Pod dyktando Leona
Bogdanka LUK Lublin z kolejnym sukcesem. Po zdobyciu Pucharu Challenge i mistrzostwa Polski przyszedł czas na Superpuchar.
Wilfredo Leon pokazał, że niewielu jest na świecie siatkarzy, którzy atakują tak mocno jak on. Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz
AL-KO SUPERPUCHAR MĘŻCZYZN
Faworytem starcia z JSW Jastrzębskim Węglem był zespół z Lublina. Latem ekipa z Górnego Śląska przeszła bowiem przebudowę. Straciła większość gwiazd, reprezentantów Polski, Jakuba Popiwczaka, Tomasza Fornala i Norberta Hubera oraz Francuza Timothee Carle. W Bogdance LUK zdecydowano się z kolei na stabilizację. I właśnie na to zwrócił uwagę Andrzej Kowal, nowy trener JSW Jastrzębskiego Węgla. – Bogdanka LUK ma stabilną kadrę. U nas było natomiast więcej zmian. Potrzebujemy czasu na poznanie się i dotarcie – mówił szkoleniowiec. – Ale to jeden mecz. Musimy wyjść, zagrać najlepiej jak potrafimy w tym momencie i zobaczymy co się stanie – dodawał z optymizmem.
Jastrzębianie zaskoczyli swoją postawą. Od pierwszej piłki grali bardzo twardo. W niczym nie ustępowali mistrzom Polski. Obie ekipy miały atuty. Po stronie Bogdanki LUK-u to był przede wszystkim Wilfredo Leon. Reprezentant Polski pokazał wszystkie walory, z których jest znany. Bombardował z pola serwisowego i potężnie atakował, rozbijając nawet potrójny blok rywali. Po jego efektownych i piekielnie mocnych atakach nie było co zbierać. Dobrze prezentował się też Aleks Grozdanow. Bułgar po wywalczeniu wicemistrzostwa świata wszedł na wyższy poziom. Gra dojrzale, nie podpala się i świetnie czyta grę. Lublinianie mieli też ogromną przewagę w bloku. Tym elementem zdobyli aż 11 punktów.
Odpowiedzią JSW Jastrzębskiego Węgla na grę Leona i jego kolegów byli Anton Brehme i Nicolas Szerszeń. Współpraca tego pierwszego z rozgrywającym Benjaminem Toniuttim od początku sezonu układa się wręcz perfekcyjnie. Na środku siatki rzadko się mylił. Szerszeń z kolei szalał na skrzydłach, raz za razem wywołując u fanów Bogdanki LUK-u grymas niezadowolenia.
Dwa pierwsze sety rozstrzygnęły się po grze na przewagi. Pierwszy skończył się niespodziewanie. Gra była twarda, a tu nagle Łukasz Kaczmarek wpadł w pojedynczy blok Marcina Komendy, a po chwili McCarthy popisał się asem serwisowym, choć posłał lekką i wydawało się łatwą zagrywkę. W drugim secie jastrzębianie już wytrzymali presję i zmusili Leona do błędu. Nie poszli jednak za ciosem. Kolejny set oddali bowiem bez walki i dopiero w czwartym ponownie podjęli rękawicę. O mało nie doprowadzili do tie-breaka. Prowadzili 19:16, ale w końcówce nie zatrzymali jednak Leona i przede wszystkim Kewina Sasaka.
Dla Bogdanki LUK to pierwszy w historii Superpuchar.
(mic)
◼ BODGANKA LUK LUBLIN – JSW JASTRZĘBSKI WĘGIEL 3:1 (28:26, 25:27, 25:16, 27:25)
LUBLIN: Komenda (4), Leon (27), Grozdanow (12), Sasak (16), Henno (11), McCarthy (3), Hoss (libero) oraz Gyimah (4), Malinowski, Wachnik (3). Trener Stephane ANTIGA.
JASTRZĘBIE: Toniutti (2), Szerszeń (22), Brehme (10), Kaczmarek (15), Gierżot (4), Usowicz (2), Jurczyk (libero) oraz Tuaniga, Zaleszczyk (5), Kufka, Kujundzić (6), Lorenc (1). Trener Andrzej KOWAL.
Sędziowali: Paweł Burkiewicz (Kraków) i Maciej Twardowski (Radom). Widzów 6650.
Przebieg meczu
I: 9:10, 15:13, 20:18, 24:25, 28:26.
II: 6:10, 13:15, 19:20, 24:25, 25:27.
III: 10:7, 15:9, 20:12, 25:16.
IV: 10:8, 13:15, 20:19, 25:24, 27:25.
Bohater – Wilfredo LEON.
