Piłkarze z odzysku
Jirzi Piroch okazał się największym wygranym Odry w meczu otwarcia rundy wiosennej.
Opolanie lepsi od Pogoni. Z nr 32 napastnik Michał Feliks. Fot. Mateusz Porzucek/Pressfocus.pl
Start rundy zawsze stanowi zagadkę. W dodatku wtedy, kiedy spotykają się dwie drużyny sąsiadujące ze sobą w tabeli, ale mające za sobą zupełnie inne przygotowania do rozgrywek.
Lepsze przygotowania
Odra spędziła zimowy czas na chorwackim zgrupowaniu i spokojnie wprowadziła do kadry trzech zawodników, którzy znaleźli się w pierwszej jedenastce wybranej przez Jarosława Skrobacza. Natomiast dobrze znany w Opolu Adam Nocoń jako szkoleniowiec Pogoni Siedlce takiego komfortu nie miał. Jego zawodnicy trenowali na miejscu, w kraju, a z czwórki piłkarzy, którzy dołączyli do zespołu niebiesko-białych nikt nie wskoczył do wyjściowego składu na inaugurację. I nie chodzi o to, że są za słabi na I-ligowe boiska. Wszak 2-krotny mistrz Polski Maciej Rosołek jeszcze w rundzie jesiennej grał w ekstraklasie, ale formalnie został przez GKS Katowice wypożyczony dopiero dwa dni przed inauguracją.
I to podejście w przygotowaniach było bardzo wyraźnie widać w pierwszej połowie, w której opolanie dominowali od pierwszego gwizdka sędziego. Ale godne podkreślenia jest także to, że sztab szkoleniowy niebiesko-czerwonych odbudował zimą zawodników, którzy w rundzie jesiennej mocno zawodzili kibiców. Do nich należał Jirzi Piroch. 30-letni stoper po dwóch pierwszych meczach tego sezonu wypadł z podstawowego składu i zaliczył jeszcze 7 epizodów. Wychowanek Viktorii Pilzno pokazał jednak, że ma prawdziwy piłkarski charakter. Przepracował okres przygotowawczy na pełnych obrotach i jeszcze w ostatnim sparingu przed inauguracją wiosny strzelił gola. A że to nie był przypadek potwierdził już w pierwszym tegorocznym meczu ligowym, celnie główkując na początku spotkania po dośrodkowaniu Damiana Tronta. I to jest właśnie drugi „odzyskany” piłkarz opolan. 31-pomocnik, do tej pory klasyfikowany przede wszystkim jako defensor, tym razem dostał od Jarosława Skrobacza trochę inne zadania. Próbowany był w meczach kontrolnych na „dziesiątce”, a w jednym ze spotkań testowych strzelił nawet gola z rzutu wolnego. O tym, że to nie był ślepy los kibice przekonali się w meczu otwarcia, bo to właśnie wychowanek Startu Mszana dośrodkował celnie na głowę Pirocha. A dodajmy jeszcze tylko, że jesienią Tront tylko 3-krotnie wybiegł na boisko w wyjściowym składzie Odry, a ponadto 10 razy był zmiennikiem.
Ratowała poprzeczka
Akcja tej dwójki rozstrzygnęła o losach pierwszego tegorocznego spotkania w I lidze. To jednak nie znaczy, że poza sytuacją z 12 minuty nic się już ciekawego nie wydarzyło. Odra miała jeszcze kilka okazji, ale nowy napastnik Michał Feliks jeszcze nie wyregulował celownika, a w ostatnich sekundach przegrał nawet pojedynek sam na sam z bramkarzem.
Natomiast Pogoń, która pierwszy raz postraszyła gospodarzy w 42 minucie, zaczęła lepiej sobie radzić w drugiej połowie. Po strzale Miłosza Drąga piłka trafiła w poprzeczkę i Adam Wójcik – kolejny, który wrócił do pierwszego składu – zachował trzecie czyste konto w swoim siódmym meczu w tym sezonie.
Jerzy Dusik
OCENA MECZU⭐ ⭐
◼ Odra Opole – Pogoń Siedlce 1:0 (1:0)
1:0 – Piroch, 12 min (głową)
ODRA: Wójcik – Cassio (56. Kendzia), Piroch, Pochcioł – Milosz, Purzycki, Liber, Przikryl – Sukiennicki (89. Lucas Ramos), Feliks, Tront (75. Kobusiński). Trener Jarosław SKROBACZ.
POGOŃ: Lemanowicz – Misiak, Dembek, Kołodziejski, Jakubik – Famulak, Dzięcioł (83. Poczobut), Drąg, Szuprytowski (72. Rosołek), Zielonka (61. Zbróg) – Podliński (83. Demianiuk). Trener Adam NOCOŃ.
Sędziował Albert Różycki (Łódź). Widzów 2731. Żółte kartki: Piroch, Cassio, Kendzia, Liber – Dzięcioł, Kołodziejski, Jakubik.
