POD NAPIĘCIEM

◼ 1. Do… czterech razy sztuka ◼ 2. Podłączają sobie tlen ◼ 3. Złapali zadyszkę

Marek Papszun jeszcze nie ma się z czego cieszyć – przed nim wiele pracy, żeby uniknąć degradacji. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus

1. Do… czterech razy sztuka ◼

Zelijko Sopić, Patryk Czubak, Igor Jovicević i teraz Aleksandar Vuković. Widzew Łódź udowadnia, że pieniądze w piłce nożnej to nie wszystko. Władze klubu zatrudniły już czwartego trenera w tym sezonie, który ma uratować sezon w ekstraklasie – Serb w takich warunkach sprawdził się zarówno w Legii jak i w Piaście. Łodzianie są na miejscu spadkowym, a debiut Vukovicia wcale nie będzie łatwy. Mistrzowie Polski z Poznania mają na koncie cztery zwycięstwa z rzędu w lidze i podrażnieni odpadnięciem z Pucharu Polski nie będą chcieli Widzewowi podarować prezentu z okazji przyjścia nowego szkoleniowca.

2. Podłączają sobie tlen

Dla legionistów każde spotkanie jest ważne, żeby zażegnać kryzys. Pozytywną wiadomością dla kibiców Wojskowych jest to, że ich drużyna w końcu zaczęła punktować. W ostatnich tygodniach nawet dała radę się przełamać i wygrała mecz z Wisłą Płock 2:1. I chociaż na razie te punkty nie dają wyjścia ze strefy spadkowej, to do osiągnięcia celu jest już bliżej niż dalej. Teraz jednak ekipa Marka Papszuna zmierzy się z potrzebującą punktów Cracovią, która nie wygrała od czterech spotkań, a ostatnio doznała porażki z Piastem w samej końcówce. W ekipie z Warszawy mają świadomość, że łatwo nie będzie, bo ostatnie dwa spotkania to zwycięstwa Pasów. Zatem rywalizacja zapowiada się bardzo ciekawie!

3. Złapali zadyszkę

Wisła Płock niespodziewanie zimę spędziła na pozycji lidera ekstraklasy. Zespół trenera Mariusza Misiury popisywał się przede wszystkim skuteczną grą w defensywie. Nafciarze stracili tylko 12 goli, ale potem... zapadli w sen zimowy, z którego wciąż nie mogą się wybudzić. I chociaż powrót do ligowego grania mieli fantastyczny, bo zwyciężyli 2:1 z Rakowem, to od tego czasu wyglądają słabo. Płocczanie przegrali cztery kolejne spotkania i osunęli się w tabeli aż na siódme miejsce. Niedawny lider ma problem ze zdobywaniem goli, ale przede wszystkim z większą łatwością niż wcześniej dopuszcza rywali pod swoją bramkę. Być może przyczyną jest strata najlepszego defensora w drużynie, czyli Andriasa Edmundssona. Z kolei trener Misiura kryzys tłumaczy przebudową kadry i potrzebą czasu. Oby go wystarczyło…

Miłosz Cebo

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się