Początek nowej epoki
Karol Bielecki wraca do piłki ręcznej. Według doniesień medialnych, ikona handballu ma zostać prezesem mistrzów Polski!
Czy w roli prezesa kieleckiego klubu Karol Bielecki będzie równie skuteczny jak na parkiecie? Fot. Adam Starszyński/PressFocus
INDUSTRIA KIELCE
W Kielcach zakończyła się pewna epoka. Po 12 latach z prowadzenia zespołu zrezygnował legendarny Tałant Dujszebajew. Pod koniec kwietnia zastąpił go Krzysztof Lijewski, dotychczasowy asystent Kirgiza z hiszpańskim obywatelstwem, który poprowadził drużynę do 21. tytułu mistrza Polski. Po zakończeniu sezonu z zespołem pożegnali się także synowie Dujszebajewa, Alex i Daniel, rozgrywający stanowiący w ostatnich latach o sile zespołu, a także bramkarze Klemen Ferlin i Bekir Cordalija, obrotowy Łukasz Rogulski oraz rozgrywający Jorge Maqueda.
Propozycja nie do odrzucenia
Najważniejszą jednak informacją letniego okresu przygotowawczego, jeszcze oficjalnie nie potwierdzoną przez klub, ale już bardzo mocno rozpowszechnioną, jest ta, że nowym prezesem spółki Iskra Kielce SA, prowadzącej drużynę Industrii, ma zostać Karol Bielecki. Legenda Vive Kielce wraca więc do klubu, a swoim doświadczeniem i kontaktami ma wspomóc aktualnych mistrzów Polski. Paweł Papaj, który obecnie pełni obowiązki prezesa, ma pozostać w zarządzie klubu jako wiceprezes.
O bardzo istotnych zmianach kadrowych w gronie działaczy poinformowały już wszystkie kieleckie media. Z klubu odszedł Michał Jurecki, znakomity ongiś reprezentacyjny rozgrywający z epoki „Orłów Wenty”, medalista mistrzostw świata, pełniący funkcję dyrektora sportowego. Po zaledwie trzech miesiącach z klubem rozstał się Konrad Czajkowski, który był w składzie zarządu.
Według informacji kieleckiego „Echa Dnia”, w ostatnich tygodniach właściciel klubu, którym od trzech lat jest Świętokrzyska Grupa Przemysłowa Industria, złożył propozycję Karolowi Bieleckiemu, żeby wrócił do piłki ręcznej i stanął na czele zarządu. Po kilku spotkaniach i rozmowach jeden z najlepszych i najbardziej utytułowanych szczypiornistów w historii podobno wyraził zgodę na objęcie sterów klubu. Zarząd zostanie rozszerzony o jeszcze jedną osobę, którą ma być Jakub Malke, menedżer sportowy, związany do tej pory z siatkówką.
Niezmiennie walka o złoto
Tymczasem w najbliższą sobotę wyjazdowym meczem z MKS-em Kalisz mistrzowie kraju rozpoczną kolejny sezon LOTTO Superligi. Po odejściu trenera Dujszebajewa i kluczowych graczy trener Krzysztof Lijewski musi stawić czoło pladze kontuzji, jednak cele klubu niezmiennie pozostają najwyższe, choć w minioną sobotę w Łodzi w rywalizacji o krajowy Superpuchar Kielczanie musieli uznać wyższość odwiecznego rywala - Orlen Wisły Płock - przegrywając 24:27.
Przed „Lijkiem” stoi ogromne wyzwanie przebudowy i zintegrowania zespołu, do którego dołączyło sześciu nowych graczy: bramkarze Dejan Milosavljev i Kacper Kaleta, rozgrywający Kirył Rabczyński, Milorad Bakić, Luka Klarica i Julien Bos, a z wypożyczenia wrócił skrzydłowy lub prawy rozgrywający Faruk Yusuf. - Wiem, jak duże są oczekiwania, jak duża jest presja, ale nie boję się ich. Mam plan na tę drużynę i jej wizję. Wiem, jak chcę, żeby wyglądała – zapewnił Lijewski. Podkreślił przy tym, że uczy się każdego dnia. - Doświadczenia się nie kupi. Nabywa się je poprzez codzienną pracę, ucząc się zarówno na zwycięstwach, jak i na porażkach – przyznał medalista mistrzostw świata.
Plaga kontuzji
Największym zmartwieniem kieleckiego sztabu szkoleniowego jest obecnie szybkie wdrożenie nowych graczy. - Chciałbym, żeby jak najszybciej poznali kulturę gry, poznali timing, kolegów, żebyśmy jak najszybciej wszyscy myśleli, jak jedna osoba – tłumaczył strategię trener obrońców tytułu.
Zadanie to jest o tyle trudniejsze, że kilku jego podopiecznych zmaga się z kontuzjami. Wykluczeni z gry są obecnie Bakić (po zabiegu dłoni), Arkadiusz Moryto (po operacji barku), Szymon Sićko (po powtórnej operacji kolana) i Michał Olejniczak (po zabiegu kolana), a z urazami zmagają się Piotr Jędraszczyk (żebra) oraz wspomniany Klarica, który powoli wraca do sprawności po marcowej operacji kręgosłupa. - Na pewno nie mam zbyt komfortowych warunków pracy. W ostatnich tygodniach wypadło mi kilku zawodników i to kluczowych – skomentował Lijewski, który jednak nie zamierza szukać wymówek. - Musimy grać tymi, których mamy. Pech jednego zawodnika to potencjalne szczęście jego konkurenta z pozycji – zaznaczył trener Industrii.
Atutem kieleckiego zespołu ma być teraz wszechstronność zawodników w ataku i obronie oraz brak przepisu o limitach polskich graczy, co znacznie ułatwi rotację.
Zbigniew Cieńciała
Równie dobrze kopał piłkę
Karol Bielecki urodził się 23 stycznia 1982 r. w Sandomierzu. Jest jednym z najlepszych zawodników w historii polskiej piłki ręcznej. Jest wychowankiem Wisły Sandomierz, choć zaczynał jako obiecujący... piłkarz nożny Siarki Tarnobrzeg. Naturalne warunki do piłki ręcznej dostrzegł w nim Ryszard Kiliański, trener Wisły, który namówił Karola do uprawiania tej dyscypliny. W zespole ze stolicy regionu świętokrzyskiego grał przez 11 lat (1999-2004 i 2012-18), zaliczając 211 meczów i 910 bramek.
W 2004 roku - za 200 tysięcy euro - przeniósł się do niemieckiego SC Magdeburg, z którym w 2007 roku zdobył Puchar EHF. Potem trafił do innego niemieckiego klubu, Rhein-Neckar Loewen. W 2012 roku wrócił do Kielc. Z PGE Vive wywalczył 7 tytułów mistrza Polski i trzy medale Ligi Mistrzów; w 2016 roku triumfował w LM, odnosząc największy sukces w historii klubowej polskiej piłki ręcznej. Z reprezentacją Polski (256 meczów/962 bramki) został wicemistrzem świata (2007) i zdobył dwa brązowe medale (2009, 2015). Na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro (2016) był królem strzelców oraz chorążym reprezentacji Polski.
11 czerwca 2010 roku, w 10 minucie towarzyskiego meczu z Chorwacją w Kielcach, Bielecki został przypadkowo trafiony kciukiem w lewe oko przez Josipa Valcicia. Mimo dwóch operacji oka nie udało się uratować. Po tym wydarzeniu Bielecki grał jeszcze przez 8 lat w specjalnych okularach. 20 maja 2018 roku oficjalnie ogłosił zakończenie kariery.
„Kola”, bo taką ksywkę nosi od dziecka, ma żonę Aleksandrę, córkę Hannę i syna Aleksandra, który trenuje koszykówkę w UJK Kielce. Bielecki jest biznesmenem. Prowadzi firmę produkującą pojemniki i opakowania z tworzyw sztucznych.
CZY WIESZ, ŻE...
Zaczynający się w piątek sezon będzie ostatnim dla Theo Monara w barwach Industrii. Zawodnik swoją karierę kontynuował będzie w Bundeslidze, a konkretnie w Fuchse Berlin. Francuz barw kieleckiego klubu broni od 2024 roku. Obrotowy jest wychowankiem francuskiego HBC Nantes, skąd trafił do Żółto-biało-niebieskich, zdobywając wicemistrzostwo, mistrzostwo, a także Puchar Polski. Jest regularnie powoływany do reprezentacji. Po zakończeniu poprzedniego sezonu 25-latek poinformował władze klubu, że wypełni kontrakt, ale będzie to jego ostatni rok w barwach Industrii. Zapewnił jednocześnie, że będzie profesjonalnie podchodził do obowiązków, zadeklarował pełne zaangażowanie oraz chęć osiągnięcia kolejnych sukcesów.
