słabiutkim procentem skuteczności z gry (1 z 8). Na plus naszemu rozgrywającemu trzeba zapisać 5 asyst. Dreamland jest obecnie 6. w tabeli (9-6).
We włoskiej Serie A1 drużyna prowadzona przez trenera naszej kadry Igora Milicicia, czyli Generazione Vincente Napoli Basket, nie dała rady na wyjeździe Dolomiti Energia Trentino (94:101). Występujący w zespole spod Wezuwiusza Michał Sokołowski przebywał na boisku najdłużej spośród gości - 36 minut. Zdobył 6 pkt, miał 33% skuteczności z gry, dodał 5 zbiórek i 3 asysty. Napoli ma obecnie 14 pkt (bilans 7-6) i zajmuje 7. miejsce w tabeli. Liderem jest Umana Reyer Venezia z 20 pkt.
W Bundeslidze Veolia Towers Hamburg uległa na wyjeździe Telekomowi Baskets Bonn 94:108. O porażce zespołu Aleksandra Dziewy zdecydowała przede wszystkim pierwsza kwarta (19:31). Środkowy, który wcześniej występował we wrocławskim Śląsku, był na boisku niespełna 20 min, zdobył 5 pkt, miał 3 zbiórki i asystę. Wskaźnik efektywności naszego zawodnika wyniósł 7 pkt. Po tej porażce Towers zajmują 7. miejsce w tabeli z bilansem 7-5. Liderem Bundesligi są Niners Chemnitz.
(pp)
KOSZMARNE ŚWIĘTA W DETROIT
NBA
W drugi dzień świąt Pistons byli bardzo blisko przełamania serii porażek, która ciągnie się od początku listopada. Do Little Caesars Arena przyjechali Brooklyn Nets i nie byli zbyt dobrze dysponowani. Gospodarze byli zdeterminowani, dwoił się i troił Cade Cunningham, który zdobył 41 pkt, miał 9 zbiórek i 5 asyst. Po jego trafieniu gospodarze na początku czwartej kwarty prowadzili 5 „oczkami” (97:92). Finisz należał jednak do przyjezdnych, wśród których Cam Johnson zdobył 24 pkt, a Mikal Bridges dodał 21. - Nie spałem dobrze tej nocy, wiedziałem jak ciężki bój nas czeka - mówił potem trener Nets Jacque Vaughn.
Ta porażka oznacza, że Pistons stali się posiadaczami niechlubnego rekordu ligi - 27 kolejnych porażek w trakcie sezonu. - Musimy być świadomi tego w jakim miejscu się znaleźliśmy - przyznał trener Pistons Monty Williams. - Nikt nie chce, żeby coś takiego było z nim łączone, ale to jest moja praca. Trenerzy są oceniani na podstawie swoich osiągnięć.
Przed „Tłokami” jeszcze jeden możliwy rekord do pobicia - na przełomie sezonów 2014/15 i 2015/16 Philadelphia 76ers zanotowała 28 kolejnych przegranych. Detroit jest bardzo blisko wyrównania tego „osiągnięcia”, bo najbliższy mecz zagra w Boston Garden przeciw najlepszym w lidze „Celtom”.
Bardzo ciekawy mecz rozegrano w Smoothie King Center w Nowym Orleanie. Czwarty mecz po dyskwalifikacji rozegrał Ja Morant i czwarte zwycięstwo zaliczyli jego Grizzlies! Tym razem do rozstrzygnięcia konieczna była dogrywka. Morant zdobył 31 pkt, miał 5 zbiórek, 7 asyst i 2 bloki. W dogrywce to właśnie lider ekipy z Memphis nadawał ton jego drużynie i wyprowadził ją na 6-punktowe prowadzenie (115:109). Pelicans nie byli w stanie tego nadrobić. Ważne punkty w tym spotkaniu zdobywał także Desmond Bane. Po przerwie Grizzlies przegrywali już 15 punktami i właśnie świetna dyspozycja tego Amerykanina nigeryjskiego pochodzenia pozwoliła na zniwelowanie przewagi. Bane zdobył 27 pkt, miał 5 trójek, 5 zbiórek i 7 asyst.
- Wiemy do czego jesteśmy zdolni. Powiedzieliśmy sobie, byliśmy tu już wcześniej. Wierzyliśmy w swoje umiejętności - mówił potem Morant. Chodziło mu o mecz sprzed tygodnia, gdy Grizzlies też wysoko przegrywali, a potrafili wywieźć komplet punktów.
San Antonio Spurs, drużyna Jeremiego Sochana przegrała po raz 25. w sezonie i po raz 13. we własnej hali. Tym razem lepszy był Utah Jazz (130:118). Liderem „Jazzmenów” był reprezentant Finlandii Lauri Markkanen (31 pkt, 12 zbiórek, 2 asysty). Sochan zagrał naprawdę dobre zawody - rzucał przy bardzo wysokiej skuteczności (7 z 10 z gry) - zdobył w sumie 19 pkt, miał 3 trójki (na 4 próby), 5 zbiórek i 3 asysty. Na parkiecie nasz zawodnik spędził 28 minut. Spurs mają najgorszy bilans na Zachodzie (4-25) i drugi najgorszy w NBA.
Washington - Orlando 119:127, Detroit - Brooklyn 112:118, San Antonio - Utah 118:130, Oklahoma City - Minnesota 129:106, New Orleans - Memphis 115:116 po dogr., Houston - Indiana 117:123, Chicago - Atlanta 118:113, Portland - Sacramento 130:113, LA Clippers - Charlotte 113:104
(pp)
