POD SZATNIĄ

◾ Marcin LIJEWSKI ◾ Marcel JASTRZĘBSKI ◾ Kamil SYPRZAK ◾ Damian PRZYTUŁA ◾ Paweł PATEREK

Marcel Jastrzębski bronił wczoraj koncertowo. Fot. Adam Warżawa/PAP

◾  Marcin LIJEWSKI: - To była wojna! Przeszliśmy drogę z piekła do nieba i to kilka razy. Na końcu mamy remis, który na razie nic nam nie daje. Mieliśmy szanse, sytuacje sam na sam z bramkarzem i ich zmarnowanie boli, a także bardzo dużo kosztuje. Musimy włożyć wiele pracy, żeby stworzyć sobie dobre pozycje, więc nie możemy w ten sposób ich marnować. W obronie druga połowa była świetna i właśnie tak powinniśmy grać w każdym meczu, ale w ataku niewykorzystane okazje będą nas „zabijać”.

◾  Marcel JASTRZĘBSKI: - Po meczu z Niemcami na grę od pierwszego gwizdka zasłużył „Loczek” (Adam Morawski - przyp. red.), aczkolwiek ja też tutaj jestem i będę się bił o pierwszy skład. To jest jednak przyjacielska bitwa, bo obaj gramy do jednej bramki, obaj chcemy wygrywać i między słupkami stoi ten, któremu lepiej idzie, ten, który aktualnie jest w wyższej dyspozycji. Czesi często rzucali z drugiej linii, co stanowiło dla nas problem. Na szczęście kilka prób rywali udało mi się obronić i zremisowaliśmy w tym ciężkim dla nas meczu. Popełniliśmy w nim sporo błędów i pewnie dlatego był on taki ciężki. Potwierdziło się, że trafiliśmy do bardzo wyrównanej grupy i może się okazać, że o awansie do następnej fazy decydować będzie różnica bramek. Mam jednak nadzieję, że w niedzielę wygramy ze Szwajcarami i to my znajdziemy się w drugiej rundzie. Mecz z Czechami można ocenić pozytywnie, bo bardzo długo przyszło nam ich gonić, ale bardziej możemy czuć niedosyt, bo mieliśmy okazje do tego, by zamiast punktu mieć dwa.

◾  Kamil SYPRZAK: - Do zwycięstwa zabrakło niewiele, ale przez większość meczu goniliśmy wynik i dlatego uważam, że to dla nas wygrany punkt. Było to defensywne spotkanie, obie drużyny zagrały świetnie w obronie. Przed meczem ze Szwajcarią nie zmieniamy nastawienia. Przyjechaliśmy tu, żeby wygrywać. Mistrzostwa zaczęliśmy od porażki, teraz mamy remis, więc mam nadzieję, że w niedzielę będzie zwycięstwo.

◾  Damian PRZYTUŁA: - W pierwszym kwadransie bodaj 7 razy zgubiliśmy piłkę, a do przerwy naliczono nam aż 11 takich błędów. To dużo za dużo, żeby wygrać mecz na takim turnieju jak mistrzostwa świata. Z perspektywy całego spotkania możemy się cieszyć, że wyrwaliśmy ten punkt. Zdobyłem bramkę na 17:16 i usłyszałem jak trener Lijewski krzyknął „wreszcie”, ale w tym momencie nie poczułem żadnej ulgi, bo w konsekwencji zyskaliśmy tylko punkt, a naszym celem było zwycięstwo. Nie będę oceniał czy nasza grupa jest wyrównana, ale wiem, że jest mocna. Został nam mecz ze Szwajcarią, więc nie widzę innego scenariusza, jak wyjść na boisko i powalczyć o dwa punkty.

◾  Paweł PATEREK: - Graliśmy wolno, popełnialiśmy błędy i w całym meczu „pociągnęliśmy” może dwie kontry, choć raczej były to tak zwane ataki w drugie tempo, bo łatwej kontry nie mieliśmy. Do niewymuszonych błędów, których było naprawdę sporo, doszły nietrafione 100-procentrowe sytuacje; sami siebie wykończyliśmy... Nie jestem w stanie na gorąco powiedzieć, co było powodem naszej niemocy w ataku na początku spotkania. Może nie źle w nie weszliśmy, a Czesi twardo stali w obronie, zmuszając nas do błędów. To nas jednak nie usprawiedliwia, bo tych prostych piłek wyrzuciliśmy za dużo. Cała druga połowa to jedna, wielka frustracja, bo mieliśmy mnóstwo sytuacji, żeby rywali dogonić, przegonić i wygrać ten mecz, więc czujemy straszny niedosyt.

(mha) - źródło ZPRP, TVP Sport