Pod kontrolą
Trener Lubomir Travica nie jest cudotwórcą, więc trzeba cierpliwie poczekać na skuteczną grę i zwycięstwa zespołu spod Jasnej Góry.
Linus Weber, atakujący Projektu, imponuje skuteczną grą. Fot. Piotr Matusewicz/Press Focus
Kibice częstochowskiego zespołu mogą się poczuć zawiedzeni - roszada na stanowisku trenera nie podziałała kojąco na zespół. Ale też doświadczony trener Lubomir Travica nie jest cudotwórcą, choć widać postęp w grze. To jednak nie przełożyło się na wynik spotkania z PGE Projektem Warszawa. Kolejna porażka 0:3 jest bolesna dla siatkarzy spod Jasnej Góry. Tyle że jest promyk nadziei na lepsze jutro.
Trudno marzyć o wygranej, gdy zespół dysponuje zaledwie jedną „strzelbą”. Patrik Indra, atakujący gospodarzy, seryjnie punktował i był mocno eksploatowany przez rozgrywającego Luciano De Cecco. Dwaj pozostali skrzydłowi, Bartłomiej Lipiński oraz Milad Ebadipour, byli zupełnie niewidoczni. Zmiennik tego pierwszego Jakub Kiedos też niewiele wniósł do ofensywy, ponadto regularnie ma kłopoty z przyjęciem. Natomiast nieźle spisujący się środkowi nie byli w stanie odwrócić losów meczu.
Zespół ze stolicy dysponuje zdecydowanie większym potencjałem; na każdej pozycji ma reprezentantów Polski, Francji czy Niemiec. Trudno się dziwić, że przyjezdni w kluczowych momentach mieli wynik pod kontrolą. Początki każdej odsłony należały do gospodarzy, ale potem inicjatywę przejmowali siatkarze ze stolicy i uzyskiwali przewagę.
W pierwszej odsłonie była iskierka nadziei na wygraną gospodarzy. Po bloku doprowadzili do stanu 22:23, ale chwilę potem Ebadipour po ataku posłał piłkę w aut. Z kolei 19-letni Kiedos nie wytrzymał napięcia i zepsuł serwis. W tych okolicznościach gospodarze przegrali do 23.
Kolejny set znów zaczął się od prowadzenia częstochowian, tym razem 3:0, ale potem gra się wyrównała. Od wyniku 11:11 goście systematycznie powiększali przewagę. Górowali w ofensywie i gospodarze ani przez moment nie potrafili powstrzymać Linusa Webera, Bartosza Bednorza czy Kevina Tillie. Swoje dokładali też środkowi, Jakub Kochanowski i Karol Kłos. Ten ostatni najwyraźniej odzyskał radość z gry.
W trzecim secie miejscowi podjęli wyzwanie i doprowadzili do wyrównanej końcówki. Przy remisie 20:20 z parkietu powiało grozą, bowiem upadł libero gości Damian Wojtaszek i musiał skorzystać z pomocy medycznej. Na szczęście nic groźnego się nie stało.O wygranej PGE Projektu zadecydowały dwie udane akcje. Najpierw atakiem popisał się Kłos, a chwilę później punkt asem serwisowym zdobył Tillie.
◼ Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa - PGE Projekt Warszawa 0:3 (23:25, 17:25, 23:25)
CZĘSTOCHOWA: De Cecco (3), Lipiński (4), Popiela (6), Indra (23), Ebadipour (11), Adamczyk, Makoś (libero) oraz Jeanlys (1), Kiedos (4), Kowalski. Trener Lubomir TRAVICA.
WARSZAWA: Firlej (1), Tillie (13), Kochanowski (10), Weber (10), Bednorz (9), Kłos (10), Wojtaszek (libero) oraz Kozłowski, Gomułka, Firszt. Trener Tommi TIILIKAINEN.
Sędziowali: Paweł Morawski (Poznań) i Mateusz Broński (Murowana Goślina). Widzów 2500.
Przebieg meczu
I: 10:8, 15:14, 19:20, 23:25.
II: 9:10, 12:15, 15:20, 17:25.
III: 8:10, 13:15, 18:20, 23:25.
Bohater – Linus WEBER.
(sow)
