Pokerowa zagrywka
Trener Pniówka Kamil Rakoczy posadził na ławce rezerwowych Dawida Hanzela, „spuszczając go ze smyczy” w drugiej połowie.
Dawid Hanzel po raz kolejny znakomicie wywiązał się z roli snajpera. Fot. gkspniowek74com.pl
Ile jest wart dla zespołu Pniówka Dawid Hanzel, nie trzeba przekonywać żadnego kibica nie tylko tej drużyny, ale również innych zespołów. Tymczasem trener Kamil Rakoczy w meczu przeciwko rezerwom Miedzi Legnica zdecydował się na pokerową zagrywkę, sadzając swojego najlepszego snajpera na ławce rezerwowych! Pomysł okazał się trafiony, bo „spuszczony ze smyczy” w II połowie „Denzel” strzelił dwa gole, na wagę kompletu punktów w potyczce z ówczesnym wiceliderem tabeli.
Worek z bramkami rozwiązał się dopiero po przerwie, chociaż w I połowie gospodarze mieli dwie dogodne okazje do ich zdobycia. Najpierw Filip Lachendro (30 min) trafił w bramkarza, a po strzale Kamila Hermana (37 min) zmierzającą do siatki piłkę Kacper Józefiak wybił z linii bramkowej. W 48 min Filip Chadała został zmuszony do kapitulacji. Po dośrodkowaniu Dawida Weisa Herman główkował w słupek, ale dobitka Hanzela była bezbłędna. Napastnik Pniówka po raz drugi wpisał się na listę zdobywców bramek w 65 min, gdy po podaniu Dawida Krzemienia, stojąc tyłem do bramki obrócił się z obrońcą „na plecach” i strzałem z kilku metrów skierował futbolówkę do bramki. Podopieczni Kamila Rakoczego grali bardzo dobrze do 70 minuty, potem do głosu doszli ich rywale, ale zdołali strzelić tylko jednego gola. Strzałem w „długi” róg Artura Sipa pokonał Michał Kaczmar, przy biernej postawie czterech obrońców Pniówka.
- Pniówek postawił nam bardzo trudne warunki - przyznał trener gości, Marcin Garuch. - Spodziewaliśmy się, jak będą grali jego piłkarze, ale grali po prostu skutecznie i to sprawiało nam dużo problemów. Dlaczego nie udało się zremisować? Brakowało spokoju przy polu karnym, bo pod koniec meczu były sytuacje, ale nie oddawaliśmy strzałów, a jak się strzałów nie oddaje, to bramki nie padają. Nie powiem, że zabrakło nam czasu, ale na pewno zabrakło zimnej głowy.
- To zwycięstwo odnieśliśmy w znacznie lepszym stylu niż wcześniejsze z Odrą Bytom Odrzański - stwierdził trener Pniówka, Kamil Rakoczy. - Dobrze grać zaczęliśmy już w środę w Goczałkowicach, ale tamten mecz nam się trochę nie ułożył. Z Miedzią zleżało nam na zwycięstwie, bo do tego momentu nie przegrała. Po analizie stwierdziliśmy, że to solidna drużyna, ale do pokonania. Mieliśmy plan i do 70 minuty był on idealnie realizowany. Miedź została zamknięta i mieliśmy mnóstwo sytuacji do strzelenia gola. Jako zespół zagraliśmy bardzo dobrze, ale tylko do momentu straty bramki.
Bogdan Nather
Pniówek 74 Pawłowice - Miedź II Legnica 2:1 (0:0)
1:0 - Hanzel, 48 min, 2:0 - Hanzel, 65 min, 2:1 - Kaczmar, 76 min
PNIÓWEK: Sip - Budzik, Płowucha, Sobierajewicz, Trąd (83. Ploch) - Weis (83. Kwaśniewski), Musioł, Krzemień, Lachendro (83. Piontek), Baranskyi (46. Hanzel) - Herman (86. Ciszewski) Trener Kamil RAKOCZY.
MIEDŹ: Chadała - Żarkowski, Diallo, Józefiak - Szymoniak (58. Kaczmar), Ciapa, Leończyk, Kaczemba (46. Krawczun), Poznański (68. Maliszewski) - Skrzypczak, Manikowski (68. Stępnik). Trener Marcin GARUCH.
Sędziował Radosław Krój (Brzesko). Widzów 200. Żółte kartki: Trąd, Weis - Manikowski.
