Pistons za burtą!
Sensacja w Detroit - Kawalerzyści wyeliminowali faworytów!
W hali w Detroit nie brakowało kibiców Cavaliers. Fot. Facebook Cleveland Cavaliers
Rozstawieni z jedynką na Wschodzie Detroit Pistons za burtą rozgrywek! W siódmym meczu półfinałów faworytów wyeliminowali Kawalerzyści.
Spotkanie w Little Caesars Arena w Detroit było widowiskiem jednostronnym, goście dominowali od początku do końca. w połowie przewaga Cavs wynosiła 17 oczek (64:47), a po przerwie różnica miedzy zespołami sięgnęła nawet 35 punktów! - Ten mecz był do bani. Graliśmy u siebie, chcieliśmy odnieść to zwycięstwo dla naszych kibiców. To przypomniało mi zeszły rok i przegraną na własnym parkiecie. To nie jest miłe uczucie — powiedział Cade Cunningham (13 punktów, 0/7 za trzy), który zdobył o 16 punktów mniej niż wynosiła jego średnia w play offie.
Kawalerzystów do sukcesu poprowadzili liderzy zespołu - Donovan Mitchell zdobył 26 punktów, Jarrett Allen i Sam Merrill dorzucili po 23, a Evan Mobley zanotował 21 punktów i 12 zbiórek. - Kiedy gramy z odpowiednią intensywnością i siłą, to jest klucz. Przy naszym talencie, gdy narzucamy fizyczność po obu stronach parkietu, jesteśmy naprawdę trudni do pokonania - komentował trener Cleveland Kenny Atkinson.
Detroit zostało zdominowane w polu pomalowanym (punkty z trumny: 58-34 dla Cleveland) i trafiło zaledwie 35,3 procent swoich rzutów z gry, przy 50,6 proc. skuteczności Cleveland.
Cavaliers awansowali do finału konferencji po raz pierwszy od 2018 roku i dziewiąty w historii klubu. To ich najdalszy awans w fazie play off od czasu ostatniego sezonu LeBrona Jamesa w tej organizacji.
W finale Konferencji Wschodniej na Kawalerzystów czekali Knicks. Pierwszy mecz tej serii już w nocy z wtorku na środę.
Tymczasem liga przyznała jedną ze swoich najważniejszych nagród - Shai Gilgeous-Alexander został wybrany MVP sezonu zasadniczego. Dla lidera Oklahoma City to drugie z rzędu takie wyróżnienie. Triumf pochodzącego z Kanady SGA oznacza, że po raz ósmy z rzędu nagroda MVP NBA trafia do zawodnika urodzonego poza granicami USA.
Gilgeous-Alexander został 18. zawodnikiem, który zdobył co najmniej dwie nagrody MVP, i 14., który dokonał tego rok po roku. - To, kim jest, nigdy się nie zmieniło. Myślę, że po prostu dopracował szczegóły w swojej grze, przywództwie i perspektywie, tak jak każdy inny zawodnik, który wchodzi w swój najlepszy wiek - powiedział trener Thunder, Mark Daigneault.
SGA, który w tym sezonie zgarnął również statuetkę dla najlepszego zawodnika w końcówkach (Clutch Player of the Year), notował średnio imponujące 31,1 pkt na mecz i poprowadził mistrzów NBA do kolejnych finałów Konferencji Zachodniej. - Dwa tytuły smakują całkiem słodko - powiedział po zdobyciu tytułu Gilgeous-Alexander. - Ale mamy jeszcze mnóstwo pracy do wykonania. Koszykówka to oczywiście sport zespołowy. Wszystkie statystyki, wszystkie laury, wszystko, co robię na parkiecie... Gdybyśmy wygrali dziesięć meczów w sezonie, w ogóle nie byłoby mnie w tej dyskusji.
Zawodnicy z zagranicy zajęli wszystkie trzy miejsca na podium w głosowaniu na MVP piąty sezon z rzędu - pozostałymi finalistami w tym roku byli Nikola Jokić (Denver) oraz gwiazda San Antonio, francuski środkowy Victor Wembanyama.
Wynik. Detroit- Cleveland 94:125 (3-4, awans Cleveland).
(pp)
