PIŁKARZ KOLEJKI
PATRYK SZWEDZIK
Patryk Szwedzik o jednej ze swoich bramek w Tychach sam mówi: najpiękniejsza w karierze!/Fot. PressFocus
Dwa trafienia w Tychach wywindowały 24-latka na trzecie miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelców I ligi. W ostatnim czasie napastnik, który przed sezonem trafił do Niebieskich z Chrobrego, strzela jak natchniony. W siedmiu ostatnich meczach na listę strzelców wpisał się aż sześć razy. Jeśli utrzyma taką formę do końca sezonu, Ruch ma olbrzymie szanse, aby znaleźć się w barażowej szóstce, która powalczy o ostatnie wolne miejsce w ekstraklasie. - Jeżeli chcemy o coś grać, to takie mecze musimy wygrywać. Musimy podtrzymać tę formę w ostatnich meczach sezonu. Cieszy na pewno skuteczność w ostatnim czasie. W tabeli jest ogromny kocioł, co tydzień praktycznie zmienia się jej układ. Musimy patrzeć przede wszystkim na siebie i podtrzymać to do końca sezonu. W piłkę na pewno grać potrafimy, już to pokazaliśmy – mówił po ostatnim gwizdku dla klubowych mediów.
Wyjątkowej urody była szczególnie druga bramka Szwedzika - strzelona na 3:0 tuż przed zejściem na przerwę, która praktycznie przesądziła o losach rywalizacji. - Mogę powiedzieć, że to była najpiękniejsza bramka w mojej karierze. Ta piłka odchodziła od bramkarza, przez co miał bardzo ciężko obronić ten strzał. Z mojej perspektywy bardzo dobrze to wyglądało. To jest mój życiowy sezon. Czuję się bardzo dobrze i mam nadzieję, że to nie były ostatnie gole – cieszył się napastnik, jednocześnie podkreślając lekki niedosyt z powodu… braku hat-tricka. - Mimo tego, że strzeliłem dwie bramki, dołożyłem asystę, to w głowie mam sytuację, której nie udało się strzelić, bo muszę takie sytuacje wykorzystywać – przyznał snajper.
Mariusz Rajek
