Po ptokach?
PAOK wygrywał z Łudogorcem 2:1, a ostatecznie zremisował 3:3.
Tomasz Kędziora (z prawej) to stały bywalec w europejskich pucharach. Fot. PAP / EPA
LIGA EUROPY
Tomasz Kędziora to piłkarz, który doskonale zna smak europejskich pucharów. Po raz pierwszy na międzynarodowej arenie zaprezentował się w sezonie 2015/16, gdy z Lechem Poznań awansował do Ligi Europy. Później regularnie grał na z Dynamem Kijów w tych rozgrywkach, ale także w Lidze Mistrzów. Przeżył też ciekawe mecze, bo w 2019 roku w 1/8 finału Ligi Europy zagrał z Chelsea (przegrał 0:8 w dwumeczu). Z kolei gdy w sezonie 2023/24 przeniósł się do PAOK-u, także co roku gra w europejskich pucharach. Najdalej z tym zespołem dotarł do ćwierćfinału Ligi Konferencji w rozgrywkach 2023/24 i został wyeliminowany przez Club Brugge (wówczas w belgijskiej drużynie występował Michał Skóraś). W poprzednim sezonie PAOK dotarł natomiast do play offu, w którym przegrał dwumecz z FCSB. Jeśli jednak Kędziora i jego koledzy myśleli o tym, żeby w trwających zmaganiach po raz kolejny zagrać więcej meczów niż osiem w fazie ligowej, może się okazać, że na spełnienie tego marzenia może być już za późno. Wczoraj ekipa z Salonik wygrywała już 2:1 z Łudogorcem, miała rywala na widelcu, a ostatecznie zremisowała 3:3. Polak rozegrał cały mecz.
Na razie PAOK wciąż znajduje się w strefie gwarantującej grę w play offie, ale przed nim niezwykle trudne mecze w styczniu z Betisem oraz Olympique’m Lyon – zespołami, które są w całkiem niezłej formie. Prawdopodobne jest więc to, że grecki zespół dowodzony od 2021 roku przez Razvana Lucescu nie zdobędzie już punktów. W takim scenariuszu PAOK zakończy fazę ligową z dziewięcioma „oczkami”, a zespoły z takim wynikiem w poprzednim sezonie znalazły się na 27. i 28. miejscu.
(kaj)
