Planuję wrócić na Maltę
Rozmowa z bramkarzem Marcelem Zapytowskim, który w sezonie 2023-24 grał w maltańskim klubie
Z polskich boisk Marcel Zapytowski kojarzony jest przede wszystkim z Koroną Kielce. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
Na Malcie porażka 2:3 z Polską po walce to niemal jak zwycięstwo?
– Chyba niekoniecznie, bo mają jednak zero punktów. Na pewno był to jednak dobry mecz w ich wykonaniu. Wydaje mi się, że mogli więcej z niego wyciągnąć, byli blisko osiągnięcia historycznego wyniku. Z samej gry mogą być dumni, koniec końców pewnie byli po takim spotkaniu w jakimś sensie zadowoleni.
W zasadzie dokonali historycznej rzeczy. Nigdy wcześniej nie strzelili Polsce gola, a tym razem aż dwa.
– Pod tym względem na pewno. W ogóle to był po prostu dobry mecz do oglądania. Oba zespoły chciały grać ofensywnie. Przyznam, że nie nudziłem się w czasie tego spotkania. Kibic na stadionie dostał z pewnością dużo radości, oglądając takie widowisko.
Nasza reprezentacja tak zmobilizowała Maltańczyków? Sektory gospodarzy były dość szczelnie wypełnione.
– Już wcześniej dochodziły mnie głosy, że jest duże zainteresowanie tym meczem. Polaków przyleciało również bardzo wielu, bardzo przyjemnie wyglądało to w obrazku. Koledzy z Malty pisali mi, że mamy niesamowitych kibiców, byli tym zachwyceni.
Jak pan wspomina ten czas na Malcie w drużynie Birkirkary? Cała wyspa żyje futbolem?
– Na pewno bardzo fajnie się tam mieszkało. Malta mi się podobała jako miejsce do życia. Zainteresowanie piłką jest bardzo duże, kibiców wspierających swoje kluby nie brakuje. Można powiedzieć, że ludzie żyją piłką, w zasadzie każdy jest przypisany do jakiejś drużyny. Kogo się nie spotka, to komuś kibicuje, na pewno można to odczuć.
Gdzieś przeczytałem, że na całej wyspie są jednak tylko trzy stadiony.
– Boisk do treningu jest więcej, natomiast są dokładnie cztery stadiony dopuszczone do rozgrywek ligowych. Wszystkie mecze ligowe rozgrywane są tylko na tych czterech obiektach.
Ta liga nie może być chyba taka słaba, skoro Hamrun Spartans dostali się do Ligi Konferencji. Z Jagiellonią przegrali tylko 0:1.
– Na pewno nie jest słaba. Na Malcie są drużyny, które potrafią grać w piłkę. Przychodzą tam też coraz lepsi zawodnicy. Powiedziałbym, że to jest solidna liga, szczególnie jeśli spojrzymy na te najlepsze drużyny. Według mnie są w stanie powalczyć w Lidze Konferencji.
Kto finansuje piłkę na Malcie? To schemat podobny do tego z Cypru, gdzie jest duży dopływ gotówki z tajemniczych źródeł z zewnątrz?
– Powiedziałbym raczej, że na Malcie jest bardziej wewnętrzne finansowanie. Są pasjonaci, którzy inwestują swoje środki w futbol. To są raczej prywatne środki miejscowych biznesmenów.
Jakie największe różnice w porównaniu z Polską zapamiętał pan z tamtego okresu?
– Na pewno to, że jest tam bardzo słonecznie. Malta jest jednym z najbardziej nasłonecznionych krajów w Europie. Słońce świecące w zasadzie cały czas, co robi niesamowite wrażenie. Co jeszcze? Mało jest terenów trawiastych, prawie w ogóle nie ma lasów, tylko jedna wielka skała. Na pewno rzuca się w oczy również duża gęstość zaludnienia. Bardzo wielu ludzi mieszka na stosunkowo małej wyspie.
Lubi pan tam wracać?
– Jak najbardziej! Powiedziałbym, że nawet bardzo lubię i nawet niedługo mam plan tam wrócić znowu.
Szykuje się jakiś transfer?
- Na razie na wakacje (śmiech).
Rozmawiał Mariusz Rajek
