Podczas tych meczów musi być cisza
Rozmowa z Bartoszem Korusem, zawodnikiem Niezłomnych Zabrze w blind footballu
Mecz w blindfutbolu: Niezłomni Zabrze vs Warta Poznań. Fot. archiwum Bartosza Korusa
Blind football to pika nożna dla niewidomych i niedowidzących. Czy w Polsce się rozwija?
Jakie są zasady gry?
- Gra się specjalną brzęczącą piłką. Zawodnicy z pola noszą zaciemnione gogle, a o lokalizacji informują ich dźwięki, widzący bramkarz, jedyny taki zawodnik w zespole, oraz trenerzy. Drużyna składa się z czterech zawodników niewidomych, grających w goglach, oraz wspomnianego widzącego lub słabowidzącego bramkarza. Przy boisku znajdują się bandy, które uniemożliwiają wypadnięcie piłki. Kibice muszą oczywiście zachować ciszę, aby piłkarze słyszeli piłkę i tzw. nawigatorów, czyli trenera i bramkarza. Nawigowanie to informowanie na głos zawodników, gdzie znajduje się piłka. Czyli nawigator głównie... krzyczy (uśmiech). Zasady są takie, że bramkarz nie może nawigować napastników, a trener - obrońców. Mamy rzuty rożne, a bramki są trochę większe od tych w piłce ręcznej.
Czy Niezłomni to najlepszy klub na Górnym Śląsku?
- Rzekłbym: jedyny - obok Rekordu z Bielska-Białej. Trenujemy na hali MOSiR w Zabrzu. Obecnie raz w tygodniu, mamy trenera, który dojeżdża do nas z Wrocławia, byłego bramkarza Śląska w blind footballu. Jest nas około dziesięciorga, dziewczyny u nas też grają. Liga? Nie istnieje w potocznym rozumieniu tego słowa: spotykamy się na turniejach dwa, trzy razy w roku. To one rozstrzygają o mistrzostwie. Profitów z tego oczywiście nie mamy. Czasem z własnych pieniędzy organizujemy wyjazdy. Pomaga PFRON (Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych - dop. aut.) oraz Polski Związek Sportów Niepełnosprawnych "Start". Podczas turniejów opłacają nam hotele itp.
Macie kontakt z zagranicznymi rywalami?
- Wisła i Śląsk już uczestniczyły w europejskich turniejach. Grały w Czechach z Brnem, jeździły też na turnieje do Pragi. Jednocześnie Polska dołącza właśnie do European Blind Football League. Teraz polscy piłkarze mają rywalizować z przeciwnikami z Anglii, Belgii, Grecji, Niemiec i Włoch.
Marzenia?
- Po pierwsze: marzę o tym, żeby do naszej drużyny dołączyli jacyś młodzi zawodnicy, żeby nas wzmocnili. Prośba do niewidomych, którzy siedzą w domu i do ich rodzin: wesprzyjcie nas! Zapraszamy na treningi. Chcemy aktywizować chłopaków i dziewczyny, bo te, jak już mówiłem, w naszych drużynach - z wyjątkiem Wisły i Śląska - też są. Po drugie - jako drużyna nie posiadamy band, które generalnie są dość drogie. A ich posiadanie bardzo ułatwiłoby nam zarówno treningi, jak i grę. Szukamy więc sponsora. Tylko kilka zespołów w Polsce dysponują takimi bandami: Wisła, Śląsk, drużyna z Warszawy i od niedawna Rekord. Po trzecie: chciałbym, żeby kiedyś Niezłomni Zabrze stali się... Górnikiem Zabrze.
Rozmawiał Paweł Czado
Blind football, czyli piłka nożna niewidomych
Bartosz Korus, zawodnik Niezłomnych Zabrze. Fot. Paweł Czado
