POD NAPIĘCIEM
◼ 1. Po drugą wygraną ◼ 2. Przeciwko byłemu pracodawcy ◼ 3. Pójść za ciosem!
Marek Papszun musi udowodnić, że przenosiny do Legii były dobrą decyzją. Fot. Kacper Pacocha / Press Focus
1. Po drugą wygraną
Aleksandar Vuković nieźle rozpoczął pracę jako trener Widzewa Łódź. Przywitał się z nowym środowiskiem wygraną z Lechem Poznań 2:1. Jednak już tydzień później tylko zremisował z Arką Gdynia, choć przecież miało być łatwiej niż w rywalizacji z mistrzem Polski. Tym samym społeczność Widzewa wciąż nie jest pewna tego, na co stać zespół. Mecz z Górnikiem może być dobrym testem dla ekipy serbskiego szkoleniowca. Jeśli Widzew wygra, pokaże, że ma ambicje i cel, do którego dąży. Problem w tym, że Zabrzanie też muszą coś udowodnić kibicom. Przy Roosevelta nikt nie ma zamiaru zadowalać się jednym zwycięstwem (z Rakowem w minionej kolejce) na sześć ostatnich ligowych meczów. Górnik chce powrócić do walki w czołówce, a traci do niej… trzy punkty. Zwycięstwo z Widzewem może ugruntować pozycję na górze tabeli i dać kolejnego motywacyjnego kopa.
2. Przeciwko byłemu pracodawcy
Marek Papszun stanie naprzeciw piłkarzom, których prowadził do końca 2025 roku. Legia zmierzy się z Rakowem, więc dla szkoleniowca, który zmagał się z chorobą w trakcie tygodnia, jest to idealny moment na udowodnienie, że nie popełnił błędu, przenosząc się do stolicy. Na razie wciąż nie wyprowadził Warszawian ze strefy spadkowej. Na razie Legia nie stała się maszyną do zdobywania punktów. To jednak może się zmienić w mgnieniu oka. Motywacja szkoleniowca w rywalizacji z byłym pracodawcą z pewnością będzie ogromna. Co na to piłkarze Rakowa? Czy oni będą czuli chęć pokazania trenerowi, że nie powinien ich opuszczać? Jeśli tak, zadanie Papszuna będzie znacząco utrudnione. A gdyby Legia przegrała… Wówczas przerwę reprezentacyjną spędzałaby w strefie spadkowej, a to nigdy nie służy budowaniu dobrej atmosfery.
3. Pójść za ciosem!
W poprzednim tygodniu Wiśle Płock udało się przełamać złą serię. Po pięciu przegranych spotkaniach w końcu wygrała z Cracovią (2:1). W mediach już powoli pojawiały się głosy, że Nafciarze przymierzają się do zwolnienia Mariusza Misiury. Na razie jednak trener ma się dobrze, podobnie zresztą jak jego zespół, który nie stracił wiele punktów do czołówki i nadal jest bliski gry w europejskich pucharach. Teraz jednak nie może osiąść na laurach i zadowolić się jednym zwycięstwem. Wisła musi pójść za ciosem, ale w sobotę zagra z Jagiellonią Białystok, która też przełamała się po serii słabszych wyników i w zaległym meczu wygrała z GKS-em Katowice (2:1). Na Podlasiu będziemy więc świadkami rywalizacji o to, kto lepiej wykorzysta dobrą chwilę, kto ruszy z kopyta i pokaże reszcie, że gorszy moment już minął.
(kaj)
