Pokażą jedność?

Legia pojechała do Erywania, żeby przełamać się i wygrać z rywalem, który także znajduje się w kryzysie.

Wahan Biczachczjan powraca do Armenii. Fot. Tomasz Jastrzębowski/Foto Olimpik/PressFocus

Warszawianie we wtorek wyruszyli w podróż do Erywania, stolicy Armenii. To właśnie tam zmierzą się z mistrzem kraju, FC Noah. To stosunkowo nowy klub na mapie europejskiego futbolu. Powstał w 2017 roku i dość szybko piął się po szczeblach rozgrywkowych. Właśnie dzięki temu, że zespół szybko się rozwija, w poprzednim sezonie mógł cieszyć się z pierwszego mistrzostwa kraju. Nie jest to jednak potentat w strefie UEFA, zresztą podobnie jak drużyna narodowa Armenii.

Noah to nie jest wielki zespół. Na co dzień gra na stadionie, który może pomieścić nieco ponad 3 tysiące kibiców. Tylko na ważne mecze, także na ten z Legią, klub korzysta z areny imienia Wezgena Sarkisjana, na której na co dzień swoje spotkania rozgrywa reprezentacja Armenii (niecałe 15 tysięcy krzesełek). Legia trafiła do miejsca, które przez futbolowych bogów jest traktowane po macoszemu. Armenia poza świetnym Henrichem Mchitarjanem (obecnie Inter, a wcześniej Borussia Dortmund, Manchester United, Arsenal i Roma) nie potrafiła wypromować na Zachód żadnego piłkarza, który mógłby grać w najlepszych klubach na świecie.

W Noah też nie ma gwiazd. Są tam za to piłkarze, którzy grali w Polsce, ale wielkiej kariery w naszym kraju nie zrobili. Są to Takuto Oshima (w Cracovii w latach 2022-24), Goncalo Silva (w Radomiaku 2021-22) oraz aktualnie kontuzjowany Goncalo Gregorio (w pierwszoligowym Zagłębiu Sosnowiec 2020-21).

W roku, kiedy Noah powstał, z Armenii wyprowadził się Wahan Biczachczjan. To najbardziej znany Ormianin grający w naszej ekstraklasie. W 2022 roku przeniósł się z MSK Żylina do Pogoni Szczecin, a od stycznia bieżącego roku jest zawodnikiem Legii. Dzięki temu powrócił do ojczyzny. – Bardzo się cieszę, że wróciłem do domu. To pierwszy raz w mojej karierze, gdy mierzę się z drużyną z Armenii. Jestem gotowy i wręcz nie mogę się doczekać tego spotkania. Noah to drużyna z dobrymi zawodnikami, grająca na wysokiej intensywności. Jest dobrze zorganizowana. Wiemy, że nie będzie łatwo – powiedział 26-letni reprezentant Armenii, grający dla warszawskiego zespołu.

Swoje słowa o tym, że łatwo nie będzie podkreślił stwierdzeniem, że oba zespoły są w kryzysie. Noah znajduje się na piątym miejscu w lidze i nie wygrał spotkania od 27 października. Z kolei Legia ostatnio znalazła się w strefie spadkowej ekstraklasy.

Czy więc przyszedł odpowiedni moment dla warszawian na przełamanie? Trener Inaki Astiz zdaje sobie sprawę z tego, że jego podopieczni są w dołku. – Nie jesteśmy w najlepszym momencie. Cały czas staram się szukać pomysłów. Wiemy, że jesteśmy w trudnej sytuacji. Na boisku musimy jednak pokazać jedność – stwierdził hiszpański szkoleniowiec. – Chcemy wygrywać w lidze i w europejskim pucharze. Nasz najbliższy rywal podobnie. Oglądaliśmy jego spotkania. Wiemy, że nie jest w najlepszej formie, ale indywidualnie to drużyna, która ma jakość. Mamy wiele informacji o Noah, ale najważniejsze będzie to, jak my się zaprezentujemy. Wolę skupiać się na swoim zespole i na tym, co możemy zrobić lepiej – dodał opiekun Legii.

Kacper Janoszka

5. KOLEJKA LIGI KONFERENCJI
Czwartek, 11 grudnia
◼ Noah - Legia Warszawa
Godz. 18.50 – Polsat Sport 1

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się