Pirytowy but
WYMIANA KOSZULEK - Wojciech Kuczok
Za to nowa fala filmu rumuńskiego święci trumfy na europejskich festiwalach od czasu Złotej Palmy dla Cristiana Mungiu w 2007. Wśród reżyserów tego nurtu mam swojego ulubieńca - jest nim Radu Jude, w którego ostatnim dziele o rozwlekłym tytule („Nie obiecujcie sobie zbyt wiele po końcu świata”) już w pierwszych minutach ustami jednego z epizodystów wspomina się przypadek Rodiona Camataru. To człowiek, który niechcący i z niejakim opóźnieniem zrewolucjonizował zasady przyznawania jednego z najcenniejszych futbolowych trofeów. To jest dopiero materiał na wielki film!
O kabarecie lizbońskim, w którym w ubiegły wtorek główne role zagrali bramkarze, napisali już wszyscy, więc ja się powstrzymam. Wspomnę tylko, że ile by Szczęsny nie nabroił, Barcelona z nim w składzie zawsze wygrywa - najwyraźniej nazwisko zobowiązuje. Ale wynik 4:5 jest niecodzienny, przeszperałem w szwankującej pamięci i przypomniało mi się coś z zupełniej innej beczki. 18.06.1987 w lidze rumuńskiej Sportul Studentesc Bukareszt pokonał w takim stosunku stołeczne Dinamo. Nikogo by to dzisiaj nie obeszło, gdyby nie diabeł tkwiący w szczegółach. Otóż wszystkie bramki dla przegranej drużyny strzelił w tym meczu Rodion Camataru. To też się zdarza, Camataru był wtedy najlepszym strzelcem ligi rumuńskiej, Dinamo zresztą słynęło z wyborowych snajperów, aż czterokrotnie jego zawodnicy zdobywali statuetkę dla najlepszego strzelca Europy (Dudu Gheorgescu w latach 70., Camataru i Dorin Mateut w 80.).
I tu zaczyna się pojawiać truchło pogrzebanego psa. W maju 1987 pewnym krokiem zmierzał po Złotego Buta Toni Polster, który zakończył rozgrywki ligi austriackiej z dorobkiem 39 goli. W tym samym czasie Camataru myślał już tylko o dograniu kolejnego przegranego sezonu w lidze rumuńskiej - Dinamo miało już nieodrabialną stratę do Steauy, a bohater tego felietonu miał na koncie 20 goli, zbyt skromnych w skali europejskiej, by śnić o złotym obuwiu. I nagle w sześciu ostatnich meczach o pietruszkę rumuński snajper dokonał wyczynu kosmicznego: zdobył 20 z 21 goli Dinama i ostatecznie sięgnął po trofeum. Żeby było ciekawiej, tylko jeden z tych meczów był zwycięski. Niestety, nie ma materiałów tv z tamtych meczów, a chciałoby się zobaczyć te cuda, zwłaszcza że tylko jednego gola spośród tej dwudziestki Camataru strzelił z karnego. Najwyraźniej obrońcy rywali rozstępowali się przed nim jak Morze Czerwone przed Mojżeszem.
Sprawa śmierdziała na tysiąc kilometrów, zwłaszcza że liga rumuńska w tamtym czasie była przeżarta korupcją i stanowiła grę pozorów. Tytuły mistrzowskie były zarezerwowane dla wojskowej Steauy (dzisiaj FCSB), a milicyjne Dinamo, związane z Securitate, musiało się zadowalać niższym miejscem na podium. Steaua była klubem Valentina Ceasusescu, syna Nicolae, a Dinamem rządził szef rumuńskiej ubecji, złowrogi Tudor Postelnicu. Porażka Steauy mogłaby rozgniewać geniusza Karpat, dlatego zwyczajnie bano się z nią wygrywać, stołeczna ekipa zdołała w tamtym czasie wyśrubować serię… 104 meczów bez porażki! Nikt nie chciał się narazić rodzinie dyktatora. Kiedy w finale Pucharu Rumunii w 1988 sędziowie ośmielili się w końcówce meczu nie uznać dla Steauy bramki zdobytej z ewidentnego spalonego, Ceausescu junior wtargnął na boisko i nakazał zejść swoim piłkarzom do szatni. Następnego dnia ogłoszono, że bramka została zdobyta prawidłowo, wręczono puchar dla Steauy, sędziowie zostali wykluczeni i zajęły się nimi „odpowiednie służby”. W 1987 Steaua wygrała swój puchar 1:0, a będący w historycznym gazie Camataru ledwie parę razy zdołał dotknąć piłkę. Po latach wyszło na jaw, że Dinamo miało taki układ z rywalami ligowymi - gole dla Camataru za punkty dla was. Na szczytach władzy zadecydowano, że Rumun ma przywdziać Złotego Buta, a przeciwnicy mają mu w tym pomagać - w nagrodę Dinamo z nimi przegra. Tyle że Camataru nie wiedział o tym układzie i przeżywał wiosnę swojego życia przekonany, że obudził się w nim snajperski geniusz.
Po 20 latach UEFA przyznała statuetkę także Polsterowi, a kiedy po dwóch latach podobny numer wykręcił pomocnik Dinama Dorin Mateut (43 gole w 34 meczach), zaczęto się zastanawiać nad zmianą regulaminu. Ostatecznie dopiero 1997 wprowadzono system przeliczania wartości bramek w zależności od poziomu ligi, w efekcie jest praktycznie niemożliwe, żeby tę nagrodę dostał ktoś spoza lig TOP 5 (po raz ostatni uczynił to Henrik Larsson, jeszcze jako zawodnik Celtiku w 2001 roku). Lionel Messi i Cristiano Ronaldo podzielili między siebie 10statuetek, poza nimi nikt nie zdobył Złotego Buta więcej niż dwukrotnie - na najniższy stopień podium wciąż ma szansę wskoczyć Robert Lewandowski. W bieżącym sezonie nikt nie odjechał reszcie stawki, w grze o tytuł jest całkiem pokaźna grupa napastników, którym na razie przewodzi Mohamed Salah, a „Lewy” traci do niego zaledwie dwa gole/punkty.
Mohamed Salah przewodzi stawce napastników w Europie, ale konkurencję ma sporą... Fot. IMAGO/PressFocus
