Pół Sparty lepsze od Włókniarza...

Zdziesiątkowani kontuzjami Wrocławianie i tak okazali się za mocni dla bezzębnych Lwów z Częstochowy.

Brady Kurtz był nie do doścignięcia dla zawodników Włókniarza. Fot. PAP/Waldemar Deska

PGE EKSTRALIGA

Wczoraj sprzedałam dosłownie dwa bilety – słyszymy w dniu meczu od pani obsługującej sklepik klubowy Włókniarza w częstochowskim centrum handlowym „Jagiellończycy”. Seria wysokich porażek Lwów coraz mocniej odbija się na frekwencji obiektu przy Olsztyńskiej. W piątek, mimo wymarzonej wręcz pogody na żużel, obiekt zapełnił się zaledwie trzema tysiącami kibiców. Magnesem nie okazał się nawet… mocno przetrzebiony skład rywali, który dawał nadzieję na pierwsze zwycięstwo Włókniarza w sezonie.

Poprawili starty

Zaczęło się w miarę obiecująco, od trzech remisów, z których gospodarzy pozytywnie nastrajać mógł ten w biegu juniorskim. Szymon Ludwiczak na trasie poradził sobie najpierw z Nikodemem Mikołajczykiem, potem z Sebastianem Kowolikiem. Od czwartego biegu Wrocławianie zaczęli odjeżdżać, po ośmiu biegach prowadzili 27:21. W środkowej fazie meczu Włókniarz mógł jednak nie tylko odrobić straty, a nawet wyjść na prowadzenie. W biegach 9, 10 oraz 12 Częstochowianie prowadzili 5:1, ale w żadnym przypadku nie dowieźli tego do mety. Maciej Janowski, Brady Kurtz i ponownie Janowski na trasie byli po prostu zbyt szybcy dla gospodarzy. - Dobrze, że chociaż te starty wygrywamy, bo ostatnio była z tym tragedia. Ten element poprawiliśmy. Cieszy też w końcu pierwsza trójka naszego juniora. Jakieś rezerwy w drużynie jeszcze są – starał się szukać pozytywów po meczu trener Mariusz Staszewski.

Ciągle wierzą

O końcowym wyniku zadecydował ostatni wyścig (po 14 biegach było 40:44), co w przypadku meczów Włókniarza w tym sezonie już samo w sobie jest miłą odmianą. W nim najszybszy był nieosiągalny tego dnia Kurtz. Włókniarz miał szansę na remis, ale defekt pozbawił punktu Jakuba Miśkowiaka. Skończyło się na porażce sześcioma punktami. - Po cichu liczyłem na wygraną, ale zdaję sobie sprawę z siły liderów Sparty, którzy przyjechali do Częstochowy. Faworytem już w tym roku chyba nie będziemy w żadnym meczu, ale nie chcemy się poddawać. Wierzę, że jeszcze w tym sezonie wygramy, gdyby tak nie było, to położyłbym papiery i pojechał szukać pracy gdzie indziej – podsumował Staszewski.

Mariusz Rajek

◼ Krono-Plast Włókniarz Częstochowa – Betard Sparta Wrocław 42:48

CZĘSTOCHOWA: Tungate 7+2 (1* ,3 ,1 ,1 ,1*), Szostak 1 (1, -, -, -), Miśkowiak 10+1 (2, 2, 2*, 2, 2, d), Hansen 7+2 (1*, 0, 1*, 3, 2), Lidsey 13 (2, 2, 2, 3, 2, 2), Karczewski 0 (0, 0, -), Ludwiczak 4+1 (3, 0, 1*, 0), Ciurzyński 0 (0)

WROCŁAW: Bech 1 (0, 1, 0, -, 0), Janowski 13 (3, 3, 2, 3, 1, 1), Kurtz 18 (3, 3, 3, 3, 3, 3), Kowalski 10+1 (2*, 1, 1, 1, 2, 3), Łaguta ZZ, Kowolik 5 (2, 0, 3, 0, 0), Mikołajczyk 1+1 (1*, 0, 0), Grzędziński ns


________________  

Wstrząs w Lublinie

Tydzień temu Motor przegrał ze Stalą w Gorzowie, jednak był faworytem meczu w Lublinie przeciwko GKM-owi Grudziądz. Okazało się, że przyjezdni mieli plan na mecz, który skrupulatnie realizowali. Radzili sobie znakomicie i przed biegami nominowanymi prowadzili 42:36! To oznaczało, że byli o krok od wyrwania punktów Lublinianom, którzy przed własną publicznością z Grudziądzanami nie przegrali od 20 lat! 14. bieg był bardzo emocjonujący. Maksym Drabik próbował dogonić wolnego Mateusza Cierniaka, ale ten sprytnie i ostro bronił się, dojeżdżając do mety na podwójnym prowadzeniu. Z kolei w ostatnim wyścigu dnia zobaczyliśmy fenomenalne ściganie, w którym Michael Jepsen Jensen i Wadim Tarasienko rzucili się do ataku na Kacpra Worynę, dowieźli do mety trzy punkty i zapewnili GKM-owi sensacyjne zwycięstwo!

(kaj)

◼ Orlen Oil Motor Lublin – Bayersystem GKM Grudziądz 44:46

LUBLIN: Vaculik 9+1 (2*, 1, 1, 2, 3), Szmyd ns., Woryna 11+1 (3, 3, 3, 1, 1*, 0), Cierniak 5+2 (1, 1, -, 1*, 2*), Zmarzlik 13+1 (3, 3, t, 2*, 2, 3), Bańbor 5 (0, 3, 0, 2), Jaworski 1 (1, 0, 0, 0, 0), Cepielik 0 (0).

GRUDZIĄDZ: Fricke 5+1 (1, 1*, 3, 0, 0), Drabik 8+1 (0, 2, 2*, 3, 1), Miller ns., Tarasienko 11+1 (2, 2, 3, 3, 1*), Jepsen Jensen 10+1 (2, 2*, 1, 3, 2), Małkiewicz 4+1 (3, 1*, 0, 0, 0), Pedersen 8+2 (0, 2*, 3, 1, 2*0, Przanowski ns.

1. Grudziądz

7

11

+48

2. Wrocław

7

10

+44

3. Lublin

7

8

+80

4. Toruń

6

8

+6

5. Gorzów

6

7

+32

6. Leszno

6

6

+18

7. Zielona Góra

6

2

-68

8. Częstochowa

7

0

-160

1-4 – play off, 5-8 – play down


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się